Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Roma Jegor
Roma Jegor - Mieszka i pracuje w Mikołowie. Z wykształcenia „przedpotopowy” programista komputerowy, z wyboru – poetka. Członek Związku Literatów Polskich – Oddz. w Krakowie, oraz Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego w Katowicach. Jest laureatką konkursów poetyckich i autorką czterech tomików wierszy:
„Wieczór w kocim futrze”(Wydawnictwo MartaPres -2004r.), „Bieleją księżyce paznokci”
(Liberum Arbitrium -2006), „Salamandra”(Nowy Świat -2008 ) i „Tatuaż na jabłku (Instytut Mikołowski -2010). Wiersze Romy przedstawiane były w „Akancie”, „Śląsku”, „Migotaniach Przejaśnieniach”, „Znaj”, Lamelli, Hybrydzie, Literacie Krakowskim, a także w antologiach pokonkursowych, na internetowych stronach PKPzin, Polis2008, Fragment, Parnas.pl i w audycjach poetyckich Radia Katowice. Roma o sobie: „...Lubię słodycze i książki, długie wieczory i poranną jogę, ludzi, wiesze, kochanie, pisanie, oddychanie…Kolejność zmienia się z czasem…”




TWÓRCZOŚĆ:



Gry dziecięce

O czym tu mówić - że zdarli z niej majtki
ławka była twarda a tablica czarna
o czym tu mówić - lekcja była długa
dzwonek nie krzyknął
nie skrzypnęła klamka

I co tu mówić - źli pójdą do piekła
dobrzy ze skrzydeł będą pióra rwali
woźny do jutra wymyje podłogę
po ud drobnej bieli 
i pętli skakanki

 I co tu jeszcze - że dzieci śpiewają:
„Anka-Skakanka z aniołami fruwa”
dzwonek nie krzyczał nie skrzypnęła klamka
klasa była pełna
lekcja była długa




Potrzeby

Do miłości potrzebny jest jedynie stół
jakieś krzesła jak dyskretny rząd świadków
łóżko żeby tylko od miłości umrzeć
w ostatni dzień października
i telefon do przyjaciela by już nie czekał
Jeszcze wiecznie zgaszony telewizor
co ukryje najnowszą wersję
Romea i Julii którą tak kochamy
z miłością w nagim pokoju
w nagim powietrzu
w nagim jak poranek czasie
po wigilijnym wieczorze kiedy
narodziliśmy się w sobie
pozostawiając za nami ojca matkę
i kilka aniołów
Jak wszyscy dobrzy ludzie życzyli nam
nie najlepiej więc musi być stół żeby
kolacja dla nich z naszych uśmiechów
i objęć ze słów jak dzikie owoce
i z grzesznego układania warg
pomiędzy rukolą a kozim serem
była ucztą bogów
I żeby to po nas zostało
kiedy trzeba będzie umrzeć od miłości
od pocałunków od umęczonego wiecznym
otwieraniem i zamykaniem dni i nocy
ciała




Rozmowa in vitro

O czym pan myśli panie G.
czy myśli pan o moim ciele jak
smukły żółty tulipan bez słupków
i pręcików
czy o mężczyznach których wielkie
kopyście mieszają nam w głowach i brzuchu
O czym pan myśli z ręką na łapczywych
biodrach tych płodnych i czystych
Może o słodkiej wyłączności
na obtoczone cukrem pudrem stada aniołków
które nie są dla kobiet ubogich
o macicach jak gwóźdź do trumny
O czym pan będzie myślał gdy bóg mój
czy nie mój zamieni pana w kobietę
bez duszy dziecka – taką co czepia się
cudzych kwiatów przy porodówce
albo chociaż żałobnej czerni wysokich obcasów
Niech jakiś bóg zamieni pana w żabi staw
pełen głodnych bocianów
wypełniony lodem po sine stopy tataraków
Może wtedy pomyśli pan o kołysce umarłej
z bezruchu i z ciszy i o pustym katafalku stołu
przy którym modlę się codziennie
Bóg z panem panie G. - święta idą
tratwy pełne aniołów płyną szukając zatoki pod
każdą jemiołą
Moja mielizna jak inne brzeg udaje
czeka do końca
do utraty rzeki




Światy równoległe

Nie przychodź z psem
po naszym jeszcze dywan w sierści
i ujadanie wiatru
i w liściach brak reggae
dusze chodzą same nie znacząc opłotków
nie przychodź jeszcze z psem bo
misce pęknie emaliowane serce
i będzie nam zimno w palce z których
życie się wymknęło przez smyczy ogon

nie przychodź z dzieckiem
wpiętym w ramiona jak mała szarotka
święty obrazek opłatek grzechów odpuszczenie
bo szkło które się w nas sypie drobno potłuczone
mogłoby wykrwawić wszystkie kołysanki
nie przychodź jeszcze z dzieckiem - w nas ciągle
bajki płoną i wilk wyje
co zjadł Czerwonego Kapturka zanim
włożyłam do koszyka chleb
i dżem wiśniowy

nie przychodź - po kątach tylko
książek gołe kręgosłupy więc
lepiej spotkajmy się u ciebie
nad gorącym pieczarkowym ragoût
między dziećmi i psami
co nic nie wiedzą o kroplach jadu
z muchomora




Telefon

Masz telefon do Boga?
Przydałby się na końcu serca
w szczelinie lodowca
wypłukanej przez niepogodę
Nie patrzy w zasikane podwórka
w kapliczki z piwem
szuka stron świata gdzie
grają Vivaldiego
a tu tyle słodyczy co w krzyku kota
kiedy się szarpie schwytany przez kleszcze
Masz ten telefon? Zadzwonię wieczorem
w porze światła i szeptu co wzbiera
w chudych gardłach grzechotką litanii
Panie Boże podnieś słuchawkę
Ona na tym podwórku jak brązowy kamień
może będziesz chciał na palec
na szyję na oczy jak zapasową tęczówkę
tygrysie oczko babskie oko łzawiące
w koronce rzęs w zasikanym podwórku
w ósmym miesiącu wciąż taka nieruchoma
tylko żyłka jej drży pod skórą
w szczelinę światła schwytana jak
tańczący królik
Daj ten telefon
Niech nie mówi że nie ma go w domu
Bóg facet tygrysie oko śpiące
na dnie kapliczki z piwem
w wiecznej porze warzenia szyszek
Masz ten telefon?




***

Marcie Fox


Miałam pięć tysięcy lat
a ty uwierzyłaś że jestem kobietą
więc poczułam pod skórą zielone źdźbło
wyrzuciłam co zbędne i rozpięłam guziki
pokazałam gorsety i różowości jak małe paznokcie
każde słowo teraz przechodzi przez szczelinę
pomiędzy moimi piersiami
jeżeli jest w tym jakieś jądro
to z niego ten syrop słów gęstych
niewidzialnie sączy się i rytmicznie
mną oddycha rysuje obłoki bioder
miałam pięć tysięcy lat
i w staniku dwie pustynne róże
on je podlewał ale to Ty mówiłaś
że jestem kobietą - więc jestem
w każdym źdźble
w zasiekach czarnych róż i białej
bieliźnie kartek
do ostatniego kolca
rozebrana




Biały obrus

Położę biały obrus
Będzie was zwoływał jak ptaki
będzie łanem słodyczą portem lądowiskiem
Splot mereżki jakby się trawa pod wiatr kładła
Mała zmarszczka niepewność
czy na czas zdążycie
Usiądę obok chleba obok lampy
będziemy razem świecić
okno wypełniać ciepłem kiedy zima
----------------------------------------------------------
Położę biały obrus
Na nim cisza jak plama i dłonie
z milionem mereszek
wzór niczym przerwane zasieki
Będę się kołysać kruszyć zasychać
poddawać sennym krokom światła
co chodzi w koło jak lis bez ręki i nogi
Zaczekam aż znów będziecie wszyscy
żeby wziąć mnie za rękę

może to będzie latem




Modagor

Te sprawy które nas toczą
które w nas pylą z najlżejszym
poruszeniem oka
na te sprawy nie ma złotych nici
to nie Karaiby i fontanny
nie ma złota nefrytów hebanu
jest bawełniana osnowa i wątek
którą trzeba wypełnić ściegiem krzyżykowym
na wschód zachód południe i miłość
północ czai się jak As-Sawira
za najlżejszym poruszeniem
wiatru który nas gna i wyda
kiedy przyjdzie pora
na purpurowy barwnik i słony nalot
na piórach aniołów
nasze dusze będą fortecą
nasze oczy będą armatą
nasz bóg będzie Portugalczykiem
i nazwie nas Modagorem
będzie o nas rozbijał wysokie fale
a nasze twarze wycelowane w ocean
będą jak stary mur i czerwony barwnik
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,314,670 Unikalnych wizyt