Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Łucja Dudzińska
Łucja Dudzińska - animatorka działań kulturalnych. Laureatka ogólnopolskich konkursów literackich. Absolwentka Akademii Ekonomicznej pisze wiersze od szkoły podstawowej, choć na debiut publiczny zdecydowała się pod koniec roku 2008 na portalu literackim Poezja Polska. W myśl cytatu Stachury „daje czasowi czas” no i czas traktuje ją łagodnie. Lubi sport, pasjonuje ją narciarstwo, off road, rower, pływanie. Amatorsko fotografuje, rysuje tylko do szuflady.
Publikowała w około 30 almanachach, antologiach lub zeszytach pokonkursowych oraz w periodykach literackich: Topos, Arkadia, Odra, Znaj, Notatnik Satyryczny, Okolica Poetów, Autograf, Nestor, Akant, Protokół Kulturalny i w innych pismach lokalnych. Nominowana w OKP im. K. Ratonia oraz W. Iwaniuka. Zwyciężyła w Slamie Poetyckim WARTAL 2010, w VII OKP im. Michała Kajki 2011, W konkursie im. K.K. Baczyńskiego 2012 otrzymała nagrodę Tetis, przyznawaną za zestaw poetycki wyróżniający się nowatorstwem formalnym i niekonwencjonalnością. Nakładem WBP i CAK, ukaże się jej debiutancka książka poetycka. Mieszka w Poznaniu, gdzie organizuje Klub Młodego Literata przy ZLP. Założyła i prowadzi ogólnopolską Grupę Literyczną Na Krechę. ( www.nakreche.com.pl )




TWÓRCZOŚĆ:




Świąteczny prefiks

Wszędzie rozrzucone anielskie włosy. Nie można
ich rozczesać. Posiadają połysk i długość bez końca.
Między srebrem tłuczonych bombek – resztki lasu.

Nie chcę karpiom wydłubywać oczu, ale znów
do portfela schowam łuski; (chociaż przez ostatni rok
nie przyniosły dobrobytu, nie sklonowały złotej rybki)

na dowód szczęścia. Dookoła są atrapy i dekoracje.
Gdzieś sypie się konfetti, udaje śnieg. Udaje śnieg.




Wina

Coś łaskocze, po swojemu wciąż dręczy jak skórka
z nadgryzionej połówki jabłka. Uwiera jak kamień
w bucie wędrowca. Wibruje w uszach niczym krzyk
orlika w oddali. Nie każdy lot zwiastuje łowy. Zapada
spokój, taki z obrzędu ofiarowania. Inni wkładają go
do ust, aby poczuć wino i pokarm. Popełniasz błędy,
ktoś łowi przynętą, układa dowody. Ty wkładasz
do wody prośby o ułaskawienie, aż napłyną na rybkę,
na haczyk, na spuchnięty okruch. Jak ofiarowany
czas, który nie daje się złowić, który zabija się sam.




Czary. Niech się toczy

Gdy na mnie patrzysz zmieniam się w szamankę.
Gdy dotykasz staję się kotem – wbrew sobie.
(Nie lubię kotów). To znaczy, że mam się łasić,
przyklejać do ręki, którą podajesz każdemu.
Chciałabym być kulą nagą u nogi twojej. Później
na stole. Toczyłoby się razem. W środku bez nóg,
bez rąk. Z głową i bez głowy. Jestem szamanką
na zawsze. Patrzysz jak kot z zieleniną w oczach.




Dno

Wiatr owiewa, chłodzi mokre. To był anons,
a w środku rozprzestrzenia się dno bez dna.
Wchłania, sięga trzewi, sięga niżej jak bagno
pod lasem. Porasta trzciną, gdzie kwilą ptaki.

Nie odnajduję się wśród żywych, nie ma mnie
pośród umarłych. Tunele światła to wiązki
laserów, a może prześwity zza grubej kotary.
Przeszczepy szczęścia, które się nie przyjęły,
znów odpadają od kości; razem z żywą tkanką.





Rozprężanie

Czarny bez za ścianą. Płacisz klimatyczne za westchnienie,
za zapach drukarskiej farby. Stajesz pod ścianą, a ona zaciska się
jak obcęgi. Później otwiera na oścież niby ramy okienne,
aby wypluć przeciąg. Skondensowana esencja wypływa lawą,
zastyga, nie ma nic do zaoferowania, prócz rozrastającego się
wolnego miejsca, które chcesz zaludnić.
Wywołane postacie ze slajdów tworzą pokój ludzkich ksiąg.
Zatrzaśnięte obwoluty niczym błony, zmieniają się w powieki.
Strzegą dostępu do wnętrza, tłumią szmer wertowanych pragnień.
Wtedy zwalniasz blokadę. Czekasz na rozhuśtanie komory;
na ruch maszyny losującej.





Przeżycie

Ktoś powiedział – trzeba nauczyć się starzeć jak rekin lub słoń.
Mieliśmy czegoś za dużo, później za mało. Na linii brzegowej
rosły miasta jak drzewostany na bezludnych wyspach. Nocą
krzyk nawołujących się bocianów przypominał, że nadchodzi
kolejna zima. Zanim się obudzisz, kutry pod zieloną banderą,
niby widma odpłyną na środek oceanu (skąd nie ma powrotu).
Przy księżycu rybacy suszą sieci. Pouciekały ryby. Nie toną,
zachłyśnięte powietrzem w pęcherzach dryfują
na wyspy Gałczyńskiego –

białym do góry. Śnisz, że to wędrówki ludów. Zanim
obudzisz się; opowiedzą o wszystkim, co jest zakazane.
Komentarze
swewa 03/04/2012
wywiad z Łucją: http://gender.pl/readarticle.php?article_id=228
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,314,884 Unikalnych wizyt