Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

ciało na wakacjach
Dzień Ojca - 2017
TRYPTYK TĘSKNIĄCY - ...
KUJAWIAK Z OBERKIEM ...
dzień matki, Joanna ...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Teresa Radziewicz
Teresa Radziewicz - jest autorką trzech książek poetyckich: "Lewa strona" (2009 - Literacka Nagroda Prezydenta Miasta Białegostoku im. W. Kazaneckiego), "Sonia zmienia imię" (2011), "Samosiejki" (2011 – nominowana do w/w nagrody). Publikowała min. w Studium, Tyglu Kultury, Arteriach, Migotaniach, przejaśnieniach, Pro Arte, Notatniku Satyrycznym, Frazie, Toposie. Mieszka na Podlasiu, ma także swoje miejsce w sieci: www.reteskowo.blogspot.com.




TWÓRCZOŚĆ:




Że noc

Mieszkam w kraju, gdzie na dworcach dziewczyny noszą lalki
zamiast niemowląt. Tak jest łatwiej - nie trzeba ubierać dziecka

- sztuczne tworzywo nie marznie. Ludzie patrzą na innych
jak w lustro - chcą widzieć tylko siebie. W pociągu

przesuwam się od przedziału do przedziału - klatka, klatka, klatka
- i w każdym spojrzeniu: to nie ja, nie ja, nie ja. Mieszkam

w kraju, gdzie w podziemnych przejściach chłopcy
zostawiają ślady. Idę i czytam: witamy w mieście,

w którym krew leje się litrami. Piszę o tym
w esemesach i nie mam odpowiedzi na proste:

dlaczego? Mieszkam w kraju, gdzie odpowiedzi
wciąż za mało, chciałabym pytać, ale wiem,

że nie warto. Niemowlę trzeba chronić przed światem,
tak jest łatwiej - niech rośnie, zanim dowie się,

że noc, że krew, że nic.




Głupcy

ze snów niewysłuchanych garncarz
ulepi pole wypełnione srebrem.

tam zostaniemy

P. Podlipniak


Tego wieczoru deszcz przyniósł ze sobą
woń ryb, jakby do brzegu dopłynął kuter
wypełniony połowem. Niemożliwe
stało się możliwe, setki kilometrów
przestały istnieć - Bałtyk tuż obok

otwierał już paszczę. Piasek chrzęścił
w zębach, a przypływ uderzał w okna
natarczywie żądając światła, światła!
Tego wieczoru, zanim jeszcze władzę
objęły sny niewysłuchane, drżał wiatr,

zgrzytały szczęki drzew wyświstując
ściśnięte słowa. Świst, zgrzyt, jęki.
Tylko świst zgrzyt i jęki. Po połowie
perlił się, srebrzył rano
szron na polu.




Piołun, czekolada, mięta

Na co dzień zachwyt mglistym światłem września,
bańką powietrza mleczną od przejrzystych wschodów
- do wnętrza niech nikt nie schodzi. Panoszył się

czas, gorzki piołun i smak zbolałego lata jak dotknięcie
miazgi zęba. Pamiętasz? W czekoladkach słodka mięta,
dentysta, zdrętwiała lewa strona twarzy. Przestała marzyć,

a miejsca rosły. Dni wypełniał podstępnie atrament
- wbrew prawom, bo przecież wierzyłeś, że śmierć
nie jest silniejsza nad miłość. I niby nic się nie zmieniło:

na co dzień mgliste światło września, jesień,
wewnątrz ciemne miejsca, nie dotykaj lepiej.




Powrót

gdzie strach jest strachem, smutek smutkiem, a ból boli
P. Podlipniak


Ostatni dzień lata - cisza naprawdę martwa. Ten
obraz pustej plaży, na której piasek, wygładzony
oddechem wiatru umierającego o świcie,
zapomina czasy kamienia (a ty pamiętasz?
biegliśmy w słońce jak w złocistą kurtynę,

żeby się schować przed zachodem świata).
Ostatni dzień, dwie ważki nad wydmami,
szmaragd skrzących się w promieniach
skrzydeł, dwie pary na spacerze z dwójką
rozkrzyczanych dzieci (pamiętasz?

śmiałeś się, że nasze będą takie same,
aż wstyd pokazać się między innymi).
Ostatni dzień, wyrzucone przez morze
szkło, o które skaleczyłeś rękę na wzgórzu
Wenus, tuż przy linii życia (pamiętasz,

ssałam ranę, przyjmowałam cię słodkiego
jak komunię, aż staliśmy się nierozdzielni).
Ostatni dzień lata, dwa powroty do miejsc
oddzielonych życiem - cisza tak bardzo

martwa.




Światło listopada

Dopadło nas na podkrakowskiej szosie - droga
wbiegała co chwilę na wzniesienie, w czystą kobiecość
układały się łagodne zbocza. Czas jeszcze raz postanowił

zrobić pętlę - dlaczego właśnie nam chciał dać
szansę? Odwracaliśmy twarze ku jasności - dwa
ostatnie słoneczniki. Zobacz, jak czułe dzisiaj

jest listopadowe światło - tłumaczyłeś - rzadko słońce
patrzy na świat pod życzliwszym kątem. W dni ostatnie
cieszmy się takim światłem. Wieczorem

usłyszymy w radiu, żeby wszystko usunąć
z balkonów i parapetów - nadciągnie
wyjątkowo wietrzny niż.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.




WEŹ UDZIAŁ W STWORZENIU IMPERIUM SNU – PODZIEL SIĘ SNEM! Artystka Justyna Gruszczyk zaprasza do dzielenia się snami, które dzieją się w Katowicach – akcja jest częścią projektu IMPERIUM SNU, realizowaną pod patronatem Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach, gdzie odbędzie się w ramach cyklu „Drobnostki”. Najciekawsze literacko sny publikujemy na stronie ŚSG: SNY O KATOWICACH Więcej na blogu: www.imperiumsnu.blogspot.com. Polecamy!


użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
4,674,361 Unikalnych wizyt