Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wiersze depresyjne. ...
ciało na wakacjach
Dzień Ojca - 2017
TRYPTYK TĘSKNIĄCY - ...
KUJAWIAK Z OBERKIEM ...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Dzień Ojca - 2017


Marcin Zegadło

Mam osiem lat. Jest słoneczne czerwcowe popołudnie. Centrum miasta. Od kilku miesięcy marzę o rowerze. Bardzo chcę ten rower mieć. Dołączyć na swoim własnym rowerze do kumpli z bloku. Wypuścić się na gliniane górki, których pełno w dzielnicy, a dzielnica buduje się na potęgę .Wielka płyta, zapach gorącego asfaltu i chwasty porastające przestrzenie wypełnione piaskiem. Więc marzę o rowerze, żeby się móc przez tę dzielnicę z kumplami przebijać, i kiedy wraz z ojcem idziemy śródmiejską ulicą ktoś mówi, że rzucili rowery do sportowego za rogiem, i że te rowery to Pelikany. Ojciec chwyta mnie za rękę. Chwyta za mocno. Biegniemy. Moje nogi unoszą się nad chodnikiem, tak że co drugi krok robię w powietrzu, dłoń boli mnie od uścisku ojca, wiszę na nadgarstku. I kiedy dobiegamy do drzwi sklepu sportowego, zatrzaskują je nam przed nosem. „Że zamykają, żeby pytać jutro, a w ogóle to jakie znowu rowery...”. Stoimy z ojcem. Łapiemy powietrze. Rozcieram obolały nadgarstek. Ojciec zapala papierosa, przygląda mi się przez chwilę i mówi: „W końcu się uda. Zobaczysz!”. Wtedy tego nie rozumiałem, ale teraz wiem, że tamtego popołudnia ojciec wprawdzie nie kupił mi roweru, ale kiedy tak biegł walcząc z zadyszką palacza, kiedy unosił mnie obok siebie, żeby mi ten rower wreszcie kupić, coś mi tym samym powiedział, coś czego faceci (tak się przyjęło) nie mówią sobie wprost. I jakoś wraca do mnie to wspomnienie, przy całej jego natrętnej ckliwości.




Radosław Wiśniewski

Godan daginn albo Pierwszy list do Tymoteusza

Wszystko wyraża się przez piosenkę śpiewaną w języku,
którego nie znam i nie mam prawa rozumieć. Anglia wraca
do domu. Islandia idzie dalej. Szkocja myśli o niepodległości.
O wszystkim innym dowiaduję się od proroka, który powtarza
ciągle jedną i tę samą głoskę i brzmi to wiarygodnie. Zatem
wierzę mu na śmierć i życie. Wiem co to znaczy. Wcześniej
tylko mi się wydawało.


Pierwszy List Tymoteusza do Kiełczowian

To jest w moich oczach i wypełnia je bez reszty. A kiedy się rusza
niezliczonymi częściami, które szumią, odbijają światło, mienią się
w nim - czuję ruch tego, czym oddycham na skórze. Wtedy to duże,
okrągłe, które dotyka mnie ciepłem, sprawia, że muszę mrużyć oczy.
A potem widzę taniec wielu drobin w świetle, które mają barwę
spokoju i słyszę dźwięk, a okrągłe, ciepłe ledwo mruga do mnie
zza tego co się rusza i ja mrugam do niego. Wszystko jest połączone
w jedno chociaż jest tego wiele; jest osobno, razem i wypełnia oko
bez reszty, dotyczy mnie, ogarnia, zajmuje i nie ma nic, tylko to.
Jest tego tyle, że macham rękami, kopię na zmianę nogami w cokolwiek,
byle mocniej. Tak bardzo chcę, żebyście zobaczyli, to, co widzę
nie wiedząc, co to znaczy widzieć, liczyć, nazywać. A wy mówicie
tylko"drzewo", "liście na wietrze", "słońce". Nie wiem co to znaczy.
Więc kopię, macham i wyprężam plecy w doskonały łuk, nie umiem
inaczej nawracać, ale wierzę w was. Daję wam czas.




Magdalena Gałkowska

wściekłe psy

I

po dziadku ma skrzynkę na stare tajemnice,
z intarsjowanego drewna. to słowo poznała
niedawno, tajemnice - kilka lat wcześniej:
pierścionek babci, fotografie, a na dnie

to wszystko, czego nie wolno odkryć,
by móc pamiętać twarz tak znajomą, tak
obcą. na wieku ma różę. wyrzuciła
tylko klucz, po latach wyłamała zamek.


II

w dni, w które ojciec bardziej kochał wódkę,
szedł na czwartą zmianę i długo nie wracał,
w kucki, pod biblioteczką czytała pierwszą
z brzegu, wyrwaną przemocą. już nie pamięta

co, tylko gdzie i jak. w dni, w które ojciec
wracał, ukryta za półkami otwierała okno
i zamykała drzwi, by móc pamiętać twarz,
nie tylko obcą woń znienawidzonej kochanki.


III

dorosła, ma córkę i wierzy, że przekazała
jej coś więcej, niż strach, coś więcej niż
niechciane tajemnice i obcą woń. okaleczona
skrzynka na komodzie czeka na swoją kolej.


kiedy się kocha, szepcze urywane słowa
albo krzyczy, jakby nie mogła wytrzymać.




Roma Jegor


Twoja córka dorasta bez ojca

Zamienia się w syrenę bez twojego śpiewu
lekcje pływania zalicza u obcych neptunów
jest głośniejsza smukleje bez aplauzu ojca
- teraz już w kształcie muszli gdzieś miedzy biodrami
Nie wiesz nie znasz nie poznasz snów z jej filiżanki
gładkości ułożonej w białą porcelanę
co chłopcom dech zapiera i szyje na nice
mężczyznom drze poduszki i skacze do gardła
Nie rozumiesz - ona w tobie jak to ziarnko pieprzu
gdzieś rozpylona w stronach zacienionych
bo stałeś się już zmierzchem nie znając poranka
soczków śmiechów bajania wianków z margerytek
Ojcem jesteś dla kreta dla psa dla kukułki
orzecha co za domem pustoszy trawniki
Na nią patrzysz jak w Kosmos - trudno sedna dociec
Toż to tylko dziewczynka i żaden z niej chłopiec.




Małgorzata Zakrzewska

ojciec

ma grube palce dziadka
głęboko w sercu pochował syna
a niebieskie oczy oddał córkom
pomiędzy nimi babie lato
snuje cichą czułą nić


pożegnanie

przyniosłeś mi butelkę atramentu
podałeś wieczne pióro i życie do napisania
uczyłeś dodawać smutek do radości
tak by tej ostatniej zawsze było więcej
zbierałeś orzechy w ogrodzie
karmiłeś nasze psy koty i naszą wiarę
że wszystko będzie dobrze
nawet wtedy gdy nas już nie będzie
mówiłeś że taka kolej rzeczy
układając w znak krzyża kasztany
na znak pokoju między niebem a ziemią




Joanna Pucis


odejście

nie umiem pozwolić ci odejść,
tak jakby twoja obecność nie umarła.
jakby pytania, które wciąż chcę ci zadać miały doczekać się
odpowiedzi.
przecież nie wszystko jeszcze ci powiedziałam.
nie pokazałam wszystkich miejsc i filmów.
nie puściłam ulubionych płyt.
coraz bardziej w sobie rozpoznaję
twoją skórę, kształt paznokci.
odwiedzam cię z nadzieją
że – jeśli nie wzrok, słuch albo dotyk, to może
myśl przeciśnie się przez szczelinę
w śniegu, kamieniu, drewnie
przedostanie się tam, gdzie boję się iść.




Elżbieta Lipińska

(Na ulicach…)

Ojcu

Na ulicach zostali tylko ci, którzy nie boją się
wiatru i chmur. Kiedy wieje, tracę czujność.

Wraca milczenie. Znów rozmawiamy w ciszy
i rozumiemy się bez słów. Może nawet trochę lepiej,

niż wtedy. To nie był czas na rozmowy o bólu,
nigdy nie jest, nie da się go objaśnić.

Ból wchłania się jak cysta,
czasem tylko jeszcze uwiera jak przyciasne buty.




Joanna Idzikowska-Kęsik

powtórka z rozrywki

- tacie w rocznicę przejścia


niby rozumiem ból nie wyparuje
nie zniknie z czasem nie ulotni się cicho jak licho
nie odpuści zbyt szybko

wiem

już kilka październików drzazgę
w pamięci ostrzy coraz śmielej
i wióry sypie w studnie ukojenia

wiesz jak to gryzie

gdy wysysam z mózgu koszmar
chwil rozdartych nieludzkim cierpieniem
odtwarzam zapach widzę twoje oczy
gdzieś poza zasięg świadomości wbite
i czuję dotyk wychudzonej dłoni
i szept bezgłośny

kocham cię córeczko

cud niepamięci pobożne życzenie
a czas chichocze drwi z nas rozbawiony
październik tłumi we mnie chęć płakania

liść spada ciszą
zadra w krtani rośnie kąsa z lubością
i jak raczek szczypie twoją coroczną
niezaoczną

śmierć


29 X 14




Klaudia Wiercigroch-Woźniak

Opowieści z Narnii

piegowate warkocze podskakują na obojczykach
tłuściutkie oczy biegną wzdłuż mrówki
usta toczą opowieść lekko jak przesypujący się z sandałów piasek

tata jest duży i nie boi się robaków
może wyrwać głowę z korzeniami
głosił na kazaniu w niedzielę
mama tak wyciąga cebulę z ziemi
a potem płacze

tata jest głową rodziny
chodzi po wodzie jak Jezus
nie lęka się nikogo

czasem mama znika w drugim pokoju
tam są lew czarownica i stara szafa




Anna Luberda-Kowal

ten który nigdy [odwiedziny słowem]

głodnych oczu nie nakarmisz jutro nie istnieje
strach schowany pod skorupą porasta plastikiem
coraz cieńsza pamięć schodzi z porcelany
obiecany płomień tężeje wraz z "wiecznym..."
chłodem ramion odchodzi
drzwiami domkniętymi
za tym który na ciebie nie patrzył




Joanna Fligiel

To nie jest wiersz, który powinien ukazać się gdziekolwiek,
a już na pewno nie na Dzień Ojca


Nie dodzwonisz się do mnie w nocy. Bo
to było tak: najpierw zadzwonił telefon,
potem usłyszałam dużymi literami:
„ TWÓJ OJCIEC CI SIĘ POWIESIŁ”,
potem przez całą drogę do domu powtarzałam:
twój ojciec ci się powiesił,
twój ojciec ci się powiesił,
twój ojciec ci się powiesił,
na schodach już tylko:
mi,
mi,
mi,
potem nie pozwoliła mi wejść do pokoju,
bo zobaczę,
zapamiętam,
zobaczę,
zapamiętam,
i moje życie stanie się koszmarem,
na który nie jestem przygotowana,

JA nie jestem przygotowana,
JA nie jestem przygotowana,
JA nie jestem przygotowana,
chciałam puknąć w czoło,
w czoło tej lekarki, która to powiedziała,
i wtedy sobie przypomniałam,
jak ta sama lekarka życzyła ojcu śmierci,
gdy przybiegała ratować matkę,
i ona sobie też przypomniała,
i wpuściła mnie do pokoju,
pokój,
pokój,
pokój




Piotr Macierzyński

X X X

mój tata ma trudną pracę
codziennie czyta
nawet w niedzielę
i dużo myśli
ale za to nie musi ładnie się ubierać
ani golić
tata Alicji jest przedłużeniem poczty
a ojciec Damiana pracuje w banku
i wciska ludziom kredyty
mój nawet nie umiał kotce wcisnąć tabletki do gardła
żeby nie miała małych i nie miauczała
tata nie jest fajny
bo mówi że hałasuję aż mu litery w tomikach skaczą
jak wszy przed oczami
ale nigdy tego nie widziałem
nawet gdy krzyknąłem w otwartą książkę
mój tata czasem coś zapisuje
mama mówi że z tego nie będzie chleba
a ja podarłem skafander na tyłku
mama się cieszy gdy tata coś wydrukuje
ale że z tego nie starcza nawet na wyposażenie kuwety
tata wtedy idzie na plac zabaw
przynosi piasek
i przesiewa go przez moje sitko do wiaderka
i jest tak zadowolony jak wtedy gdy mu coś wydrukują
pani w szkole pytała kim jest z zawodu
dziadziuś mówi że tata ma artystyczną duszę
a mama że jest mistrzem bezrobocia




Waldemar Szwajca

ojciec to zawód
ojciec to zawód niekompatybilny
nie mieści się w pierwszej dziesiątce na bogato
jest do tyłu z realiami
zawsze wybiera dla ciebie przyszłość
która trąci myszą
ojciec to zawód
bywa że wielokrotny

ojciec powinien być jak bankomat
konfesjonał i nielimitowane biuro pośrednictwa
wszystkiego
rozgrzeszać z wyprzedzeniem
wykupywać długoterminowe odpusty
i jak najmniej pytać

ojciec powinien być
jego potrzebność wzrasta
świat jest taki nieprzewidywalny
że odchodzenie ojców
powinno być zabronione
bez zgody wszystkich zainteresowanych stron

to takie niestosowne że nie ma go
gdy tak bardzo tęskni się
za tym by był
by móc powiedzieć mu
że ma się go po wyżej uszu



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.




WEŹ UDZIAŁ W STWORZENIU IMPERIUM SNU – PODZIEL SIĘ SNEM! Artystka Justyna Gruszczyk zaprasza do dzielenia się snami, które dzieją się w Katowicach – akcja jest częścią projektu IMPERIUM SNU, realizowaną pod patronatem Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach, gdzie odbędzie się w ramach cyklu „Drobnostki”. Najciekawsze literacko sny publikujemy na stronie ŚSG: SNY O KATOWICACH Więcej na blogu: www.imperiumsnu.blogspot.com. Polecamy!


użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
4,822,199 Unikalnych wizyt