Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Joanna Proszowska-Starkowska
Joanna Proszowska-Starkowska - absolwentka matematyki finansowej. Mieszka w Bytomiu. Pisze od zawsze.
Publikowała w antologiach pokonkursowych (m.in. "Poezja jest kobietą", wyd. Hyla, Bytom 2007; "To dziecko nie może urodzić się martwe", wyd. SPS, MDK "Batory", Chorzów 2008; "Miłość niejedno ma imię", wyd. MDK "Południe", Katowice 2008; "XX Tyskie Lato Poetyckie", wyd. MCK, Tychy 2011) oraz w tomiku zaprzyjaźnionej grupy poetyckiej ("Obok Sceny. Wiersze", wyd. BCK, Bytom 2008).
Obecnie, zakończywszy twórczą i pełną radości pracę nad debiutanckim tomikiem, szuka wydawcy. W międzyczasie stawia pierwsze, męczące kroki w globalnej korporacji. Póki co, patrzy w przyszłość z optymizmem. Lubi remonty.


TWÓRCZOŚĆ:


BALLADA O WYRZYNARCE


Przymierzasz brzeszczot jak zwiewną suknię.

Mruczysz, gdy przesuwam palcem po ostrzu,
rozgrzewam silnik, rozkładam partyturę
desek. Za chwilę rozpocznie się taniec w rytmie
maja. Porwie nas nurt.

Wchodzisz w drewno jak w złocisty muł.

Z wysokich wież sypią się wióry – kalekie rusałki.
Strzeżcie się mężczyźni, strzeżcie się ciemnych lasów,
bagnistych polan, nieznanych rzek. Albowiem
śpiew jest pułapką.

Wchodzisz w drewno jak w brunatne błoto.

Muzyka przeszkadza tym, którzy nie rozumieją
wyzwolenia włókien, wycinania kształtów.
Ty – przedłużenie ramion – chcesz tworzyć,
chcesz czytać słoje jak linie papilarne.

Wchodzisz w drewno, wchodzisz w korę.
Wchodzisz w łyko, wchodzisz w ścięgna.

Niech więc stanie się korowód, niech kobiety
rozpuszczą włosy, rozsypią wianki. Ułożymy
kawałki w stos, wyrzeźbimy świątynię.
Zdejmij suknię i patrz.

Patrz, jak płonie żywica.



WOODSTOCK 2008

I

Pamiętasz, jest tak.

Wbijanie śledzi, odpowiednie
napięcie żyłek, dekoracja wnętrza:
karimata, kosmetyczka, koc.

Jest prawie jak wtedy, tylko więcej błota.
I lepki kurz. Jest prawie tak samo, tylko
jeszcze scena i trochę może brud.

Rząd toi. Kolejki do umywalek.


II

Uważaj, gdzie stawiasz dom.

Tyle jest puszek na piasku, tyle szkła.
A przecież nie chcemy tu krwi.
Chcemy tańczyć, tańczyć, rozrywać
koszule pod sceną.

Wypijać, rozpijać.


III

Twoja ulubiona wokalistka fałszuje,
ale to nieistotne. Liczą się światła,
liczy się pot. Oczu nie ogranicza tropik.

Jesteś kim chcesz, z kim chcesz,
gdziekolwiek, kiedykolwiek, na przekór.
Masz farbę na rękach. Papierosa w ustach.


IV

Uważaj, z kim stawiasz dom.

Bo to jest wiatr, to dym, to proch.
A przecież nie chcemy tu płaczu.
Chcemy tańczyć, tańczyć, rozrywać
koszule na łóżkach.

Rozpijać i spijać. Ten sok.



REMONTY, POPIOŁY, GŁADŹ


Nagle siwiejemy.

Nie porywa nas już nurt, już puls, już tamto nieprzerwane bicie.
Siwiejemy jak siwieją kruche tynki i farby –
podziurawiony ogon pawia, pojedyncze łuski kolorów.

Wczoraj jeszcze machaliśmy szpachelkami.
Ostrza wyginały się jak zabrudzone flagi w oknach.

Nie wierzymy już w biel i krew. Nie wierzymy w ostatnie namaszczenie
tapet, zanim podważymy je i zerwiemy, klnąc
na kolejne warstwy. Wolimy odrapane ściany, ich odżywczy chłód,
dotyk kleju na skórze. Może ból.

Siwiejemy. Pękają drobne ziarna włosów, cienkie nitki pyłu.
Wyrzucamy z ust porcelanę. Wyrzucamy tarcze.

Kruche kawałki powietrza.



WYLINKA

I

Pęka skóra. Pęka przetarty jeans.

Tak zaczyna się każde linienie –
znajdujemy oazy, ssiemy kciuki. W pozycjach
embrionalnych czuwamy.

Rozrywamy kręgosłup. Rozrywamy szwy.

Napinanie mięśni jest walką. Trzeba
wyjść z mlecznego ciepła, wykroić kości.
Ułożyć puzzle jak pancerz.

II

A my w tym linieniu zwierzęco, bezwstydnie.
A my w tym linieniu rytmicznie, cyklicznie.

Zatopieni w żywicy. Rozproszeni jak
światło. Gdy nabrzmiewa jeans.

Gdy rozrasta się płód.



ALABASTER

Moja twarz jak miodu plaster.

Słodka, spróbuj. Obejrzyj przez lupę.
Jestem kolekcją powtarzających się części.
Jestem symetrią. Mozolnie stworzona.

Teraz rozpada się moje ciało. Wystarczy, że
porysujesz mnie paznokciem, posolisz. Zapiecze.
Ale jestem. Wygładzona. Wyrzeźbiona.

Moja twarz jak alabaster.



MIŁOŚĆ (OGNISKO 2009)

I

Zabawa zaczyna się od zapałek:

potarcie i błysk,
przetarcie i ciepło.

Ktoś częstuje nas dymem.
Ktoś podaje drewno.


II

Czwarta nad ranem:
wymiotuje Dagmara,
a Piotr przytrzymuje jej włosy, jej cień.

Czwarta nad ranem:
wchodzę w ognisko,
a Szymon odciąga mój kontur, mój żar.


III

Przekazujemy sobie gwiazdy, mgławice.
Ktoś gra na gitarze, ktoś tańczy, ktoś śpiewa.
Nie ma w nas błota, nie ma w nas zimna.

Tłuczemy butelki. Już piąta.



CORPO


I

To świt widziany przez szyby autobusu mówi mi: corpo.
Uśmiecha się, wydyma czerwone usta. Wstajemy.


II

Corpo, corpo – wystukuję obcasami ten rytm.

Przechodzę korytarzem, jestem szumem wentylatorów, jestem
sztucznym światłem. Parzę powieki. Parzę kawę, która może
postawi mnie na nogi, może postawię na swoim.

Corpo, corpo – wystukuję obcasami ten rytm.


III

Jest coś na pewno poza korytarzem, poza bielą kartek. Wiem,
widzę przecież przez te szklane tafle. Ptaki, ptaki, kropki.

Jest coś na pewno poza sztucznym światłem.


IV

To szron na szybach autobusu mówi mi: corpo.

Wracam do domu. Jest zimny, jest pusty. Starta czerwień
gardła. Wciąż powtarza jak mantrę, bezgłośnie.

Corpo, corpo – pochłania i spala – na popiół, na śmierć.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,189,683 Unikalnych wizyt