Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Katarzyna Janicka
Katarzyna Janicka (1982) jest absolwentką Slawistyki i SLA na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszka w Nowym Jorku, choć ostatnią zimę spędziła w Tajlandii, pisząc monodramat "Kobieta z Wanną". Napisała trzy książki, ta ostatnia - "Prospect Park Stories" - zdobyła główną nagrodę w konkursie M. Słomczyńskiego. Janicka była także nominowana za (publikowane na naszych łamach) opowiadanie "Cała Głowa Dorosłego Mężczyzny" we wrocławskim konkursie MFO.

Publikacje: opowiadania ze zbioru 24 Wydechy w Arteriach (dwa opowiadania ze zbioru "24 Wydechy" były juz publikowane w Śląskiej Strefie Gender.) Fragmenty powieści "Trip" (Rzeczpospolita Kulturalna), utwory poetyckie były publikowane kilkakrotnie w Akancie i Odrze.






TWÓRCZOŚĆ:





Zęby byłej dziewczyny mojego chłopaka

Mój chłopak powiedział mi tydzień temu, że kiedy się ze mną kocha, myśli o pewnej poetce z Berlina, z krzywymi zębami. Mógł ją przelecieć, ale tego nie zrobił. A że całe jego życie składa się z rzeczy, które mógł zrobić, ale nie zrobił, sprawia mu przyjemność, kiedy może o tym fantazjować.
Ogólnie rzecz ujmując, czułam się z tym podle. Od tego czasu kochaliśmy się raz. Wyobrażałam sobie, że on o niej myśli i mało brakowało, żebym krzyczała jej imię, gdy dochodziłam.
Nie wiem, czy mój chłopak w swoim nieszczęściu człowieka, który żyje niespełnieniem, wie, jak wielkie spełnienie przyniosło to mnie.
Postanowiłam się z nią spotkać. Wyguglowałam jej wiersze, były na tyle słabe, że śmiało mogłam dzwonić. Trochę bałam się tych krzywych zębów, ale powtarzałam sobie: nie ma ideałów. Sama myśl, że nie przespał się z nią może właśnie przez te zęby. Podejrzewałam, że nie będę umiała się powstrzymać i po prostu jej to powiem. Poza tym, w myśl zasady, że nic tak wiele nie mówi o człowieku, jak jego byli partnerzy – byłam po prostu ciekawa.
Powiedziałam, że dzwonię z niezależnej gazety i chcę pomówić o pewnym projekcie. Była zainteresowana. Zaznaczyłam, że musimy spotkać się osobiście.
Wybrałam małą austriacką knajpkę na rogu siódmej alei i czternastej ulicy. Przyszłam wcześniej. Od wejścia uśmiechałam się do barmanki, żeby na wszelki wypadek mieć ją po swojej stronie. W końcu weszła. Szczupła, ruda, zupełnie do mnie nie podobna.
Do pierwszego uśmiechu dawałam radę. Później nie mogłam nawet patrzeć jej w oczy, gdy mówiła, byłam tak ciekawa zębów!
Było chłodne sierpniowe popołudnie. Zamówiłyśmy dwie zupy i przystawkę. Powiedziałam, że chodzi o projekt filmowo-fotograficzny i że ktoś mi ją polecił jako przedstawicielkę młodej sztuki. Nie zapytała kto. Ego. Trochę mi ulżyło. Rozmawiałyśmy o szczegółach. Wyostrzałam zmysły, musiałam nieźle wysilić wyobraźnię, wymyślając sponsorów i partnerów, ale jakoś szło. Tyle że nie wiedziałam dokąd. Powiedzieć po prostu, że miałam orgazm, myśląc o tym, że mój chłopak o niej myśli, jakoś nie wypadało. A może wypadało, ale kompletnie nie wiedziałam, jak to zrobić.
Nie wiem dlaczego, chyba żeby jeszcze wszystko bardziej skomplikować, przedstawiłam się imieniem jego matki. Dopiero co przeszedł minihuragan Irene i było to pierwsze imię, które przyszło mi na myśl. Po zupie zamówiłyśmy piwo, rozmawiałyśmy o Austerze i Palahniuku, opowiadała o festiwalu literatury w Berlinie – i tak zastał nas wieczór.
Barmanka, do której kilka godzin temu nerwowo się uśmiechałam, stawiała nam wódkę, wyraźnie dając do zrozumienia, że jest mną zainteresowana. W trakcie rozmowy z poetką bawiłam się warkoczem, żeby dodać sobie animuszu, może tym przyciągnęłam jej uwagę.
W końcu lokal opustoszał, a my – ja z poetką – znalazłyśmy się przy barze, kompletnie pijane.
Naprawdę nie wiem, jak do tego doszło, że zgodziłyśmy się pójść, kiedy barmanka powiedziała: „Mieszkam cztery przecznice stąd”.
Mieszkanie okazało się bardzo małe, trochę plastikowych mebli, okno na ulicę. Usiadłyśmy na materacu, barmanka włączyła Air, chwilę się wygłupiałyśmy, udawałam, że tańczę na rurze. Piłyśmy czerwone wino, potem tequilę – i nagle barmanka mnie pocałowała. Zanim się połapałam, całowała moje cycki, które wyskoczyły z koszulki. Poetka natomiast zainteresowała się moim pępkiem.
Wtedy dotarło do mnie, że miałam zrobić pranie, a zamiast tego jestem u jakiejś lesbijki, gdzie niedoszłą kochanką mojego chłopaka właśnie rozpina mi jeansy. Miałam chwilę wątpliwości, przyznaję.
I w tym momencie przypomniały mi się te jej zęby. Nie żebym choć na chwilę o nich zapomniała, ale teraz naprawdę mi zagrażały. Całowałam się z barmanką – powiedziałam sobie – ale za żadne skarby nie pocałuję Niemki z krzywymi zębami!
Zdjęłam barmance bluzkę, wszędzie tatuaże! Miała piękne sztuczne cycki. Pierwszy raz dotykałam sztucznych. Dlaczego mężczyźni mówią, że można rozpoznać? Wcale nie można. W trakcie zaczęłam nawet myśleć, że może powinnam sobie takie sprawić. Tyle, że wcześniej mówiła, że to kupa forsy. I wtedy ta krzywozębna poetka wpiła się we mnie tam. Otworzyłam szeroko oczy. Oderwałam się od ust barmanki i spojrzałam w dół. Ruda głowa Niemki kołysała się między moimi udami, jeansy zwinięte wokół kolan uniemożliwiały mi ruch. Przyjemność napływała coraz silniejszą falą. Co mogłam zrobić? To zdecydowanie nie był moment, by tłumaczyć, że jestem dziewczyną faceta, z którym się kiedyś spotykała-aaa!





She lives on love street

Kochaj się ze mną, pieprz mnie, no dalej, jakby świat nie istniał. Zawsze będziesz młody albo zawsze byłeś. Wrócisz do młodości, gdy tylko go we mnie wsuniesz. To będzie jak powrót do domu, ale też jak pierwsza ucieczka. Posiłek na szczycie po całym dniu wspinaczki, przystanek przy wodopoju w upalny dzień. Gdy poczujesz moją wilgoć, przestaniesz myśleć. Obiecuję.
To tak, jakbym dostała pierścionek wart milion dolarów, przez chwilę nie będę mogła myśleć o niczym innym, wszystkie pięć zmysłów skieruję na pierścionek wart milion dolarów. Dasz mi go na urodziny, da mi go mój mąż, mój sąsiad, twój kolega, każdy z tych mężczyzn, którzy chcą tylko na moment wsunąć się we mnie, żeby przez tę krótką chwilę nie myśleć o niczym innym, niczego innego nie pragnąć.
Jak dziecko, które dostaje nową zabawkę, całe jest tą zabawką, je z nią, kąpie się i śpi z nią, i zanim się nią znudzi, zanim rzuci ją w kąt – jest nią owładnięte. Tym tylko może być kobieta dla mężczyzny. Mężczyzna dla kobiety. Ramiona, bicepsy, linia pleców, uda, stopy, kark, żuchwa – zapamiętuję i porządkuję – każdy pieprzy inaczej, wydaje inny dźwięk, gdy dochodzi, a jeśli dochodzi bezgłośnie, w inny sposób się na mnie osuwa. Dlaczego chcę mieć kolejnego? Przez chwilę ten nowy pierścionek, pierścionek wart milion dolarów, umysł skoncentrowany na jednym, zmysły owładnięte.
Kochaj się ze mną, pieprz mnie, no dalej, wypełnij moją pustkę, rozdrażnienie, niepewność, nienazywalność. Jestem taka miękka, słaba, poddam ci się, napieraj na mnie, jakbyś mógł mnie zabić, przebić na wylot, nie przestawaj. Jesteś to winny swoim przodkom, dziadkowi, ojcu, nawet swoim braciom, każdy chce mieć taką szparkę tylko dla siebie, jestem tylko twoja teraz. Dlaczego cię to tak podnieca? Zostawiłeś tą biedną dziewczynę w domu? Gdzie jest twoja żona? Nie poszedłeś dziś do pracy?
Chłopaku? Proszę pana? Wszystko dla tej cipki. Przyniosłeś mi już tyle jedzenia, nie dam rady tego zjeść. Chcesz mnie utuczyć? Chłopaku! Proszę pana! Nie przestawaj! Dlaczego już mnie nie pieprzysz? Karm mnie! Dlaczego już nie masz siły? Nie zasypiaj, proszę! Zobacz, nie obrażaj się, popatrz, ja mogę jeszcze. No dobrze. Śpij tutaj, zostawiony na wydmach. Twoje płyny będą ze mnie wyciekać, gdy pobiegnę dalej, wsiądę na rower, pojadę.
Aż spotkam kolejnego chłopaka, proszę pana. Zobaczy krągłość moich bioder, wiatr uniesie moją spódnicę. Moja talia go zwabi. Za chwilę uniosą się moje piersi, żeby go przywitać, sutki już twardnieją, uchylę usta, oczy otworzą się szerzej. Proszę pana, wie pan, że nie będzie mógł się powstrzymać. Musi mnie mieć. Żonę zostawił w domu, dzieci mogą płakać. Powali mnie na ziemię, obejmie, a ja zawinę stopy na jego plecach, będzie uderzał, aż zrobią się siniaki, będzie walił, walił, walił, aż przestanie i uśnie, spokojny, tak jak ty, kochany.
Leżymy na plaży, chowamy się na wydmach, w krzakach. Będę ci się opierać, przyciśniesz mnie do drzewa. Zrobimy to w ogrodzie klasztoru, w winnicy, pod schodami, na dachu, będziesz myślał tylko o mnie – przez zaśnięciem, po obudzeniu – tylko cipka.
Gdy się obudzi, powącha palce, schowa dłonie do kieszeni i wróci do żony na obiad, będzie o mnie opowiadał kolegom, ale ja – ty już przecież wiesz – popędzę dalej, będę biec, pedałować, zbierać jedzenie i kwiaty. Kochany, będę tą pełnią księżyca, którą pamiętasz z dzieciństwa, promieniami słońca na twarzy, kiedy schniesz nad jeziorem. Wypełniona miłością, wielkim kutasem, przepędzona przez świat w poszukiwaniu waszej uwagi.
W imię ojca i syna. Tylko moja cipka. Czy będą inni mężczyźni? Oczywiście, że będą inni mężczyźni! Inne kolory, kształty, wielkości, obrzezani, owłosieni, sztywni i omdlewający. Będą kochać mnie w rytm rożnych melodii, wypełniać mnie, napełniać, przelewać się we mnie. Kochają mnie, przecież wiesz, oni mnie wszyscy bardzo kochają. Wąchają moje włosy. Gładzą skórę. Biorą moje palce do ust. Wsuwają palce we mnie, uwielbiam ich ssać.
Nie bój się, kochany, jesteś jeszcze taki młody, nie uciekaj, przysuń się, dotknij mojej pupy, połóż dłoń na biodrze, to wszystko jest twoje teraz, tak został stworzony świat. No dalej, kochaj się ze mną, pieprz mnie, pragnij, nigdy nie przestawaj mnie pragnąć!
Opowiem ci o małpkach w Tajlandii, chcesz posłuchać? Zabierają przedmioty turystom, okulary przeciwsłoneczne, karty kredytowe, telefony komórkowe z kieszeni i zanoszą je na szczyt góry do klasztoru, kładą siostrom na stoliku. Uśmiechasz się. Myślisz, że były szkolone? Myślisz, że kradną? Mylisz się! To są święte małpki, kochany, pojedź do Tajlandii!
Opowiem ci o Casale Marittimo, o raju na ziemi. O winie i o wszystkich tysiąc sześciorgu mieszkańcach. Wjeżdżamy na szczyt góry, krętą drogą na parking za kościołem. Wchodzimy do miasteczka, jest jak przedpokój, przedsalon, chcesz zdjąć buty, żeby nie zadeptać czyjegoś pokoju, krążymy pijani po wąskich uliczkach, śmieję się z twoich żartów. Trzymamy się za ręce, przez okna widzimy morze, winnice, kochany, musimy tam pojechać!
Wyznam ci wszystko; młodość, pierwszą miłość, niewinność i rozpasanie, powiem ci o nadziei na odwzajemnienie, o podnieceniu tak silnym, że nie pozwala spać, opętaniu tak mokrym, że nie mogę chodzić, opowiem ci o nabrzmiałym, o nabrzmiałej każdej części ciała, o tym jak chcę cię tam ciągle czuć.
Mam na imię Penelopa, czekam na mojego mężczyznę, czekam na mojego wilka, czekam aż mnie ujarzmi, aż będę wreszcie spokojna, aż w końcu to ja usnę na wydmach. (No dalej kochany, będę żyła wspomnieniem tej nocy, nigdy cię nie zdradzę, no dalej, kochaj mnie na złość tej dziwce, Kalipso.) Wiesz, że nie mogę być wierna. Tylko ty wiesz, że on nie wróci. Wierzę w siebie, w swoje silne uda, w parking koło kościoła, w panny z Wilka, w Itakę.
W to, że wszyscy po prostu umrzemy, dla was śmierć jest najważniejsza, a dla mnie kochanie, kochanie jest życiem, dzieleniem się. Śmierć jest tylko śmiercią. Kobiety przyjmują do środka. Mężczyźni dają na zewnątrz. Chciałabym kochany, byś nie pragnął nigdy innej cipki, żebyś był tylko mój, dokładnie tak samo jak ty, pragnę tego samego.
(Tkam i pruję. Celujesz strzałą jak nikt inny, tkam i pruję.)
Skaczę do wody z wysoka. Spadając, na chwilę tracę przytomność. Ocknę się, gdy moje ciało uderzy o powierzchnię. Woda mnie ocuci. Nogami lekko odbiję się od dna i wypłynę.
Kocham skakać z wysoka.
Komentarze
swewa 23/07/2014
wczesniejsze opowiadania Katarzyny Janickiej: http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=152
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,114,503 Unikalnych wizyt