Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Natalia Zalesińska
Natalia Zalesińska. Urodziła się w 1962r. w Katowicach. Mieszka w rodzinnym mieście.
Z wykształcenia jest informatykiem. Laureatka ogólnopolskich konkursów poetyckich między innymi: "Miłość niejedno ma imię", "Sprostać wierszem", "Krajobrazy słowa", "Struna Orficka", "Kobieta", "Tyskie Lato Poetyckie", "Jesień Poetycka", TJW „Poetycki Lombard”, „Złoty Syfon Stowarzyszenia Żywych Poetów”, im. J .Śpiewaka, im. K. K. Baczyńskiego, im. K. Ratonia. Zadebiutowała tomikiem poetyckim pt. "rzeczy delikatne" (publikacja w roku 2009) - był nagrodą główną w II Edycji Konkursu Poetyckiego im. W. Iwaniuka za zestaw wierszy - Siedliszcze 2008r.
Autorka publikowała swoje wiersze na portalach poetyckich oraz w antologiach pokonkursowych. Jest po debiucie w prasie literackiej m.in.: w Informatorze kulturalnym Chorzów, w Czasopiśmie Artystycznym Nestor, Toposie, ZNAJ, Egerii. Jej teksty prezentowane były na antenie Polskiego Radia. Brała udział
w "Porze Poezji" w Katowicach (marzec 2009r) i Porcie Chorzów (listopad 2010r, czerwiec 2011, listopad 2011). Związana ze Stowarzyszeniem Inicjatyw Kulturalno-Literackich "Metasfora" w Katowicach. W roku 2012 ukaże się jej drugi tomik poetycki, którego publikacja jest nagrodą główną w VII Edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia w Olkuszu.



TWÓRCZOŚĆ:



Sen noś

Nas nic już nie spotka - mamy stare serca.

A może urodzę wiersze? Przedtem będę chodzić z nimi
w ciąży. Wyczuję ruchy i wyobrażę jak wkładają kciuki
w usta, dotknę stópek w wybrzuszeniach
- co mnie uśmiechnie.
A może urodzę tylko smutek?
Taki nieuchronny do skończenia świata.



Łapacze

Opadłe igły sosny wbijały się w stopy. Dalej czekała
woda, zagarnęła chłodem. Połyskliwe ryby, oniryczne
moczarki owinęły nadgarstki. I nigdzie nie było motyli,
nie było sprzeciwu. Wyciągnął za kołnierz na brzeg,
tam czekało słońce.

_______________________________________________________


Stoi na brzegu i widzi - on odchodzi w promień?
Zanurza się, szuka innych na swoje podobieństwo.
Spętlona czerń tropi za każdym skrętem, ruchem
dłoni - Atlantyda na pokaz i wątłe srebrnouste ryby.
To wciąż powraca, powraca - oplatanie, opadanie
i białe balony powietrza, i delikatny dotyk stóp.
Wolniej na rękach do niej. Woda śpiewa we włosach
za późno, za późno.




Gama, gamma

I
Potrzebny mi spokój i dzień
w którym narodzi się niebo. Wtedy przyjdą
z ust, wydzieliną z agawy nasączą rany,
pęknięcia na ścianach.
A kobieta w selwie zanuci:
kiedy dotykam twoich pięknych, nagich pleców,
kiedy dotykam staje się gładkość.

II
Zrywać kwiaty powoju. Zaspokoić głód,
zaspokoić głód.


Podobno po wszystkim przychodzą mrówki.
Śledziła je. Wzdłuż powoju za nimi wracała
do muru. Szukała w nim wgłębień. Rozdrapywała
i jadła ukradkiem. Brak wapnia? A może sposób
- jak wniknąć w zamurowane okno?
Przyuważyli.

III
Odtąd na stole brązowa buteleczka.
Lubiła jej wnętrze, smak. Teraz ma mocne kości,
rozpoznaje innych po uczynkach, słowach.
Ich twarze, oczy.




W kociej kołysce

mam dołączyć cię do win wytrawnych?
J.M.L

Ani odrobiny ciepła. Białe ściany - lustra weneckie.
Stamtąd spoglądają ci, którzy chcą skończyć tę historię.
A ty kładziesz się z nim na fakturze dywanu
- morskiej trawie. Do ucha wrzucasz srebrne grosze.
Pojawiają się: pocałunki, pieszczoty, pozycje łyżeczek
i tak dalej, dalej
nie rozpoznajesz smaku win.



Gong. Przestrzennie

brzmi jak mantra
- lubię pisać o tym
czego już nie zaznam


Wszystko opada grudniem. Wgryza się
w dłonie, a dłonie nie słyszą o niczym i nie ma
tamtej gorączki, tylko zimne przygody ciała.

W zachodnim pokoju chroniczna chrypka
i głucho dryfujące w nas drzewa;
nieustanne tykanie, bluszcz i wenecka maska.

W innej wersji ocieram się o policzek.
Dotyk słów jest niczym sztuczne naśnieżanie.
Daje ukojenie. A może wciąż odbarwiam się i duszę?


Wiersze z tomiku „rzeczy delikatne” (2009r.)


Z cyklu „muzycznie”

Na fali


Słońce rozcinało skórę, kładło płomienie
na brzuchu. Fields of gold – grał
zespół z Filipin. Zamyślona lizałaś twistera.
mężczyzna się śmiał przez okulary. Powiedział:
robisz to tak precyzyjnie. Twoje włosy rozsiane
na ręczniku niby jęczmienne pola. Ktoś obok
położył się na dmuchanym krokodylu.
Za drzewami cienie, głosy.




Ptasia wyspa

i ptasie dziewczyny ułożone w piasku,
jak w łóżku. Każda ma: język winorośli
płożących się wokół mężczyzn i muzykę,
wchodzącą w ciała głęboko; spadającą

czerwień, twarze, korę i liście.
A w szuwarach, z kajaka ktoś podgląda
życie. Z ukrycia rampa nieba wpada

w wodę koloru gencjany.




Zasypana

gnosienne 1 E. Satie

Słucha - więc widzi
oliwkowe gaje, bibliotekę Borgesa.
Uparcie kreśli usta i topnieje jak śniegi.

Zaprasza - więc przychodzi
kawa z mlekiem, cynamonowa bułka
i cisza mała jak dziurka od klucza.

Odmieni się wszystko, jeśli przybliży
przeczucia do jutra.




Bierwiona

III Koncert Siergieja Rachmaninowa

Allegro ma non tanto

Dzieciństwo w domu z bierwion. W las
piaszczystą ścieżką. Ziarenka, igły sosny
wbijały się w stopy. Wpadałem w światło,
polanę. Na niej Cyganie rozbijali tabor,
poili zwierzęta. Wieczory na smyczkach,
w płomieniach ognisk parzyły mi wzrok.
Chciałem pod drzewem zasnąć, na tysiąc lat.

Intermezzo

Bezkres; trawy toną w upale, dzwonki
- głosy skowronków. W Iwanowce
na werandzie Natalia z obnażoną, pełną mleka
piersią, karmi córeczkę. Za ileś lat spojrzy
w moje oczy bez blasku. W ciemnym pokoju
zobaczy jak tamta mnie zabiera. Po wszystkim
spłynie spokój, kapiąc światłem. Mgnienie - błysk.

Finale

To takie proste - pewność, myśl ma moc
sprawczą i wkrótce czas się wypełni.
Zostanę tęskną dumką za którą pobiegniesz.
Poczujesz lekkość, brzmienie tak naturalne,
jak tylko możliwe. Przytulisz twarz do kory.
Zobaczysz gwiazdy co spadają z deszczem.
Będziesz wiedzieć, że ptaki zawsze wracają
do sadu, jakby to działo się pierwszy raz.




Zdradził mnie Bach

W odchodzeniu coś podnieca, a my lubimy
wracać. Nieprzespana noc, niesmak na pasażach
palonych liści. W gorączce tracę oddech, tracę głos
i jak zaśpiewam zapomnij, pamiętaj?

W recepturach tylko niedojrzały księżyc i miód.
Brak ciepła chce uwolnić od czasu?


Komentarze
Czerner Anna 14/02/2012
Prosimy o dalsze wierszesmiley
bona 19/02/2012
Nie da się ukryć, jednak czuję sentyment do tych wcześniejszych.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,315,004 Unikalnych wizyt