Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Walentynkowo o miłości ;)
Przed wami najciekawsze, naszym zdaniem, wiersze o miłości, wybrane spośród tych, które napłynęły do skrzynki ŚSG. Zapraszamy..




TWÓRCZOŚĆ:



Genowefa Jakubowska-Fijałkowska

Gdy się z nim kochasz


myślisz o Japończyku on nie wie o tym
ale wkłada do ciebie jak w naczynie ceramiczne

owoce wiśni pestki kwiaty wiśni ikebany
rozkłada matę tatami celebracja picia herbaty (nie lubisz kawy)

sushi i ryż krótkoziarnisty zamawia dla ciebie
gdy wychodzicie w Tokio w dzielnice hostess i karaoke

hostesy muszą wypijać wszystkie drinki (klient stawia)

śpiewać nie dotykać znać języki obce muszą być wypudrowane
zakładać ciasne buciki na stopy jak gejsze przeźroczyste pończochy

jesteś jasna blada bywasz przeźroczysta

we włosach w skórze z aureolą przy pośladkach gęsią skórką na plecach
pachniesz między nogami czerwoną poduszką

pod koniec miłości wspinasz się bez niego na wulkan Fudżi

i jesteś przez Japończyka (którego sobie wyobrażasz) nieczynna nieużywana
a wulkan w tobie lawa ziemia ogień jęk podobny do śmieci

gdy sama musisz to sobie robić czerwoną poduszką
czarny kot powinien cię uleczyć z melancholii




Ewa Parma

Akt



Siedzę przed tobą naga
w ciele które już odchodzi
Jeszcze je znaczy krew
i pożądanie
puls pogania jak bat
wielbłądnika
nie omijając śladów
potknięć złamań i zszyć
Jeszcze zasłaniam je włosami
chcę nauczyć pływać nocą
latać balonem
i przejść bez zmęczenia Alaskę
Bardziej naga nie byłam
przed nikim
nawet w dniu narodzin
Może właśnie po to
cię spotkałam

13.08.2011.



Elżbieta Lipińska

kartka z kalendarza


kiedy wyjechałeś
zamieszkałam w twoim swetrze
razem chodzimy oglądać brak drugiej szczoteczki
tak jest bezpieczniej

razem rozpychamy się na półce pod lustrem
potykamy o zapisane kartki i zapomnianą chusteczkę

dziś niczego nie sprzątamy



Aleksandra Zbierska

*** [zapytałam, dlaczego on to zrobił]


bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził
i zdradzi jeszcze nie raz. potem mówił o kulturze fiuta
i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych,
o których marzy Kuba B, bo:
demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba
czytając Spinozę czy Freuda - to instynkt

przeciwny skokowi. Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła;
jakbym szła długą nocą - za nim, i po niego,
a przecież nikt nie jest taki specjalny.
odprysk Ducha -
najwspanialsza rzecz, jaką wszyscy dzielimy.

- niech pani tak nie mówi, będę wył - powiedział
facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz.
Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?
Opanował się i wszystko jest ok -
trumna na swoim miejscu, i ładnie zamknięta;
Orkiestra dęta gra Marche funebre Chopina,
słońca nie ma - a życie jest.



Jakub Sajkowski

Noc w pociągu


Siedzę naprzeciw ciebie i chowam twarz za gazetą
w poszukiwaniu czegoś zabawnego. Kiedy znajduję,
ogień mojego śmiechu trawi wszystko,

następuje zwarcie i wysiada światło w nocnym pociągu.
Jestem nagi, ale na szczęście mnie nie widać.

Zobacz ten tytuł: „Ekshibicjonista zaszył się i schował,
bo ucieka przed policją”! Czyż to nie jest poezja?
I czy skoro mam w sobie miłość, to wypada mi mówić

językami nagłówków?



Robert Rutkowski

* * *

Żonie

Prawdziwa miłość przychodzi tylko
do ludzi dobrych — mówisz.

Nigdy wcześniej nie myślałem o sobie
jak o kimś dobrym.

(Szczawnica,18 sierpnia 2010)




Hanna Dikta

List do córki botanika 


Nie wypuszczę stu czterech gołębi, nie zwiążę korzeni żeń-szenia,
nie usiądę na twoich spoconych pośladkach ani nie podwinę sukienki,
żebyś palcem z perłowym pierścionkiem zrobiła ze mnie kobietę.

Zostawię to mężczyźnie: zaniesie mnie na ciepłe prześcieradło,
spłodzi syna, zasadzi las. Przez kolejnych trzydzieści lat będziemy zgodnie
odwiedzać świątynię, zbierać ryż, drobnymi krokami wydeptywać ścieżkę.

Dlatego nie zdejmuj koszuli, nie przywołuj mnie pluskiem wody,
spadającej do miednicy przy wieczornym myciu. W ogrodzie twojego ojca
powinnam tylko rozdzielać truciznę, przystawiać tyczki



Jarosław Klebaniuk

mary


czuwam tak nad twoim gnijącym ciałem
na twoich piersiach oczach ustach rękach
siadają muchy. główki powalane
lepkim syropem unoszą się. znowu

udręka cicho wygląda z ich oczu
obiecałem że z tobą pozostanę
aż ostatni kamień się w głos odtoczy
czekam nieruchomo aż wrócą dźwięki

znane. niemożliwe wciąż niemożliwe
żwiry otoczaki kamyki głazy
wszystkie milczą tak dostojnie życzliwie
dodają godzinę do godziny bym

marzyć mógł że nie odejdę stąd nigdy
nie zostawię owadów na twoim sercu
nie wyjdę w pole na rozstaje wichry
nie będę dotykał jedwabnej skóry

topielców



Waldemar Kazubek

Nienapisana piosenka Toma Waitsa o nocy w Hotelu Bristol

I’ll shoot the moon
Right out of the sky
For you baby
T.W.


Hotel Bristol ma martwe oczy z widokiem
na duchy gołębi. Powiedz, nawet nie sądziłaś
jak piękne historie roją się w głowie ślepca
i jak cudnie gra popsuta trąbka Eustachiusza?

Było zimno. My ślepi, głusi i głodni. W torbie
przyniosłem białe ciało księżyca, bar tutaj mają
podły, chciałem cię nakarmić; resztki, uwędzone
w wiśniowym aromacie dymu z cygaretki,
schowaliśmy w szafie, na później, na teraz.

Miałaś pot jak brokat, dreszcze jak wieczorową
suknię a ja wytryski jak confetti. Spazmy
rozepchnęły ściany pokoiku. Zniknęły drzwi.
Chodź, zamkniemy się na zawsze w wersalce,

bardzo wątpię, że ktoś tam zagląda. Z szafy
coraz intensywniej pachnie księżycem.
Do kasyna nie ma po co schodzić. Czas i tak
odkrywa wszystkie karty, lub gubi połowę talii.



Anna Tlałka

impresja

 
Przyjdź do mnie jawnogrzesznico 
będę cię rozdzierał powoli 
na wszystkie nadzieje kolorów i zespolenie
                                        Edward Stachura
 

 
poznałaś włóczęgę? jemu nie zależy, zapomnij
o kleistych epokach (obrzydliwych palcach).
- Anabel? Anabel? - echo samo wyniosło ją z lasu.
on ogrzeje sumienie, poda płaszcz.
 
szukałem strony, masz serce? zmyłem cię z rąk 
jeszcze przed wydarciem z zagajników,
tak radziła cisza, moje sanktuarium wyzute
z filozofii libertynów.
nie słychać tykania pod skórą -
 
wniebowstąpienie.
 
 
może zakwitniesz nad ranem
piękną duszą słonecznika 




Marcin Miksza

Tobie


nagłe szarpnięcie kołdrą

we wnętrzu nocy

sprawdzasz czy duch we mnie

wciąż żywy, nie łaknę skóry własnej

odkąd jesteśmy ze sobą

na my.



Annais

* * *


jesteś
wiem tylko tyle
że jesteś we mnie
pulsujesz jak krew

jestem
wiem tylko tyle
otwieram się naga
jak rozwarty kwiat

uderzasz we mnie
jak taran
uderzasz

z miłością

zaciskam się na tobie
jak pętla
zaciskam się

z miłością

nagi i gniewny
jak bóg
w czułości ciosów
stwarzasz mnie

od nowa

(z tomu Arachnologia, wyd. Miniatura, Kraków 2012)



Renata Iwaniec

przekrój dwóch planet


bo w tobie jest tylko księżyc
wspinam się po rozsianych gwiazdach do światła
które roztacza blask nie ciepło a złudzenie

pragnę dotknąć promieni
moja mleczna droga jest krainą mroku
drąży ścieżkę co błyszczy tylko w wyobraźni
ten sztuczny połysk
glanc przed - po zamydlenie

a jeśli mężczyzna to tylko noc
poświata w wilgotnej pościeli
rozsiewa ziarno
światło rośnie w kobiecie



Marek Kołodziejski

ZŁOTA EPOKA



1.
Zawołanie i odpowiedź, pierwotna forma bluesa.
Możesz się ze mną nie zgodzić.
Gruszki i osy, tradycyjna forma końca lata.
Trudno się z tym pogodzić.
2.
Prowadzę występny żywot złodzieja, nie pracuję,
a dostaję pieniądze. Już trzeci miesiąc kradnę.
W innym ujęciu powinienem się zagłodzić,
bo dzień bez pracy jest dniem bez jedzenia.
3.
Na śniadanie zjadłem gruszkę. Osy nie przybyły,
więc jeszcze mam czas. Mogę wspominać
i cieszyć się słońcem. Dlatego powiedziałem:
teraz będzie wiosna, później lato. Kłamałem,
bo złodziej łamie wszystkie wskazania.

Wołam ciebie, a ty przychodzisz, to taka piękna,
klasyczna forma. Wciąż się udaje, działa.
Razem jemy gruszki albo czytamy na głos
przerażający kryminał. Pisane przekłada się
na mówione, a resztę załatwimy bezwiednie.

Automatyzm naszych metod; pretensjonalność
wielu wierszy, pisanych w naszych czasach,
opiera się na tej zasadzie. Nikt nie pyta
o zasadę wiersza ani o jego powód.

Przepraszam, nie umiem o tym nie mówić,
a wiersz jest udawanym mówieniem.
Zapisuje się i odczytuje, pobieżnie, byle jak.
Osy są dokładne i potrafią walczyć o swoje,
tak samo mrówki i inne istoty, one nie piszą
wierszy, to bardzo ciekawa obserwacja.
4.
Rozpaczliwe wołanie musi zastąpić pointę,
nie ma innego pomysłu. Robert Johnson
i Henry Purcell mieli na myśli to samo.



Julia Nadstawna

* * * (szaleni w pościeli)


szaleni w pościeli
zaborczy w punkcie
wyborczym
gdy idzie o wybór
czyjej radości kolej
olej do ognia
wciąż skorzej i do dnia
szaleni w pościeli
od niedzieli do niedzieli

aż dziw
bo tak można
pochłonie zachłannie
tę miłość
i gałąź jej wskaże by
nieprzytomna od wrażeń
zawisła
dobrowolnie
niewygodnie

szalona oddzielnie
zapomni co on jej
i w oknie z widokiem
już sama

on moknie samotnie
na zawsze dziwakiem
szalony na wylot

kino?



Natalia Zalesińska

zobaczyć ultrafiolet


istnieję, a może tylko się odbarwiam?
nie, nie zdejmuj okularów i zostaw uśmiech.
po upałach spłynę na ciebie deszczem

wszystko jest inne. widzisz?

soczystość w grze kolorów,
on w ulubionym fotelu bawi się
turkusowym kolczykiem na języku.

opowiada o kumplach, kobietach,
durnych rozmowach i że tylko przede mną
obnaża się w ten sposób. śpiewa
love letter

za oknem sydney, sypka plaża
i wszystko jest
jasne.



Jarosław Jarzemski

łatwo powiedzieć


"Nagle świat się mieści w twoich oczach"
Andrzej Tylczyński


kocham nieładnie
namiętnie czytam w myślach nieporadnych
otwieram twoje podwoje skryte
intymne rygle przepastne pasje
niewyżyte

kocham na dłużej
przenoszę szczęście z miejsca na miejsce
jeśli ogłuchniesz w kuchni położę po sobie uszy
kiedy w sypialni przestaniesz widzieć nie będę szydził
spróbuję wzruszyć wyślę kartkę z podróży na balkon
napiszę ze swadą że jesteś mi każdą tralką
bezpieczną balustradą


Magdalena Gałkowska

jak najbardziej współczesny wiersz o miłości


koparka przecięła kable. wiesz, u nas
to jeden wielki plac budowy. sieć
przerwana i nie złowimy nawet słowa,
nie mówiąc o czymś dłuższym, na przykład

stu sześćdziesięciu znakach, bo komórka
też się miga. w tej chwili nic już nas
nie łączy, ale wciąż jestem kobietą
twojego życia, więc opróżniam butelkę

wina z okazji imienin córki i tłumaczę
ścianie, na czym polega problem. to tylko
świat nie chce się dostosować, zbuntowany
żołądek wysyła wiadomość: nie panujesz

nad treścią.



Agnieszka Marek

Godiva


Nic nie poradzi, że w twych zwinnych palcach stanie się
tylko pralinką, zawiniętą w ozdobną pozłotkę. Na chwilę
wróci dzieciństwo, wąchanie łakoci przez cieniutki
metal, przełykanie śliny. Wszystko powoli, bez pośpiechu,
żeby dopełnić rytuału. Zanim ją rozbierzesz, wrośnij

we wspomnienia, głębokim oddechem przegoń niecierpliwość.
Musisz zawrzeć pakt z samym końcem języka, wysłać go
na zwiad. Później już będzie coraz cieplej i znów zaskoczy cię
słodycz, roztapianie bólu. Nikt nie przypuszczał, że będzie tak
miękka, uległa jak łany cukrowych trzcin, pola pachnące kawą.

Uchwyć ją – póki drży ostatnią kroplą, wciąż jeszcze samotna.
Kiedy przełkniesz, wrośnie w ciebie, zatrzyma się. Zostanie.




Ewa Szawul

***


w twoich oczach widać
cały świat
komodę lustro
drzewa za oknem

mogłabym zaryzykować
kliniczną śmierć
byle zobaczyć skąd
to światło

i dokąd



Maria Kościuszko

Erotyk spóźniony

trzymam cię mocno za rękę
a ty
odchodzisz ode mnie
co dzień dalej
i dalej

dzisiaj
patrząc na ubraną
w biel kwiatów spireę
powiedziałeś – śnieg

położyłam ci kiść kwiatów na dłoni
zatrząsłeś się z zimna

jeszcze wczoraj
pamiętałeś moje imię



Piotr Mosoń

miłość w czasach przedkomórkowych


między nami cisza rozpylona w tęczowy koloidalny roztwór
tęsknego dźwięku, jak taka międzymiastowa ze Skarżyskiem
w zadeszczony październikowy spleen. ty tam, ja tu, ja tu,

ja tu, a z nami owe impulsy, zabłąkane gdzieś w kapryśnej
centrali telefonicznej. ebonit grzeje prawie jak twoja pierś,
którą czuję podświadomie. chwytam się słuchawki, niby brzytwy

a łapię klaustrofobię, więc rozpraszam się po czułych życiorysach
zapisanych niebieskim flamastrem na udającym drewno drewnie.
mógłbym z nich ułożyć wzorcowy film i dostać Oscara albo grypę.

więc przypuśćmy Konrad, przypuśćmy Brygida. byli tu - gdzie są?
razem? osobno? żona czy puszczalska?, brutal czy mitoman? to na nic.
jej charakterystycznego eł już nie pamiętam. membrany pogasły.

skrobię cierpliwe krople deszczu od spodu. zajęte, zajęte.
zajęte jest w każde siąpiące popołudnie. ciągnie wtedy ludzi,
by choćby szepnąć: posłuchaj, jak u mnie też pada deszcz.



Gabriela L. Cabaj

Zbieraj mnie


Wrzącymi palcami, językiem -
szorstko,
jakbyś długo nie miał nic w ustach.

Chcę rozpłynąć się, dźwięcząc,
uniesiona westchnieniem wirować.

Śpiewaj mnie, kołysz, poplątaj -
tak lubię
ciebie słuchać:
w rozgałęzieniu nocy i dnia,
w miękkiej dolinie mgły
i gdy lecimy do góry,

a potem zasiej maczkiem,
póki leciutko nie opadnie
światło,
którym za nas oddycham.



Paweł Podlipniak

Walijskie wieloryby [wiersz podróżny]


wydłubię z ciebie pestkę, a w to miejsce włożę
coś bezwstydnie miękkiego, żebyś mogła poczuć,
że trzęsie się i kołysze w hipnotycznym rytmie,
otwiera i zamyka – tak jak knebel usta

wydłubię z ciebie kolec, a w to miejsce wsadzę
coś niezwykle ciepłego, byś mogła zapomnieć
chłodne dworce i stukot pociągów co jadą
w miejsca zakażone przez ludzi bez dźwięku

wydłubię z ciebie drzazgę, żebyś mogła zlizać
kroplę, która popłynie po opuszkach palców
– między wargami utknie słony posmak nasion
z drzew złych wiadomości bezbrzemiennych w skutki

gdy wydłubię cię całą, jak śliwkę z polewy,
to będę patrzył cicho na śmierć w zawieszeniu
pomiędzy śpiącym ciałem a kolejnym krzykiem
na francuską nutę z mokrą magdalenką


bezsensowną niby życie
i tytuł nad wierszem



Małgorzata Południak

O definicjach


Zaczęłam pisać wiersz o miłości: Dorota nie chce się zakochać.
Już nie. A ty podajesz płaszcz, kiedy świeci słońce. Różowe serca
na wystawie, czekoladki, okulary przeciw promieniom UV, w szkłach
– podziwiaj marmurowe posadzki, pilastry, rzeźbione amorki na podobieństwo
dwulatków, których tatusiowe gubią się w snach.

Wielkie sklepy z piernikami, świece i wieczne pióra. Czekoladki, marcepany,
ulubione miejsce pary z sąsiedniej ulicy, nie adoptują córki sąsiadów
– nie rozumiemy się od pierwszego wejrzenia, wpadają w nastroje, wypadają.
Tylko kiedy śpią – cisza, tradycyjnie on jest czerwony, a ona czerwona.
Miłość w kapeluszach niejedno ma imię, jak przeciwstawianie się złu.
Mogłabym czytać na głos sonety Shakespeare'a, jest lepszy od znawców
humoru, od pamięci nad którą pracuję. Miłość to rum z colą i szpinak.



Izabela Smolarek

mojra


po wszystkim. leżymy

leniwi od siebie i prawie śpiący
bez ubrań i wstydu za to w popkornie
i wczesnym jarmuschu
ciemność dobrze wchłania się w ciało

i my z dna kubków
cedzimy kawę zależni od siebie
dwiema półkami ambitnych książek
milcząc na temat a w ustach

dnieje

twój cień spada na podłogę
głowa do góry mówię za oknem
bez jak huragan i czai się przyszłość
opuszczasz ręce



Ewa Olejarz

W pół do



godzinie puszczaliśmy smsy
że ławeczka i papieros rynkiem

katakumba pod fontanną której
i tak nie będzie tu

pamiętam ten spychacz nadejścia
co mi się nie uruchomił wtedy

bo to są te jakby nie było
udane przejścia z baru do baru

pamiętam ławę śmierci i osoby
imion których się nie wypowiada

ktoś jadł szynkę z mojego bagażnika
i nie był to Piotr z tatuażem powięziennym

wtedy chodziliśmy grupą po miasteczku
wtedy jeszcze nikt nie wiedział o tym

że na czwartym piętrze końcem lipca
opuszczę czterdzieści cztery metry

kwadratowe
z miłości



Bogumiła Jęcek

Wtajemniczenie

podmuch

Szeleściło w jej gałęziach niedostępne.
Nigdy nie będzie kobietą.

Wydłużała się pod dotykiem i taką wyprowadzał
ponad gałęzie. Podsuwając mu liście, oplatała
krótkimi nogami. Po wyjściu z łóżka dalej rosła.
Gdy patrzył.

*

Zatrzymała się dopiero nad Renem, skręcał spokojnie.
Głębiej i głębiej szukała oparcia. Dla tej historii
nie znajdzie kamienia. Nad nią obrazy
wiosny we wrześniu.



Marzena M. Podkościelna

ciii…


i wyznałeś: będziemy poznawać się
inaczej
. zaróżowiły się opuszki twoich palców
- trzymały mnie kurczowo w niezdecydowaniu. a ty byłeś pewien
siły, która wprowadzała nas czule w zaułki dmuchawców i lata.
wymarzyłeś to wędrowanie pierwszego zimowego dnia
gdy mnie spotkałeś: przypominasz mi chabry - więc zamykałam oczy,
by sobie mocniej wyobrażać. niecierpliwie

wsuwaliśmy się głębiej


w pachnące trawy i lepki wiatr, który unosił motyle i pępki
dalekich spraw. moja skóra miała odpowiedzi na wszystkie
pytania mężczyzny i śmiałość kobiety, by nie opierać się zbyt przytomnie
o przezroczyste ściany edenu. powietrze gęstniało. ściśnięte
bezbronnie kolana podtrzymywały twoją głowę jak słodycz
zakazanej pory. jasno i powolnie przesuwały się języki
błękitu, pamięć zatapiała wzrok w miękko rozwartym
horyzoncie.

oswajaliśmy zaskoczone biedronki.




Tadeusz Strimer


Zwierzę

Twoją duszę mam w domu.
- Wiem, niech tam zostanie.


twoja dusza ma się dobrze
nie chciała kolacji
wzięła kąpiel (umyłem jej plecy)
miała ochotę na lampkę wina
teraz wtulona jak szczeniak
śpi w zagłębieniu pachy
więc piszę wolną ręką
i myślę zanim się zbudzi
czy dusze to mają



Edyta Kulczak

erotyk


mój demon
ma dwie ręce
nogi
i usta miękko
wilgotne
od których moje usta
tracą wilgoć

mój demon
pije moje łzy
od środka

opleciony kokonem
mojego ciała
układa się
wygodnie
palcami dotyka
krwi

mocno sprawia
nie jestem
jestem
nie jestem
jestem



Jan Siwmir

dotyk


nie mam wewnętrznej czcionki
kodu scalającego pazury sierść i nadmiar słów
dlatego nie możesz mnie odczytać

niełatwo zaszyfrować chęć do życia
lecz jeszcze trudniej żyć
ze świadomością
rozsypanych bez ładu palców
z wątrobą w miejsce serca
i protezą modlitwy na ramieniu

wepchnęłam się w wąskie przejście
pomiędzy ssakiem który woła jeść
a tym który chciałby fruwać na widelcu i nożu

nie ty jesteś niewidomy
to mnie trzeba czytać brajlem



Agata Linek

Mięsień


chce
być jego połową
żyć w wielu wymiarach
rozmawiając oczami
brzmieć w nim
być życia potrzebą

musi
zamknąć usta i krzyczeć
ściągnąć zdjęcia z połamaną ramką i wyrzucić ze specjalnej półki
przestać liczyć noce
noc nr 40 ostatnia bez niego



Cezary Lipka

Dłonie


I
Warszawa 18. kwietnia 2012 roku

Okolice Dworca Centralnego
Jestem w jej samochodzie
Nie pocałowałem jej
Położyłem tylko swą dłoń
Na jej gorącej dłoni

Milczę
Patrzę jej w oczy

II
Dłoń spotyka się z dłonią
Jest przewodnikiem wyrocznią
Dłoń kobiety nie rozstaje się
Z dłonią mężczyzny

- Widzisz ten most?
Dwa miasta podzielone wyrokiem historii
Podzielone rzeką która teraz
Bardziej łączy niż dzieli
- Hledam cestu k nadraži…
- Tamhle… Vlak směr Frydek-Mistek – druhe nastupišti!

Jedeme
Divame se kolem

- Ted` uvidiš kde bydlil moj otec
- Ano!
- Jsme přesně na Slesku
Musim rict - citim se vyborně!
- Ja mam take takovy pocit…

III
Podróż marzeń
Podróż wgłąb samego siebie
Ponowne zanurzenie się
W wodach płodowych

- Dlaczego drżą ci dłonie?
- Przy tej studni spotkał się z kobietą…
- Co powiedział jej?
- ,,Podaj mi wody jestem spragniony!’’
- Usłuchała go?
- Była zdziwiona że ją o to prosi…
- A czy rzeczywiście chodziło mu o wodę?
- A czy tu jesteśmy z powodu dobrego klimatu i słońca?

Dłoń kobiety chwyciła dłoń mężczyzny
Dłonie mężczyzny pozbyły się drżenia



Barbara Weise

PRZECIEŻ


Palpitacja rąk
rozchwiany stół
z okruchami wczoraj
papilarnie na grubym szkle
zapisane toasty.

Cuchnące nie gniewaj się
przecież mnie kochasz.

Łzy spadają w błoto
ciepły urlop
nadzieja.

Palpitacja rąk
bezradne przebaczenie
przecież...
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,434,714 Unikalnych wizyt