Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

WIERSZE NA WSKROŚ MIŁOSNE


WIERSZE NA WSKROŚ MIŁOSNE

LUTY 2019





Bogdan Zdanowicz

berlin 13.30

zima nie ma granic
w bieli jak miłość

twój bordowy sweter
ląduje na wszystkich ekranach

berlin jest ścieżką do raju
emigrujących marzeń

kamień pękał na mrozie
w południe lśni zielono

zaślubiny z zimy do lata
oddech bezdech śmierć

nie ma początku i końca
„tak kochanie tak”

tak kochanie tak

uczymy się siebie
na pamięć zakwitać
w pierwszym pocałunku
dojrzewać w dotyku
tracić siebie w sobie
w kochaniu umierać




Monika Luque-Kurcz


exit

mogłabym cię kochać
miłością jakiej świat nie zna
być
przypływami
ałunem na twojej skórze

każdym ścięgnem oznajmić
jak jesteś mi bliski
ułożyć dłonie w kształt źródła
wiesz

jeszcze trochę się boję
myśli o tobie świtów gdy wiem

że istniejesz




Rafał Gawin

Wielokrotna lekkość bytu

Paradoks na miarę nauki przez całe życie:
skończyłem edukację, a dalej zaliczam, prę,
jakbym ciągle tracił przestrzeń przy sobie
i linia horyzontu miała zawsze dwa wzgórza:

punkty odniesienia mocnych orientacji,
lasy karczowane na wiele sposobów
i mokradła, w różnym stopniu otwarte
na płynne przejścia. Mojżeszowi wystarczyła

laska i wąski przesmyk dla suchej stopy,
mój fetysz ma głębszą metafizykę:
żebym nie stał w miejscu, jednoczą się
we mnie stany bez granic: pulsują

i mnożą przez pączkowanie, bo takie
kształty upodobał sobie mój brak
sumienia. Muzyka leci, dosłownie,
z kilkunastu głośników naraz. Praca

wre w pocie czoła, ślizga się świat,
odbijany jak taniec w kolejnych
skrzywionych twarzach. A jeśli kiedyś
na mojej drodze pojawi się Maria

Magdalena i zapyta o grzechy,
odpowiem zgodnie z prawdą,
którą noszę w sercu: tak, wszystko
się zgadza, i ilość, i jakość, w każdej

chwili mogę się zacząć dzielić i oddać
królowej należny szacunek. Niech
krzyczy i krzykiem dźga paradoks
wieczności: ciszę w spełnieniu.




Grażyna Koszewska

Grażyna w zielonym bugatti


nie potrafię kłamać pamiętasz jeszcze dlaczego
polizałeś moje ucho i powiedziałeś że inaczej wyobrażałeś
sobie ten wieczór fotografowałeś moje rozchylone kolana
jak dwie wieże poddawały się całej tej gimnastyce
sztuki przez zwykłe s wszystkie twoje
czerwone swetry wisiały spokojnie w szafie
jej uchylone drzwi przypominały wejście do nory
królika pomyślałam o Alicji gdy twój język głęboko
penetrował wnętrze moich ust i zetknął się
z moim wilgotnym i lepkim od wcześniej zjedzonych
belgijskich czekoladek może powiedziałeś wtedy
coś w rodzaju jesteś jak narkotyk a ja że kocham cię
jak codzienne błądzenie po otwartych podwórkach
mojego dziwnego miasta możliwe że wtedy wstałeś
zdziwiony moim nagłym wyznaniem uśmiechnęłam
się a naiwną gadaninę zakochanej kobiety
obróciłam w żart mówiąc że podobny jesteś do Costnera

z szafy dobiega dziwny chrobot to królik wraca na górę




Artur Michał Kibiłda


międzymoże

wchodzę w tę historię do końca.
kolejki po banany jak stąd do irkucka.
pasta do zębów towarem deficytowym,
ludziom nie do śmiechu, ale mam
drewniany karabin, a ty spadasz z gałęzi.

to bardzo dobrze się zaczyna, więc
wejdę w tę historię od końca.
leżę, a ty przynosisz kwiaty,
pytasz, czy ładne. tak tak, odpowiadam
nie nie, kiedy wyłączasz telewizor.
od kilku lat i tak nie słucham
ciszy z twojego osobnego pokoju.

kiedy to się zaczęło, znaczy ten pokój
między nami? czy większością głosów,
czy przez uchwały sejmu niemego?
to bezkrólewie i bezseksie, a kolejki
wciąż te same po telefony z fabryki pomarańczy.
bez lokowania produktów w siatkach
obejść się trudno w każdym systemie.
operacja na otwartych ciałach
i umysłach nic nie pomogła.

to niezbyt dobrze się skończy, więc
kładziemy na stole wino, papierosy i orzechy (będziemy mądrzejsi?). ot tak sobie dmuchamy
dymem w oczy, dmuchamy na zimne.




Bogumiła Jęcek

IV

Kama lubi owijać wodę wokół siebie;
nurkuje w iglaste gałęzie i woła wspomnienia.
Kocha i rozgrzewa w zimnym słońcu –
popędza fale, potem wychodzi naprzeciw.

Zapala się, gdy wschodzi księżyc. Całowana dryfuje
w dół rzeki. Daje wszystko do końca.




Ares Chadzinikolau

Kim jest ta dziewczyna


I.
Kim jest ta dziewczyna
co zbiega po schodach
w kwietniowy poranek
w biel odziana.
Rozbiera się na brzegu morza
całuje fale
i przepada naga
wraz z nadejściem piany,
jakby była Afrodytą.

Kim jest ta dziewczyna
o lśniących włosach
opadających na pełne piersi
i o roześmianych oczach
co rozświetliłyby każdą szarą twarz.

Kim jest ta dziewczyna
co potrafi wygiąć ciało w łuk
drwiąc z miłości.
Nawet wiatr rozplątuje cienie
po jej przejściu
i roznosi jej tymiankowo-lawendowy zapach
tak, że ulegasz złudzeniu
bycia w raju.

Kim jest ta dziewczyna
co teraz podczas snu
budzi moje zmysły?

II.
Kim jest ta dziewczyna,
w którą tak zachłannie
się wpatrywałem,
że wypełnia teraz moje widzenie.
Drobna sylwetka
dająca smugę cienia
rozchylone usta
budzące moją męskość
smukłe dłonie
co kreśliły twarz boga
na piasku
i te falujące włosy opadające na ramiona
przy powiewie Zefiru,
co przypominały
tańczącą Salome,
co wyszła z pęknięcia księżyca,
aż zapragnąłem
potajemnego spotkania.

Kim jest ta dziewczyna
co układa moje strofy?




Elżbieta Lipińska


Pasja

Śmierć bywa pobudzająca. Dowiadują się o tym,
kiedy rozpacz łączy się z podnieceniem
w wysoką, bujającą falę.

Na nic poczucie winy. Fala zagarnia wszystko.
Śmierć domaga się wyłącznej uwagi.
Mężczyzna i kobieta postanawiają nie ustępować pola.

Przyprawa nadaje znanej potrawie nowy smak.
Ostry, palący, świeży. To się już nie powtórzy,
chyba że położą żyletkę na języku
albo zakradną się do klatki lwa.




Piotr Macierzyński

Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy


gdy ostatnio ojciec wyrzucił mnie z domu
zdążyłem tylko zabrać swoją kolekcję pism pornograficznych
i pojechałem na dworzec

wślizgnąłem się do dyskusji ze świadkiem Jehowy
na temat szatan a telewizja
i otrzymałem broszurę Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy?
w której było zamieszczone zdjęcie ręki Boga

wyślizgnąłem się z rozmowy
nakryłem twarz „Extassy” i zasnąłem
śniły mi się ciepłe ogłoszenia gejowskie
a później gdy zaczęło padać
śniła mi się Vicki z cycami jak parasol

rano wymieniłem majowy „Peep Show” na herbatę
i obmyślałem gdzie by tu zrobić kupę za darmo
a potem przyszła Justyna i zaprosiła mnie na kupę do siebie
i tak już u niej zostałem




Dorota Nowak

bez zmian

miły mój na naszą jedyną drogę spadł śnieg
a ty cierpliwie sprawdzasz poziom wody w studni
jakby od niego zależał kolor szadzi na liściach
a przecież na mrozie skrzy się zwykły kamień

podnosisz z ziemi bryłki lodu a gdy roztopią się
w dłoni rozgrzewasz zastygającą krew i łzy
zadziwiające jak szybko powstają sople lodu spadają
prosto w nasze sedno zimowych odmrożeń

widziałam jak ukradkiem masujesz obolałe kolana
marszczysz brwi by objąć wzrokiem miejsca które
od wielu lat leczy zabezpiecza przezroczysta żywica
i znów chcesz podarować nam wiosnę




Anna Dwojnych

Bohaterowie 9 ½ tygodnia słuchają Depeche Mode

ciesz się ciszą, nikt już nie zaśpiewa do naszej
miłości, zdarta płyta (to się zdarza), kurz na
głośnikach. chcesz posłuchać jak rozkleja się dom?
zetrzyjmy z ust słowa do wycierania, za oknem
słychać nowe piosenki. zatańczmy z nimi.




Justyna Koronkiewicz


Palenie ognisk

Za dnia wyganiamy zimę. Przypalamy rzęsy.
Ogień powraca w snach. Nasze ciała pachną dymem i żywicą.
Płomienie zbiegają się w jednym punkcie.
Nadgryzają podbrzusza.
Porzucamy ubrania, pościel w kwiaty. Wybiegamy
nago przed dom.
Ze śmiechu plączemy języki, palce, ścieżki.
Wygrzebujemy ziemniaki z żaru. Parzą.
Kiedy dotykasz moich piersi zostawiasz ciemne ślady.
Popiół na udach.
Zimno ci? – pytasz. Zaprzeczam.
Myślę raczej o lodzie. Chłodnym winie.
Studzeniu warg.




Mateusz Melanowski

miłość

zostaje tylko myjnia bezdotykowa
bo wszystko zdaje się spakowane
więc plan jest taki: by dojechać cało

lecz wcześniej poruszać się co chwil kilka
żeby wracało
czucie kiedy jak zwykle przez sen
mnie obejmiesz

bo podróż moja rozpocznie się rano
i miłość zostanie już tylko
bezdotykowa




Katarzyna Brus-Sawczuk

Od wewnątrz pachnie
zaczarowana skóra
rozpościera się
na niej
kraina słonecznej
rozpusty
krople potu
przemieszane
naszym zapachem
rozmarynem
odurzone usta
scałowane
do czerwieni warg
omdlałego głosem
szeptu
-później
śmieję się
patrząc
jak skórze mojej
się mościsz
przeciągasz [CIELESNA]




Konrad Redus Olszewski

swoi właśni (asertywnie zakochani)
mojemu Petrusowi

pozostaje po tobie księżyc
ukryty w sieci chmur
rogal nadgryziony wspomnieniami
cały twój
cały mój

nie szukam słowa nasz
żadnego my nam nas czy owak
to tylko definicje
wypadają z kieszeni jak bilety jak pestki
czereśni




Jerry Malinka

Spacer

Piasek szemrze pod stopami.
Nasze cienie wydłużają się i skracają
bawiąc się światłem
ulicznych latarni.
Czasem znikają w mroku.
Twoja dłoń
znalazła ciepłą przystań
w mojej.

Mógłbym tak iść
do końca drogi
razem
oddech za oddechem
krok po kroku.

23 wrzesień 2011




Patrycja Drews

*** (Bo miłość już była)

Bo miłość już była
Miała jego szare oczy.
Długie palce.
Pachniała lasem.
Jeździła rowerem.
Spacerowała w Krakowie.
Wędrowała po górach.
Broczyła w zaspach śnieżnych Białowieży.
Nie zdążyła.
Jechać zatłoczonym pociągiem.
Pojechać na Openera.
Postawić domu z bali.
Już była…




Ewa Frączek

***

to jest właśnie to kochanie za bardzo:
psychologowie unoszą palec do góry a
sąsiadki z brukowcem w ręku nie rozumieją,
tak samo jak nie rozumieją długonogie blondynki
z bąbelkami prosecco wyżerającymi powoli jelito cienkie,
ani te w wielkich swetrach
niby modnych w istocie swojej ukrywających xl.
matki nie rozumieją najbardziej, jak to
matki. zatroskanymi palcami przegrzebują
smutną korespondencję
i mówią chórem jedno słowo:
upokorzenie.

ale dla mnie w porządku. jeśli chcesz nie szanuj się
dalej, czucie i wiara silniej mówią niż chór
spoza kręgu niewielkiej loży, w której siedzą te inne
skurczone wgapione w zdjęcia smsy numery kołnierzyków
rozgryzające nakrętki od wody mineralnej
i w kolejną rocznicę pierwszego dotknięcia
lewym palcem wydrapują
w drewnianych w ławkach serce, jego imię
i kolejne zrobię wszystko wróć.

dla mnie po porządku, niech piszą.
w imię atramentu, krwi i dziewiętnastego wieku
(świeć panie nad jego wymową ciężką
niepożyteczną i pełną suchotniczych plam
podobnych do rumieńca miłości).




Jarosław Jabrzemski

miłość

podobno niejedno ma imię
a dla mnie ma imion tyle
ile miłości jest w rodzinie

potrafię miłować inaczej
i wie to każdy mój przyjaciel
że umiem kochać bezgłośnie
bo tak najprościej

kocham zwierzęta kocham ludzi
warto by zapał mój ostudzić
zatem gdy ktoś zapyta draniu
ile jest prawdy w twoim kochaniu
odpowiem szczerze własnym myślom

że żonę kocham ponad wszystko




Ewa Rygalik

***

Nie ma na ziemi piękniejszej chwili
Niż wzrok dwóch osób skierowany na siebie
Gdy spoglądają nieśmiale
Czasem ukradkiem niby niedbale
Oczy ich mówią milcząc wymownie
I więcej niż usta mówić zdołają
Chociaż osobno tak bardzo chcą razem
Duszy swej część przekazać spojrzeniem

Miłość gorąca przez źrenice ich płynie
I nie ma w tym fałszu ani zwątpienia
Nagością okryte dwie szklane kule
Rzucają swój blask na zwierciadła drugiego
I patrzą tak chociażby trwać to miało chwilę
By przez sekund kilka powiedzieć aż tyle




Danuta Bartoszuk

Ktoś mnie wymyślił

Ktoś mnie wymyślił dla twych dłoni,
pieść więc palcami każdą strunę,
by C-dur a-moll chciał dogonić,
a G-durowi d-moll ulec.

Zagraj powoli, potem mocniej,
niech dźwięk obudzi lekkim dreszczem
uśpione ciało i emocje.
Z namiętną pasją graj, graj jeszcze.

Powierz akordom radość, smutek;
łagodnie dotknij nagiej duszy,
by odkryć czary, skryte w nutach,
najtwardszy kamień w pył rozkruszyć.

Podaruj zmysłom wyzwolenie,
wszelką wątpliwość ucisz dźwiękiem,
by letarg w ogień się zamienił,
a wtedy zagraj jak najpiękniej.

Ktoś mnie wymyślił dla twych dłoni,
a ciebie – żebyś stał na straży
i przed utratą magii chronił
muzykę, która śpi w gitarze.




Roma Jegor

Całą noc śniło mi się że do Ciebie tęsknię *

A jeżeli to nie śmierć tylko wojna?
Wojna światów, które walczą o nasze dusze –
w końcu wykształcone, ułożone i wszystkowiedzące.
I te najczystsze, jeszcze nieskażone.
I te dusze prostaczków o anielskich skrzypcach.
I te święte co płoną i rysują tęczę, i tworzą nieboskłony,
i hodują pszczoły.
A jeżeli to nie śmierć tylko wojna?
I gdzie byśmy nie trwali jesteśmy jeńcami.
I tak samo nam zimno i w piekle i w niebie.
Tak samo głodujemy we wszystkich wymiarach.
Tęsknimy i kochamy. I śnimy się sobie,
żeby się choć przytulić do swojej tęsknoty.
Do życia albo śmierci, które Cię zabrały
jak jasną rękawiczkę z mojego policzka.
A jeżeli to nie śmierć tylko miłość?
Wojna światów, która się się nigdy nie kończy.
Tak głodno nam bez siebie i cisza jak trotyl.
A sen jest tylko nocnym tramwajem
tęsknoty.

*Cytat zapamiętany. Chyba z filmu.




Łucja Dudzińska

Gesty. Epicentrum

Jesteśmy tym, co między nami. Spójrz śmiało w
twarz tej odległości. To: myśl, słowo, gest, iskra.
Drżąca iskra. Szept. Podmuch westchnienia.
Przyspieszony krok i stęsknione spojrzenie w dal

jak podanie ręki. Odbija się od muru z ciał.
Zatraca się w pejzażu znaków, zatrzymuje się
w martwym punkcie, by skonać albo narodzić się
w słonej kropli, w szczerym uśmiechu.

Jesteśmy w piekle, które staje się rajem. Jest nim.





Renata Iwaniec


odchodzę dla zmysłów

kocham się pieprzyć i kochać będę
nie mów wierszem nie mówi się banalnie
i tak będę
urodziłam się z miłości dla niej urodziłam
oddycham głębiej

kocham powiedz białym lub rymem
w otwarte słowa zagrajmy
nazwij to szerokie pojęcie co rozkłada się
i leżąc czy stojąc kochaj jeszcze sercem
krzycz że nie możesz dojść beze mnie




Daniel Czepiński

myśląc o niej

narysowałem prostą czarną linię
atramentowy horyzont milczenia
– nie brakło pod nim naszych ust
zamkniętych złocistym kluczem –

nie było tam starych drzew i cienia
w którym moglibyśmy odetchnąć –
skoro nie rzuciliśmy się do b i e g u
s ł o w o za słowem – m y ś l w myśl

był za to zegar w miejsce słońca –
odliczał nie dni lecz wspomnienia
które blakły w porannej kawie jak
mgła której dolewasz miast mleka

nasze dłonie błądzą w inne strony –
rozminęły się jak dwie krople wody
na białej szybie codziennych dróg –

usiadłem nad białą kartką papieru i
napisałem na białym niebie ponad –
pamiętaj – zapomnij – bądź – znikaj

napisałem też na nowo swoją drogę –
drogę pomiędzy zamkniętymi ustami
do otwartych oczu mówiących mi tak
zamiast nie które dostałem od ciebie




Elżbieta Binswanger-Stefańska

Miłość, podsumowanie i wniosek

Ślub, małżeństwo, obowiązki żony, i może jeszcze, nie daj Boże, dzieci?
A gdzie to, na co szykowała mnie cała podstawowa i cała średnia szkoła?
Z książek w chwilach wolnych od algebry i wagarach na przesiadywanie w kinach?
W piosenkach... ach, te-tamte piosenki w tylu językach i wykonaniach?

Gdzie romanse, afery, namiętności, mięty? Zapętlenia, zaskoczenia, zagapienia?

Gdzie piękni jak anioły blondyni i szatańsko przystojni bruneci? Błyskotliwi rudzielcy?
I ten chłopiec, co przebiegł mi drogę dziś rano? Wtedy, w siedemdziesiątym piątym?
A w przyszłości pan, co miał mnie tak do utraty tchu bez nadziei zauroczyć?
Szkoły nie szkolą dziewcząt do prania, gotowania, najlepiej i tak gotują kochający mężczyźni!

Gdzie uwodzenia i odrzucenia? Samotne spacery w dolinach rozpaczy i wspólne na szczyty wypady?

Przysięgi i łamanie przysiąg? Pocałunki ostatnie i te nowe jak za pierwszego całowania?
Gdzie wariackie randki? Potajemne schadzki? Listy do spalenia?
Esemesy do ukradkowego pisania? Maile do wykasowania, gdy o mailach nawet mistrz
Lem jeszcze się nie wypowiadał, bo przechodziły wszelkie wyobrażenia?

Gdzie miłości wypalone i miłości niespełnione? Zazdrości, noce w deszczu łez i wódce zatapiane?

I gdzie zdrady, trójkąty, kwadratury, klątwy, piramidy do góry dnem nie do zbalansowania?
Młodzieńcy zbyt łatwi do zdobycia i zbyt trudni do życia? Tęsknoty, melancholie, marzenia?
Gdzie miłość po grób z pewnym hipisem i ekscytujący epizodzik z pijącym artystą?
Gdzie czekania na telefon i nieodpowiadania na dzwonki? Słowa potracone w tłumaczeniach?

Gdzie sztuka flirtu, uwodzenia, czarowania i prestidigitatorstwo przyjaznego rozstawania?

A dajcież wy mi spokój z wiązaniem się na całe życie, próbą czasu i "tylko Bóg rozłączy",
z legendą o tej jednej jedynej połówce jabłka. Jabłka jak to jabłka, bo to trudno o drugą połowę?!
Rozumiem, że każdy porządny zalotnik powinien się oświadczyć, a ja, jako ta porządna
dziewczyna, oświadczyny przyjąć. Przyjmowałam! Szczerze i z pierścionkiem.

Ale gdzie mi tam było do ślubów! Chodziło tylko o to, żeby "po słowie" kochać się legalnie.

Po co nam zaraz jacyś obcy ludzie? Urzędy, biura, podpisy, obrączki, świadkowie?
Formułki, zmiany nazwisk, wielkie weseliska? A małe orgietki gdzie? I szał dzikich balang?
I noce poza domem? I ucieczki nad ranem? I czyjeś oczy smutne, rozkochane?
I Hłasko na zapotrzebowanie: "chciałbym wszystko naprawić a poprawiam krawat"?

Facit: tak też może wyglądać happy end miłości spełnionej, nie wszyscy nadają się na żony.

*

Kraków, 4.1.2019




Joanna Fligiel

Wiersz na wskroś miłosny

Na przykład moja mama
nie rozumie miłości
do ziemniaków.
Potrafi ugotować
jakąś zupę
bez ziemniaków.
Wtedy pytam,
czy jest pewna,
że nie pomyliła
dzieci w szpitalu,
kiedy akurat mnie rodziła
i dwa razy zemdlała.

Więc mama gotuje te ziemniaki
i robi z nich kluski.

Tego naprawdę nie robi się
ziemniakom.



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,266,374 Unikalnych wizyt