Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

ciało na wakacjach
Dzień Ojca - 2017
TRYPTYK TĘSKNIĄCY - ...
KUJAWIAK Z OBERKIEM ...
dzień matki, Joanna ...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

8 tekstów na 8 marca
8 tekstów na 8 marca.... Wojciech Brzoska, Roman Honet, Cezary K. Kęder, Karol Maliszewski, Wojciech Roszkowski, Rafał Różewicz, Robert Strzała, Grzegorz Tomicki.




Wojciech Brzoska

maktub (z egip. „zapisane”)

mówi rytmicznie
jakby recytowała modlitwę.

czarna baba bez twarzy,
z brudnym nożem w ręce.

wycina dziewczynce,
co od wieków zapisane

w piekle.

dziewczynka trzyma lalkę,
która spływa
krwią.

jest wielkie żarcie, picie i palenie.

potem kolejna stypa.

przy okazji może jakieś
zaręczyny.




Roman Honet

lilia
 
nagle zniknęli mężczyźni z bram,
placów budowy, ta ręka lśniąca
w nocnym autobusie, turyści
prowadzący walizki na kółkach.
zimny wiatr. przez tunel między szarymi blokami
znowu toczy się owinięta łańcuchem głowa,
w niej popiół, wstążki. żyliśmy w czasach,
w których łatwo o nic – mnożyły się nad nami
fabryki niczego. a miłość
wsparta o lilię z paraolimpiady,
miłość i jej zwierzęta, wściekłe i uległe – nigdy nie istniały,
dlatego widziało je niewielu,
pozostałych nic nie ukoi




Cezary K. Kęder

Nasza mała, wszechobecna, miękka
(fragmenty)


[-97%]
wszystko to stosunek, ratio - racjonalizm
mózg świetnie rozpoznaje subtelne wahania
proporcji długości nóg do szerokości bioder
i wycięcia talii

więc na zdrowy rozum słynny seks ma sens
ale żeby go bez przerwy uprawiać?
co za strata czasu, ekonomiczna porażka

taniej jest o nim mówić, taniej jest oglądać
uprawianie kosztuje, skąd tu brać pieniądze
no chyba że przemysłowy import z dalekiego wschodu

droga nasza mała
wszechobecna miękka
zacznijmy już teraz, zacznijmy natychmiast
od racjonalizacji wydatków

pędź up


[121%]
zastrajkowali mężczyźni

poszli tam gdzie taniej
stworzyli sobie wirtualne chipy
które może wciąż słodko nie pachną
ale też nie śmierdzą

to podstęp, drodzy przeciwnicy postępu

ale na najprawdziwszą prawdę
stworzyli sobie abstrakcję która nie wymaga
tych wielkich poświęceń
celi, celibatu, rozbudowanej wyobraźni

pędź down


[-92%]
IRL
orly?

no dobra, widziałem
cię tyle razy i nigdy na żywo
a teraz zgiełk, spaliny jak perfumy
wpadają przez okno na tylną platformę
(czy tylko młodziaków kręcą w nosie
opary benzyny?)
krzyczysz chyba
niegłośno ale prosto do ucha

mogłaś mieć wszystkie moje domysły
i masz je przez przynajmniej
najbliższe kilka godzin

chcę cię za szybko i wciąż
i wciąż się przylepiasz do podniebienia
rozpływasz z trudem pod czyimś językiem

pędź down


[-95%]
niespodziewanie straciliśmy więc węch
mogę napisać tylko o tym co widziałem

nasza mała, wszechobecna, miękka
temat który zupełnie nie pachnie

nie ma zapachu, to chciałem powiedzieć

mam być przeciągle symetryczny
od pociągu do twórczości, to takie bezpieczne
ale pociąganie nosem musi się zdać na nic
nic już nie poczuję

mam niczego nie czuć

pędź up





Karol Maliszewski

Mitologia


Nie będzie zmiłowania. Z brzucha żony
wyjdą prządki, które tam zawsze były.
Zaraz, jak im po łacinie?
Znajomy aptekarz, klasycysta, wiedziałby.
Ostatnio już nie przychodzi na szachy.
Zaraz, jak właściwie długo?
Ile przeszłości jest w słowie „ostatnio”?

One wiedzą. Te, co w dzień cicho siedzą.
W nocy się odważają kruczyć w jej żołądku.
Nieraz nasłuchuję. I myślę, kim jest byt
tuż obok. Jak bardzo przyłożony do rany,
którą jestem. Ten anioł zesłany.
Moja klacz trojańska. To właśnie dzieje się
za jej białą skórą.

I nie wiem, jak to wyłączyć.
Zrywam się spocony, roztrącam zasłony.
Zaczyna się liczenie ognisk i namiotów,
widać je na niebie. Czekają na znak,
na szczęk nożyc. Prządki wychodząc
z tej swojej mitologii, przechodzą
na naszą stronę, wracają do życia.




Wojciech Roszkowski

O mojej ostatniej kobiecie


Jestem w tamtym pokoju z oknem na ogród
i wieżę kościoła w zimowy wieczór na wsi, kolejny z mojego
dzieciństwa, które trwa tam jeszcze,
w dzień kiedy zmarła starsza pani,

więc widzę to, na mrozie rzeźbiącym ciało, w śniegu
na szachownicach oszronionych pól, widzę wyraźnie: nie ma
granicy między światłem a nocą, gdy szare płótno nieba przesiąka
czerwienią krwi. Łuna wypala las na horyzoncie, rośnie zwęglone
czarne mięso zmierzchu. Jeszcze szkarłat przekrwionym skrzydłem
upycha wzdęte słońce

do brzucha zmarłej kobiety – w tamtym pokoju z oknem na ogród,
tapetą w lilie ecru – rozkłada nogi jak nożyce, uwalnia rój owadów
spomiędzy ud, garście owadów rzucane na ściany, ikony świętych,
w warkocze, jakby lód wiązał we włosach barwne ważki.
Widziałem później

na placach Rzymu żywe i srebrne. Leciały, leciały, upływał dym
na Lateranie, daleko, w powietrze otwarte na oścież, bramy katedr,
witraże pęknięte od ciszy innej

niż ta, za którą na wsi nadchodzi grudzień, wilgotne języki wiatru
oblizują drzewa, omszałe deski zagród, smakują szadź z dachów
– to trochę jak dotyk warg i woskowego czoła zmarłej. Pamiętam
z dzieciństwa ciało, twoje ciało, czułe i duszne, leżało trzy dni
w domu, w tamtym pokoju z oknem na ogród, odwiedzane
przez bliskich, śpiewano nad nimi pieśni, w ostatnią drogę żegnano
pocałunkiem – czuję smak, twój smak, mam na ustach,
w jątrzących smugach

światła z półmroku pachnącej ziołami sieni. I wiem, jesteś
moją pierwszą, moją Ewą, pierwszą kobietą, i – to pewne – ostatnią
przed tą, z którą spędzę życie.




Rafał Różewicz

Para przy dziale obsługi klienta historii


Związek ten przypomina bardziej związek zawodowy
niż radziecki z okresu rewolucji przemysłowej
lat trzydziestych (to ta faza zakochania,
kiedy represje dotykają ciał innych kobiet
i mężczyzn – ofiar polityki miłości

dwojga ludzi). Pytasz o osobisty dowód? Na uprzemysłowienie relacji
choćby róża wyrwana z rąk kwiaciarki pierwszej potrzeby.
Zrzuciła kolce jak kołdrę i stanęła naga,
bezbronna na wysokości twoich oczu,
zamyślonych i odległych jak łagry na Syberii.

Chcę znów coś przeskrobać, by się w nich znaleźć;
transsyberyjska przejeżdża przez mój mięsień;
usilnie pracuje na twe względy, czerwoną sukienkę
koloru sztandaru. Jeszcze nie raz, mam nadzieję,
zawiśnie na krześle, krzesło jest w stanie

wziąć to na siebie. Ja mam na głowie ciebie,
czyli system monopartyjny i musimy być
we wszystkim jednomyślni, kiedy wszyscy dookoła
solidarnie zawiążą opozycję (zielone ludziki
wałęsają się pod oknami jakby częściej).

ZSRR rozpadł się w dziewięćdziesiątym
pierwszym, jeśli nam się to przytrafi, kto pierwszy
wyjdzie z recesji, kto się da zreprywatyzować,
jaki kto ma plan – nie wiem. Żyjemy

w związku z szansą na gospodarczy buum,
na razie jednak czekam na gospodarczy cud,
wdrożenie programu naprawczego.
Punkt pierwszy: w salonie przydałby się okrągły stół.




Robert Strzała

Żyranci albo szukając zaczepki [fragment]

 – Mogę jeszcze coś dodać?
Yyyyyy...
– Bo jeszcze o tych relacjach tylko bym chciał... Krótko, serio...
No, dobrze...
– Bo jeszcze nie lubię i nie rozumiem określenia „spoufalanie”. Wiele razy to słyszałem – „Nie spoufalaj się” albo „Lepiej się nie spoufalać”. I jak pytałem dlaczego, to odpowiedź najczęściej była jedna – ”Bo ci na głowę wejdą”.
A moim zdaniem to jest bzdura, bo „spoufalanie” ma w sobie cząstkę innego – „ufanie”. Więc jeśli kogoś lubię i mu ufam, to niby czemu nie? Jakąś taką negatywną mgiełką otoczono „spoufalanie”. Dotyczy ono zresztą (chyba) kogoś, kto w jakiś sposób jest od ciebie zależny. A ja lubię i to bardzo, być z kimś na tyle blisko,aby móc się spoufalić. Żeby móc mu zaufać.I wtedy – mam 99 procent pewności – że nie będzie wchodzenia na głowę.
Od tego zresztą jest zaufanie, które przecież też w jakiś sposób wiąże się z ryzykiem, jakie trzeba podjąć. Lubię się spoufalać, bo to rodzi bliskość i wynika z bliskości. I jest fajne. Jeszcze nigdy nie żałowałem… Podam przykład... Ostatni, przysięgam!
Miałem raz taką sytuację, że moja klasa zakończyła edukację. I poszliśmy do knajpy. Sami dorośli ludzie. I normalnie bardzo elegancko – gadania, śmiechy, wejście jak się ściemnia, wyjście jak się wyjaśnia. Pięknie w każdym razie…
Ludzie jednak miewają chyba z takimi sytuacjami jakieś problemy. Bo to była klasa składająca się z szesnastu dziewczyn i jednego chłopaka. I oto ja w takim otoczeniu głównie dziewiętnasto-, dwudziestolatek. To ja nie wiem, czy to jest zazdrość, czy że nie wypada? Czy, że, no po prostu, kurwa, nie wiem, co to jest,bo, niby nic, ale na przykład taka sytuacja:
– Poproszę dwie wódki.
– A te panienki mają osiemnaście lat?
albo
– Ej, ty! a te wszystkie dupencje, co z tobą siedzą, to kto?
No nie mogę!
Bo po pierwsze – nie lubię, jak się o moich znajomych, koleżankach, przyjaciołach mówi „dupencja”. To jest tak bardzo traktowanie go z góry. Takie uprzedmiotowienie fragmentem ciała i stawianie siebie, ale równocześnie, niestety, mnie, a ja sobie nie życzę, na jakimś wyższym poziomie. A ja nie jestem na żadnych wyższych poziomach, bo co wynika z tego, że ja mam trzydzieści sześć, a mój znajomy osiemnaście? Nie interesuje mnie to. Ludzie są albo nie są fajni i nie wynika to, moim zdaniem, z ich wieku, ani z płci. Ile razy jeszcze mam powiedzieć, że w dupie mam głęboko posiadanie przez ludzi mniejszych lub większych cycków. Tak, jeśli o mnie chodzi, to uważam, że dziewczyny są ładniejsze i przyjemniej się na nie patrzy, niż na facetów. Ale to naprawdę nie zmienia faktu, że – ponieważ naprawdę interesuje mnie przebywanie z człowiekiem
– jest mi dosyć obojętne, czy będzie to mężczyzna czy kobieta. Wszystko jest tu. W głowie. Chcę się dobrze, bezpiecznie i fajnie czuć w jego towarzystwie. Chcę lubić z nim/nią przebywać. Po prostu interesuje mnie raczej jego mózg, intelekt, stopień kumacji i popierdolenia, a nie wiek czy dupa.
To przecież takie proste.
Czasem mi się wydaje, że żyjemy jednak w zaściankowym kraju i wciąż zajmujemy się jakimiś pobocznymi wątkami.
Skoro to takie proste, to czemu tyle o tym gadasz?
[Pieniądze na koniec wieku..., Będzin, 2008, s.97.]




Grzegorz Tomicki

Galony powietrza i kurz

Przeciągnęliśmy tę rozmowę na drugą stronę
i teraz mruga do nas oko cyklonu, w którym przycupnęliśmy
zniesieni z powierzchni jak dzieci ze schodów.
Nagle swobodnie bezczynni, odstawieni na półkę z homerami,
gargantuami i grimmami, z idiotami i biesami – a wokół
wirujące cząsteczki, materie, fermenty. Wokół blaszki słów
i sadze.

Gdyby tak, nie bacząc na nocną godzinę i biedermeier,
wyrwać kilka klepek z parkietu i podłożyć ogień,
byłbym się może obawiał – podobnie jak ty? – nalotu larów,
penatów, zlotu poczciwych czarownic.

Może to faszystowską pieśń śpiewają niemieccy geje
pięć pięter poniżej, może miłosną. Pijani
i śmieją się w mrok, jakby chcieli z baru na ulicę
pociągnąć za sobą wstążeczkę światła, bo przecież
nie wstęgę – właśnie opuszcza ich krzepa i za chwilę
zaczną stygnąć jak iskry zamaszystą ręką
rzucone w śnieg.

Tymczasem my jakby właśnie wygrzebani.
A u nas boski porządek: kobieta, mężczyzna
i mogłyby mącić, wzajemnie, w ustach języki,
lecz opuszczony jest szlaban
i mknie ekspres tuż przed naszymi oczami, unosząc ze sobą
twoją twarz przylepioną do szyby i moją przylepioną
do twojej (a w środku galony powietrza i kurz).

To, co uprawiamy w tym ogródku na Körnerstarasse,
na piątym piętrze licząc od dołu,
a na jednym z pierwszych patrząc na wszystkie te piętra od góry,
to jest bezpieczna miłość. Pod jednym dachem, sklepieniem.
Usta mamy niezmącone
ogniem.

Rewolwery wytrącone z rąk.

2005









WEŹ UDZIAŁ W STWORZENIU IMPERIUM SNU – PODZIEL SIĘ SNEM! Artystka Justyna Gruszczyk zaprasza do dzielenia się snami, które dzieją się w Katowicach – akcja jest częścią projektu IMPERIUM SNU, realizowaną pod patronatem Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach, gdzie odbędzie się w ramach cyklu „Drobnostki”. Najciekawsze literacko sny publikujemy na stronie ŚSG: SNY O KATOWICACH Więcej na blogu: www.imperiumsnu.blogspot.com. Polecamy!


użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
4,674,339 Unikalnych wizyt