Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

O nowym tomiku Romana Honeta
Daria Dziedzic: Pocztówki z "Piątego Królestwa". O wierszach Romana Honeta.




Tomik "Piąte Królestwo" został wydany nakładem Biura Literackiego we Wrocławiu bieżącego roku. Z pewnością mamy do czynienia z oryginalnym językiem poetyckim, który wyróżnia się na tle innych zbiorków pokolenia roczników siedemdziesiątych. Poeta wie czego chce od słów, nie dobiera ich przypadkowo, buduje z nich oryginalne skojarzenia, które na długo zapadają w pamięć. Gry językowe wabią swoim zapachem, dźwiękiem, barwą (" chorzy pośród zegarów, chorzy - słonie/walczyli na ulicach z nadchodzącą nocą/i oczy mieli z wody,/białej wody spod protez i róż" - " człowiek, który wędrował przez węża"). Nadchodząca noc zaciera granice między jawą a snem, dlatego pojawiają się senne metafory, zgrabnie wplecione w teksty ( " i kwadratowe promienie - wyrwane nagle z ciemności, gdzie kamieniarz nachyla się nad błyskawicą/i czeka" - " kamieniarz"). Wszystko tutaj ulega takiemu szaleństwu ( "patrzę - nić/ szarpana przez wiatr,/ oblepiające ją oczy/ i łapy zwierząt -usypane z piasku/ łasiły się, pełzły - / każde było martwe i wściekłe" - " ogród ochmańskiego").

W poezji Romana Honeta nie ma mowy o zwyczajności, nawet łagier jest szklany, wiatr ściąga skórę z wisielców, a echo sepleni. W tym nadrealnym świecie, słowa stają się zniekształcone, zwielokrotnione, jak obrazy widziane przez taflę zamarzniętego akwenu wodnego ( " wybiegłem w morze, w ustach/ miałem sól, obfitą plażę./ w wodzie leżały - rower, maszyna do drinków,/ wiatr był jak mowa zwierząt wychowanych w cieniu. dziki/ dziki był wiatr,/ kiedy powstawał z gniewu/ i wręczał mi piłę./kiedy mi szeptał,/ co ma w oczach kat, gdy uderza,/ rżnie" - " kat"). Woda, jak wiadomo zmienia widziany przez nas obraz, często czujemy się jak w salonie krzywych luster. Tak jest i w przypadku poezji Honeta. Tutaj język staje się inny, obcy, bardziej czujny na wszelkie potknięcia. Słowa zbliżają się do siebie, dygotają i znikają jak cienie w białej zamieci. Czasem bolą jak " szwy po rozstaniu". Stanowią jeden z elementów konstrukcji obrazów o symbolicznym znaczeniu.

Tytuł zbioru jest bardzo niejednoznaczny. "Piąte Królestwo" - sugeruje, że miejscem zdarzeń stanie się świat, który prawdopodobnie nie istnieje na żadnej mapie świata. I nie jest to kraj szczęśliwy, co widać, po opisach podróżującego po nim poszukiwacza przygód. Już w pierwszym wierszu mamy do czynienia z obrazem, który nie jest dość przyjemnym widokiem (" pióra spadają do rowów melioracyjnych,/ wiatr potrąca wisielca,/ ściąga skórę." - " strażnik").

Wchodząc dalej w tą nieznaną krainę, odkrywamy nieciekawe miejsca, pełne brudu, krwi i chorych ludzi (" przez noże/ zawieszone na pochylonych gałęziach,/ przez smród dworcowych toalet,/ przez niebieski blask iskier/ na złączach przewodów/ pełzną, przywiązują się./ świnie, świnie" - " wierność"). W kolejnych kręgach Piątego Królestwa również nie jest zbyt pięknie. Wydawać, by się mogło, że Piąte Królestwo może być miejscem ucieczki od powszechnie panującego zła, ale tak nie jest. To świat niebezpieczny, gdzie toczą się bliżej nieokreślone wojny z bliżej nieokreślonymi osobistościami ( " chorzy pośród zegarów, chorzy - słonie/ walczyli na ulicach z nadchodzącą nocą/ i oczy mieli z wody,/ białej spod protez i róż" - " człowiek, który wędrował przez więźnia"). Jest to świat, którego podstawowym budulcem są: pióra, trawa, wyłuskane spod lodu jezioro, haki i głowy rozkrzewiające się w foliowych torbach. Nic więc, co mogłoby zainteresować potencjalnego malarza, ale coś, co fascynuje dziennikarzy, czyli świat pełen wojny, zła, cierpienia. A jak wiadomo, dziennikarze uwielbiają sensacje, sprawy, które nie zostają tak szybko zapomniane i nie są nikomu obojętne.

Podmiot liryczny zdaje sobie sprawę z tego, że świat, po którym podróżuje i spisuje swoje doznania po podróży, nie należy do wyjątków (" oczy - wpatrzone w węzeł/ kolczastego drutu na szachownicy,/ patyk rzucony do wody,/ i ręce - były potrzebne,/ by podtrzymywać kręgi,/ rozchodzące się w śliskiej/ i powolnej rzece" - " kręgi").
Niejednokrotnie można odnaleźć tutaj różne obrazy, które są obok nas, a jednocześnie istnieją w pewnym oddaleniu od siebie, jakby coś działo się w dwóch równoległych rzeczywistościach, zupełnie jakby istniało jakieś przejście, o którym nikt do tej pory nie wiedział lub udawał, że nie zna ( " odtąd musisz biec/ przez popielate galerie z betonu i kwarcu,/ przez nigdy nie zasypiające ulice/ przepływając przez głowy klęczących obok, zaraźliwe,/ przez śliskie oczy zmarłych z samotności/ albo zatłoczenia" - " curriculum vitae").

Ciężko podmiotowi lirycznemu biec przez zatłoczone ulice pełne choroby i śmierci. Ciężko obserwować coś, co wywołuje ból i uczucie przerażenia. Ale podmiot liryczny musi być wyczulony na takie zdarzenia. Musi uważnie obserwować czyjąś śmierć, aby potem opisać komuś swoje odczucia na kartce pocztowej ( " niewierne były pamiątki i twarze,/ nieważne było - pożar czy pustkowie. poruszenie/ wśród zebranych nad wodą - może to wybuch,/ zaprószenie oczu, może topielec,/ nagły, myślący o szadzi' - " fale, nożyce"). Wszystkie te zdarzenia są ziarenkami piasku, których nie da się zatrzeć za sobą, wciąż otwierają się jak blizny i powodują bezsenne noce.

W poezji Romana Honeta, podmiot liryczny jest otwarty na takie zmiany, choć jednocześnie podchodzi do nich z dystansem i lekką ironią. W czasie tej wycieczki nie dane jest bohaterowi podziwiać piękne widoki. Przemieszczając się, dostrzega ogród, w którym widzi ślady krwi ( " to twoja ręka/ żonglująca krwią, zapach rzemieni,/ jakby obręcze wyprężonej skóry/ były ogrodem, gdzie wciąż oddycha zwierzę,/ które ją wydało" - " maestria"). Może są to tropy pozostawione przez mordercę albo przez rodzącą matkę ( motyw porodu, narodzin, nadzieja na lepszy czas?). Wieloznaczność tego fragmentu zmusza nas do poszukiwań rozwiązania, którego nie znajdziemy tak łatwo, ponieważ ten Honetowski świat jest bardzo zagmatwany, zaplątany sam w sobie i trudno będzie nam rozsupłać pojedyncze gałązki, by dojrzeć światło. Podmiot liryczny zdaje sobie z tego sprawę i zagłębia się jeszcze mocniej w tereny mu nieznane, ostre i niebezpieczne, gdzie ktoś zwierza się ciemności " urządzaliśmy pogrzeby ptakom,/ udając wszystko, czego potrzebuje śmierć:/ dzwon pracujący przeciw krwiobiegowi,/pieniądze. pamięć." - " rozrzutność").

Brnąc dalej w niedostępne rejony Piątego Królestwa, niby robi się bardziej znajomo, ale nadal wyczuwa się nutkę przerażenia ( " dawno nie byłem w prochu. teraz/ jestem. wiatr zbiera dzwony, psy i dzwony syczące w budach i katedrach," - " w prochu, w dzwonie"). Pejzaże, które widzi nie są zwyczajne, są zarazem groteskowe i surrealistyczne, odstraszają i wywołują obojętność. Intensywność zła, jawiącego się w poezji Romana Honeta jest duża. Nieprzypadkowo pojawiają się katedry w ogniu, dzieci w przepaskach na oczach, worki foliowe, w których znajdują się ciała poćwiartowanych ludzi, krew na opatrunkach rannych żołnierzy.

Piąte Królestwo staje się obszarem naznaczonym wojną, zoną, gdzie wszystko jest możliwe i rozprasza naszego podróżnika. W tym świecie turysta nie gasi tego ognia, wciąż podtrzymuje pamięć o tym, co widział i słyszał od spotkanych ludzi ( " pamiętają o nas/i obojętnie przyjmują/ każde odepchnięcie, wiedzą - błąd masy,/ to się zdarza, mija" - " życzliwi". Z tej wyprawy w głąb oka, jakim jest "Piąte Królestwo" Romana Honeta, ciężko jest odnaleźć drogę powrotną, ponieważ podmiot liryczny wciąż dostrzega coś nowego, coś, co wciąga go i nie pozwala zaczerpnąć oddechu ( " z naszej wyprawy w głąb oka/nadal wracają tragarze,/ stroiciele noży, przewodnik./ niosą to, co widziało - stos elektrycznych naczyń na śmietniku, sieci/ rozpięte wzdłuż rzeki," - " [ z naszej wyprawy w głąb oka]).

W takim pejzażu rozgrywają się różne dziwne sceny, które zachodzą na siebie wzajemnie, odwracają do góry nogami (" znowu widzę to miejsce, odwrócony: pokrzywy/ na ścieżkach wysypanych czerwonym żwirem,/ twój cień jak dygotanie szklanej tęczówki w jeziorze./ taka historia - kobieta mogła być/ z drżenia ryb i błyskawic," - " cień w jeziorze"), rozciągają w nieskończoną fabułę, rodzą się martwe ( " i pochylę się,/ i coś ze mnie wypadnie martwe" - " cień w jeziorze"). Stają się dziwolągami, twarzą umarłej, kwarcowym blaskiem diazepamu, zrzuconą skórą. Obecna w zbiorze deformacja przestrzeni stanowi punkt wyjścia do zadawania przez podmiot liryczny pytań o istotę życia na tej planecie, w tym obcym, pustym mimo wszystko i zimnym mikrokosmosie. Niejednokrotnie na te pytania nie usłyszy odpowiedzi od odbiorcy pocztówki.

Nie o takiej podróży marzył chyba podmiot liryczny, ale los zrobił mu psikusa, taki żarcik poetycki, że znalazł się w krainie, tak nieprzystępnej ludzkiemu poznaniu i musi w niej pozostać przez dłuższy czas, aby dotknąć tego, co oczywiste i nierzeczywiste zarazem. Stworzyć swoje własne mity o etapach podróży po takim państwie i nie dać po sobie poznać, jak bardzo zaciążyły na jego umyśle. Czy wyjdzie z tego labiryntu pełnego kolczastych drutów, opancerzonych braków, ogrodników czepiających się prochów? Czy uda mu się wybrnąć z niepewności? Nie wiadomo, bo ktoś każe podmiotowi lirycznemu ciągle " idź, zabalsamowany/ nie ustawaj. idź" - " wieś - wieczny gen"). Może taka wieczna podróż po nieznanym świecie jest dobrym wyborem, ale niekoniecznie musimy z niego skorzystać.

Jak mógłby wyglądać koniec takiej drogi? To już zależy od Ciebie, czytelniku, więc idź i dotknij niewidzialnego, a potem wyślij nam widokówkę i opisz to, co widziałeś swoim własnym językiem.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,189,797 Unikalnych wizyt