Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Wywiad z Łucją Dudzińską
Joanna Fligiel: Postanowiłaś wziąć życie literackie w swoje ręce. I o to, co mamy - świeżutką laureatkę nagrody TETIS. Co to za nagroda?

Łucja Dudzińska
: (uśmiech) Nagroda TETIS nadawana jest za zestaw poetycki wyróżniający się nowatorstwem formalnym i niekonwencjonalnością. Mówi się, ze jest to jedna z fajniejszych nagród prócz I miejsca jakie można otrzymać na Konkursie im. K.K. Baczyńskiego. Wprawdzie przy wręczaniu oznajmiono, że należy ją traktować równorzędnie i okazało się, że również, daje szansę i możliwość wydania tomiku, to za rangę zwycięstwa przede wszystkim gratulacje chciałabym przekazać Ewie Świąc.



J.F: Jaką wartość ma ta nagroda dla ciebie?

Ł.D: Właśnie ta nagroda TETIS na Konkursie była dużym zaskoczeniem oraz potwierdzeniem, tego że ...może określę tak (uśmiech) próbuję pisać-iść własną drogą. Jest to dla mnie bardzo ważne, gdyż nagrodzone zostały wiersze, które pochodzą z pierwszej mojej przymiarki do debiutu w roku 2009. Wtedy również na konkursie oraz wśród znajomych ujrzał światło dzienne mój poemat o Annie. Publikowałam jakieś fragmenty albo pojedyncze wiersze w necie oraz znane są utwory publikowane w almanachach pokonkursowych jako cykle tematyczne. Wspominam o tym, bo pomysły, tematy widzę, że się powtarzają, dewaluują, a mam zamiar to kiedyś wydać i nie chciałabym, aby było to traktowane jako coś wtórnego, a raczej równorzędnego, niezależnego pisarskiego pomysłu czy zamiaru. Mówię o tym, również dlatego ponieważ w tamtych wierszach traktuję przekaz inaczej niż w tych z zestawu TETIS, a wszystko powstawało w tym samym okresie, więc nie mogę stwierdzić, że do czegoś dojrzewałam, czy z czegoś rezygnowałam.



J.F: Bierzesz udział w konkursach poetyckich. Idziesz jak burza...

Ł.D: Nie sądzę, że idę jak burza, raczej gdzieś tam sobie się przewijałam z reguły wyróżnieniem, drukiem (uśmiech) jak ta mżawka pośród tych znanych, docenianych i nagradzanych na prawie każdym konkursie. Nigdy nie wysyłałam na wszystkie ogłoszenia konkursowe jakie widziałam, a od roku jeszcze bardziej to ograniczyłam, wysyłając na te wybrane. (Nie lubię sobie nic narzucać ani się zastrzegać – ze np. będę wysyłać czy już nie będę, bo czasem zadziała spontaniczność)
W związku z tym, że hasło „konkurs” wciąż budzi kontrowersje i często nie wiem czemu właśnie do mnie wraca jak bumerang (jak coś powiedzmy „złego”) to jeszcze rozwinę ten temat. Konkursy mają swoich przeciwników, między innymi bywają to poeci, którzy nigdy nic nie uzyskali albo nawet nie spróbowali - z zasady. Mówi się o pisaniu pod jurorów, o środowiskach, mówi się o modzie, o określonym stylu konkursowych wierszy, które przeważnie zwyciężają, (przecież inne wiersze były nagradzane np. 5 lat temu, które obecnie mają małe szanse, aby nie powiedzieć, że żadne) Mówi się o lepszych, gorszych kategoriach, rangach.
Mimo wszystko ja cenię znaczenie i idee konkursów. Mogą odegrać istotną rolę zwłaszcza w gronie osób nieśmiałych, nowych, są również środkiem dochodu, środkiem motywacji do pisania, formą publikacji, możliwością poznania innych poetów, no i jak wszystko posiadają swoje plusy i minusy. Tak więc uważam, że są potrzebne, ale mogę uznać, że są tak jak alkohol – nie może się z tego powodu zakręcić w głowie, jak również trzeba wiedzieć kiedy przestać pić jak i nie upijać się zbyt nachalnie, tym samym, czy każdym zaserwowanym trunkiem. Wszystko jest dla ludzi, więc przy barze korzystając od czasu do czasu, wypada zostawić miejsce dla innych.



J.F.: W jakim momencie swojej twórczości doszłaś do wniosku, że warto sprawdzić swoje siły i wyjść z szuflady?

Ł.D.: Wyjście z szuflady? to był czysty przypadek, bez zamiaru zaistnienia jako poetka - mocno się przełamywałam traktując jako zabawę na określonej przestrzeni i poziomie jaką był portal Nasza Klasa. Decyzja szukania kontaktu z piszącymi i pytanie o podstawowe informacje były czystą konsekwencją, badaniem gruntu. (uśmiech) Zauważyłam, że w początkowym okresie nie wszyscy byli chętni, aby pomagać, informować, czuło się dystans, wyższość, rywalizację, dlatego ja chcę teraz pomagać i podpowiadać, z pozycji partnerskiej, bo sama znam tę drogę.

W jakim momencie sprawdzić? - Praktycznie od razu jak tylko ośmieliłam się traktować poezję na poważnie i zapisałam się na portal literacki Poezja Polska. Przez te lata siedzenia w szufladzie miałam duże opory w pokazywaniu swoich wierszy. Taka jednorazowa anonimowość była dla mnie łatwiejszą formą prezentowania tego co piszę, niż publikacja w internecie, zwłaszcza jeśli to dotyczyło tekstów moim zdaniem (jakoś tam) dobrych, na temat których nie chciałam zasięgać opinii. Tym samym poddawałam obiektywnej i subiektywnej ocenie, zasiadającym w jury krytykom literackim, czy już uznanym poetom oraz pozwalałam się ustawiać w szeregu pośród już doświadczonych piszących. Ktoś mi powiedział wysyłaj, bo wtedy czytają, dyskutują, dajesz szansę na pokazanie swojej poetyki nawet jeśli nie ma nagród.



J.F.: Jesteś osobą samokrytyczną?

Ł.D.: Jestem bardzo samokrytyczna, wciąż poprawiam swoje teksty, a pierwsze wyróżnienia, nagrody były zaskoczeniem - czułam, że jest to niewymierne, gdyż poziom startujących jest wyrównany i sądziłam, że każdy mógł być na moim miejscu, a podobały mi się bardziej cudze wiersze. (uśmiech) Taka możliwość zaistnienia ośmieliła mnie do korzystania z warsztatów literackich, podnoszenia swojej wiedzy oraz świadomości pisania i tę drogę dla początkujących uważam za cenniejszą. Zakwalifikowanie się na warsztaty do Biura Literackiego wiele mi pomogło w pozyskaniu wiedzy zarówno na temat poezji, środowiska, rynku wydawniczego. Jak już pewnie wspomniałam pojawiłam się w środowisku literackim pod koniec 2008 roku z dużym dorobkiem wierszy i z pasją pisania od szkoły podstawowej, ale uważałam się za laika, (podobno niesłusznie) bo nie jestem polonistką czy literaturoznawcą. Wszystko mnie interesowało, więc miłe były okazje słuchania dyskusji panelowych, wykładów. Wiele sobie mogłam zweryfikować, potwierdzić, nauczyć się. Sporo uczyłam się od młodych uznanych już poetów.



J.F.: Czym poezja jest dla ciebie?

Ł.D.: Życiem? Przecież o poezji i prozie mówimy w kontekście życia, więc tak powinnam ją traktować - poezja smaku, poezja tego co widzimy dookoła, tego co czujemy, a nie możemy dotknąć.
Żartuję, (śmiech) bo to pytanie jest tak proste jak i oczywiste, a jednocześnie, aby na nie odpowiedzieć trzeba się mocno zastanowić – bo przecież jest sensem tego co robię, jak i drogą do jakiej się przyznałam.
Otóż nie ma jednoznacznej definicji. Każdy poeta tłumaczy poezję na swój subiektywny użytek. Dla mnie poezja jest ważna ponieważ buduje język świadomości, a tym samym powinna być twórcza w momencie, gdy w wierszach próbuje zmierzyć się z rzeczywistością i wypatroszyć to co jest do pokazania. Tak więc można powiedzieć, że jest rzeźbą języka, słowa, zdania. Lubię nad tym pracować. Mogę stwierdzić, że poezja jest czymś, co łączy to co jest na zewnątrz z tym co jest we mnie. To przetworzenie musi (nie to brzydkie słowo) po prostu powinno być na poziomie subiektywnego postrzegania, odczuwania, przefiltrowania, aby coś pokazać, przekazać. Często bazuję na obrazach danej sytuacji, określonego momentu, aby wywołać emocje w czytelniku, aby czytając poczuł coś więcej niż czyta. Cenię wiersze, w których jest odwołanie się do podświadomości, do tego co nienazwane, gdyż wiemy czego dotyczy tekst, choć słowa na to nie wskazują. Wiem, że jest to ryzykowne. Pisząc lubię wymagać od siebie, z jednej strony bawić się tym, a z drugiej panować nad każdym słowem – po prostu grać tym słowem. Jest to równoznaczne z tym, że czytelnik czasem powinien znaleźć swoją ścieżkę wg własnego doświadczenia, własnej percepcji albo zwykłej chęci zrozumienia.



J.F.: Co sądzisz o poezji w sieci?

Ł.D.: Podoba mi się Twoje ujęcie poezji w sieć (śmiech) – wiadomo jak się zagarnia to zamiast ryby może trafić się i trampek bez sznurowadła, resztki bielizny i butelka po piwie. Nie chciałabym się wypowiadać autorytatywnie, mogę jedynie powiedzieć o własnych odczuciach, na bazie obserwacji tego co się działo. To co jest w sieci nie zawsze można nazwać poezją i tu mam na myśli portale internetowe, a nie profesjonalne witryny i tzw. Parnas. Już dawno zrezygnowałam z aktywnego udziału, choć krótko byłam, ale od czasu do czasu zaglądam z sentymentu na profile wybranych osób albo, aby sprawdzić bieżące aktualności. Owszem pewnie znajdą się perełki, bo tak też się rodzą talenty, ale też można powiedzieć, że w sieci panuje akceptowalny określony styl, któremu ulega sporo piszących, aby po prostu się spodobać. Doceniam tych co starają się robić coś po swojemu.



J.F.: Portale literackie?

Ł.D.: Na portalach literackich, raczej zauważa się spadek zainteresowania jakąkolwiek formą współuczestnictwa. Tak jakby zabrakło chęci, satysfakcji i wszystko rozmieniło się na drobne, nasyciło formą. Odejście osób: uznanych, znanych, zaangażowanych poetycko, spowodowało, że tym samym zamiast wartościowej poezji i konstruktywnych komentarzy zaczęła królować bylejakość. Wszechobecna dostępność i anonimowość daje takie możliwości.



J.F.: Kiedy możemy spodziewać się twojej książki poetyckiej i gdzie będzie można ją kupić?

Ł.D.: Wszystko wskazuje na to, że już, tuż albo jeszcze w tym roku w WBP i CAK



J.F.: Lubisz bywać na wieczorkach poetyckich? Co daje bezpośredni kontakt z czytelnikiem?

Ł.D.: Na wieczorkach poetyckich? – tak, uważam, że po to ktoś organizuje spotkanie, aby ktoś przyszedł, a niestety bywa różnie. Co daje kontakt z czytelnikiem dla poszczególnych autorów nie wiem – ja na swój kontakt z czytelnikiem dopiero liczę, gdyż nie starałam się o to, aby mieć spotkania autorskie. Zdarzyło się wystąpić nagle na zastępstwo, podczas zbiorowego czytania. Spotkanie moje w PoemaCafe było oficjalnie naprawdę pierwsze, a pojawiło się raczej za przyczyną wydania instrumentalnej płyty przez Roberta Kordylewskiego – chciałam, aby to była prezentacja już bez czekania na mój debiut. Za to bardzo dziękuję za zaproszenie do Warszawy od Pawła Łęczuka. Częściej miałam możliwość przeczytać swoje wiersze w związku z warsztatami, konkursami albo publikacją – tak jak w Mikołowie, ale wtedy trudno analizować kontakt z czytelnikiem. Radością była sama możliwość prezentacji. Muszę przyznać, że pisanie przez lata do szuflady obarcza pewnym zahamowaniem, które staram się w sobie pokonać, ale zawsze chętnie czytałam cudze wiersze.
Wracam do tzw. bywania... a tym samym odwracam rolę i Twoje pytanie, odpowiadając Ci z punku widzenia czytelnika – otóż ja tak mam, że pełniejszą formę przekazu poetyckiego łatwiej mi ogarnąć choć trochę poznając autora. (Mówimy oczywiście o współczesnych) Dla mnie istotne jest to, jak autor interpretuje swoje teksty, jak i co wypowiada na ich temat, istotna jest barwa głosu, a zwłaszcza jego postawa. Kiedyś była to forma potwierdzania albo dementowania życia wirtualnego, w którym czasem taki autor prezentuje się z całkiem innej strony albo tak kreują go inni. Spotkanie daje mi możliwość posiadania własnego zdania, własnego pierwszego wrażenia, dotykania poezji – a to jest cenne, zaskakujące. Nie lubię świata wirtualnego, choć obecnie staje się niezbędnym środkiem przepływu informacji, tak więc dobrze, jeśli on służy po to, aby poznawać ludzi realnie - jeśli to oczywiście jest możliwe.



J.F.: Grupa Literalna Na Krechę - to twoje nowe dziecko, jak zamierzasz je wychować?

Ł.D.: Grupa Literyczna – czyli kontaminacja słów literacko – artystyczna, na którą przystałam, bo w grupie byli zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy tego skrótu. Nie przyszło mi nawet do głowy, aby wychowywać, (śmiech) bardziej aby pozyskać zaufanie młodych ludzi, a tym samym ich koleżeństwo, partnerstwo - wszystko co powinno sprzyjać dobrej współpracy dla dobra grupy, a przede wszystkim dla rozwoju i promocji każdego jej uczestnika. Cóż może nie powinnam, bo to dorośli ludzie, ale czuję się odpowiedzialna.
O wychowaniu to możemy porozmawiać na temat moich własnych dzieci i tu uważam, że niezbędna jest akceptacja, dużo cierpliwości, tolerancji. Należę do matek, które bardziej się martwią, czuwają nad wszystkim, dając poczucie wolności, ucząc tym samym samodzielności, niż narzucają i egzekwują - choć mam świadomość, że każde dziecko trzeba umiejętnie chronić, aby jak najmniej uczyło się na swoich błędach. Ważnym dla mnie jest, aby wykształcić poczucie własnej wartości i niemodny obecnie szacunek zarówno do wszystkich, jak i do samego siebie. Tak więc zrobiło się wychowawczo i moralizatorsko, jak założyłaś w pytaniu (uśmiech).



J.F.: ARTloża - założenia i cele, na czym będziesz opierała swoją działalność?

Ł.D: Przede wszystkim jest to jedna z aktywności Grupy NA KRECHĘ, nie chciałabym sobie
uzurpować praw do prowadzenia, że tylko ja i ja będę prowadziła spotkania z ludźmi ze środowiska literackiego i artystycznego. Każdy z uczestników może zaproponować i zaprezentować swojego gościa. Nie będę narzucać sztywnych reguł co do formy, czy miejsca albo terminów - zakładam jednak, że po każdym spotkaniu powinien pozostać jakiś trwalszy ślad prócz zdjęć, z charakterystyczną dla nas nutą.
Równorzędnym cyklem prezentującym debiutantów, młodych twórców, oraz uczestników Grupy będzie Przysiad w ARTloży. Osoby prowadzące będą się zmieniać. Nie tylko Pierwszy Przysiad będzie połączony z muzyczną prezentacją, ze slamem albo konkursem jednego wiersza, więc już nie możemy tego organizować w Sali Złotej Pałacu Działyńskich, tylko w zaprzyjaźnionych pubach albo w Domu Literatury. Każdy będzie wart loży. Chcemy także zapraszać naszych reprezentantów z innych miast, jak również rozwinąć działalność ARTloży w innych miejscach. Zapraszam na powstającego bloga www.nakreche.com.pl
Wypada mi w tym miejscu podziękować Dyrektorowi Biblioteki Kórnickiej panu prof. dr hab. Tomaszowi Jasińskiemu za możliwość korzystania z Sali Złotej, co uważam za wielkie wyróżnienie, jak i pierwszemu gościowi - a był to Roman Bromboszcz oraz licznie przybyłym na spotkanie.



J.F.: Łucja Dudzińska – prywatnie. Jak lubi spędzać wolny czas, kiedy czuje przesyt literackim życiem?

Ł.D.: Oj dużo tego – mam z czego wybierać, w zależności od nastroju, możliwości czy chęci. Tym razem odpowiedź potraktuję choć trochę hasłowo – rodzina, działka, dwa psy, długie spacery, rower, basen, las, góry, w zimie narty, chętnie wyjazdy, zwiedzanie, nagminnie fotografowanie. Przeszło w niepamięć rysowanie, szycie, robienie na drutach.
Istotne jest również kino z przyjaciółmi czasem co tydzień w środę, koncerty bluesowe, gdzie nawet idąc spontanicznie wiem, że spotkam bliskich i znajomych i to jest najmilsze. Tak się składa, że ostatnio mam mało czasu dla siebie na takie wyjścia, ale zaległości zostały odrobione. Często poszukuję też ciszy, samotności – tak więc ładuję akumulatory zarówno obrazem, dźwiękiem, towarzystwem oraz odosobnieniem – jakaś równowaga powinna być zachowana – pretensje kładę na barki, a właściwie na szalę mojego zodiaku.



J.F.: Plany na 2012?

Ł.D.: Trudno mi mówić o planach, bo ja staram się żyć dniem dzisiejszym, korzystając z jego dobrodziejstw albo zmagając się z problemami jakie przyniósł. Jakbyś mi to pytanie zadała w marcu 2 lata temu, powiedziałabym, że nie mam planów, to co się dookoła dzieje mnie przerosło, liczę się z powrotem do szuflady i nie mam żadnych oczekiwań. Już czuję się spełniona, bo pokonałam siebie, odważyłam się przyznać publicznie do pisania wierszy, a coś co robiłam przez lata, okazało się że może się podobać, czy zostaje zauważane – czyli interpretowałam sobie, że ma jakiś poziom.
Joasiu jakbyś mnie spytała w marcu rok temu, to powiedziałabym że plany są związane z tym, iż jestem po oficjalnej rozmowie, która daje szansę, wydania tomiku nakładem WBP i CAK. Natomiast na pewno nie mam zamiaru działać aktywnie w środowisku literackim, pisać do pism, czy budować jakąś swoją pozycję w środowisku literackim, bo to nie dla ekonomistki czy gospodyni domowej - po prostu się cieszę z tego co mam i to mi wystarczy.
Zadajesz mi pytanie w tej chwili... gdy wszystko nagle stanęło do góry nogami, bo ze mną jest tak, że albo nie robię nic, a jak już coś robię to daję z siebie maxa – oczywiście na miarę swoich możliwości.(uśmiech) Pojawiła się propozycja, od prezesów pana Pawła Kuszczyńskiego i Danuty Bartosz, abym prowadziła Klub Młodego Literata przy Poznańskim Oddziale Związku Literatów Polskich - za co bardzo dziękuję, jest to dowód dużego zaufania, bo nie jestem członkiem Związku i jestem przed debiutem. Do podjęcia tego zadania mobilizowało mnie wiele znanych, czy bliskich mi osób spoza środowiska ZLP, więc uwierzyłam, że można zrobić coś dobrego ponad tymi podziałami. Później okazało się, że moje decyzje mają wpływ na decyzje innych, bo utworzona przeze mnie Grupa NA KRECHĘ skupia prócz tych na początku drogi również dobrych ukształtowanych już poetów, twórców więc ma duże szanse, aby się rozwinąć i działać. Mam mnóstwo pomysłów, propozycji, ale boję się planować, nastawiać. Chcę po prostu pomagać tym, co chcą działać, podpowiadać, wspierać, spełniać marzenia innych, a plany? – niech się realizują każdego dnia, będziemy o tym informować, jak już coś zatwierdzimy wspólnie do wykonania, albo coś wykonamy (uśmiech)
Wybacz, ale nie potrafiłam wprost odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo sama widzisz jak u mnie się dzieje, więc jak tu planować? Coś dzisiaj jest, a jutro nie ma albo odwrotnie dzisiaj nie ma, a jutro jest.
Oczywiście niezależnie od aktywności NA KRECHĘ jest Klub Młodego Literata otwarty dla każdego, a tym bardziej dla początkujących czy dla nastolatków i miło mi, że się zgłaszają szukają kontaktu – im również chcę poświęcić swoją uwagę.
O! Mam ... Można powiedzieć, że planuję wreszcie założyć swoją stronę www albo bloga. Nie dbam o pokazywanie swoich zainteresowań, jak również wierszy, publikacji, czy konkursów. Trochę zastępuje mi to konto na facebooku – ale to nie jest to, bo nie umieszczam tam na bieżąco, a jeśli już to zaledwie małą część tego co się u mnie dzieje, zwłaszcza poetycko. Z drugiej strony skupia się to na gronie osób związanych z poezją, a oni o tym co było i tak wiedzą z innych źródeł.




J.F.: Czego można życzyc Łucji?

Ł.D.: Zdrowia i życzliwości ludzkiej.



Ł.D.: Joasiu, bardzo dziękuję za rozmowę i wybacz, że zwlekałam. Taki wywiad to kolejne
pokonywanie siebie i swoich wewnętrznych oporów.

J.F.: Ja też dziękuję. I do zobaczenia na facebooku (uśmiech).
Komentarze
swewa 03/04/2012
wiersze: http://gender.pl/readarticle.php?article_id=217
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,565,222 Unikalnych wizyt