Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Katarzyna Janicka

Katarzyna Janicka (1982) jest absolwentką Slawistyki i SLA na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszka w Nowym Jorku, choć ostatnią zimę spędziła w Tajlandii, pisząc monodramat "Kobieta z Wanną". Napisała trzy książki, ta ostatnia - "Prospect Park Stories" - zdobyła główną nagrodę w konkursie M. Słomczyńskiego. Janicka była także nominowana za (publikowane na naszych łamach) opowiadanie "Cała Głowa Dorosłego Mężczyzny" we wrocławskim konkursie MFO.

Publikacje: opowiadania ze zbioru 24 Wydechy w Arteriach (dwa opowiadania ze zbioru "24 Wydechy" były juz publikowane w Śląskiej Strefie Gender.) Fragmenty powieści "Trip" (Rzeczpospolita Kulturalna), utwory poetyckie były publikowane kilkakrotnie w Akancie i Odrze.




TWÓRCZOŚĆ:



Głowa mała


Ten dzień zaczęła od zwyczajowego felatio, któremu oddawała się, gdy w nocy mieli udany seks. On wrócił późno, gdy już spała. Słyszała go w łazience, hałasował. Wsunął się pod jej kołdrę, choć mieli każdy swoją i kochali się tak, że dopiero się rozbudzała. Zasnęli w sobie. Gdy obudziła się rano, pomyślała, że trochę chce mu dać dziecko, a trochę dać mu się zaadoptować.
Gdy robiła mu dobrze, obudził się. Przy śniadaniu powiedziała, że boi się, że może być w ciąży. Odpowiedział, że nie sądzi.
- Wszędzie widzę kobiety z brzuchami, jest pełnia księżyca, słyszałam, że kobiety wtedy rodzą. Niepojęte, nie uważasz?
- Tak, zastanawiające.
Roześmiała się:
- Wiesz, miałam takie wyobrażenie, gdy wczoraj wracałam do domu, widziałam kobietę z wózkiem. I nie wiedzieć czemu ubzdurałam sobie, że wszystkie dzieci, dajmy na to, do trzeciego roku życia, powinny mieć na sobie maski gazowe.
- Nie rozumiem – powiedział odrywając się od gazety.
- Wyobraź to sobie – mówiła podekscytowana – nie mówią, nie czują, nie słyszą, są ciągle jakby w inkubatorze, oddzielone od świata.
- Aż tak się boisz, że jesteś w ciąży? To zrób badanie.
- Nie rozumiesz, mnie to rozbawiło, śmiałam się wchodząc po schodach. Wyobraź sobie taką ulicę! Wszystkie dzieci w maskach tlenowych. W wózkach jak w czołgach. Jak w balonach. W pęcherzyku.
- Chcesz je chronić czy nie chciałabyś ich widzieć?
- Hm. Może i to, i to – mówiła, smarując chleb masłem.
Podarł sałatę na małe kawałki.
– Myślę, że dzieci są bezpieczne, bo nie są jeszcze świadome tego, że mają świadomość.
- Myślisz, że nie są świadome, że są w niebezpieczeństwie?
- Nie wiem, to twoje wyobrażenie. Napił się mleka.
Wstała, by umyć naczynia.

Cały dzień przyglądała się przechodniom, siedziała długo na ławce. Jej uwagę przykuła para starszych kochanków. Kobieta płakała, przez łzy mówiła w kółko: całe moje życie.
On szpakowaty, wyniosły, ona rozhisteryzowana, młodsza-już-nie-będzie. Pomyślała, że to bardzo przykre tak kogoś mocno kochać, mocniej niż siebie, kochać potrzebę bycia kochaną.
Gdy wracała do domu była smutna, pomyślała, że ta kobieta pewnie urodziła mu dwójkę dzieci, poszła na szereg kompromisów ze swoją pracą, życiem, ciałem.

Myślała o wyborach i wyglądzie. O kobiecie, która kocha za bardzo. I o mężczyźnie, gdy jest już z inną i patrzy na tę pierwsza z litością, patrzy na nią jak na matkę swoich dzieci, ale i swoją własną. „Kochanki są jak córki” – myślała. Po tylu latach dać się zawieść. Być zazdrosna o kogoś, kto miał być dany na zawsze? Szła pogrążona w swoich myślach, prowadząc rower, gdy zagaił ją starzec w małym zielonym kapeluszu. Komplementował jej urodę i zęby. Pokazując przy tym swoje.

- A ten jest mój – powiedział i uśmiechnął się do niej, wskazując palcem górną, lewą czwórkę.
- Powód do dumy! – roześmiała się.
Zapytała go, ile ma lat i okazało się, że jest od niej starszy, równo o pięćdziesiąt. Szukał obrączki na jej palcu, wyczuła to.
- Mnie ciągle interesują piękne kobiety, tak jak drzewa. Co pani myśli?
- Myślę, że to bardzo dobrze.
- Ale nie interesują mnie takie stare baby – dodał ostrzej. Takie koło pięćdziesiątki są jeszcze niczego sobie. Co pani sądzi?
- Nie wiem proszę pana, jak pan uważa.
Pożyczyła mu dobrego dnia, raz jeszcze podkreślił, że docenia jej urodę.

Szła dalej, zapłacić rachunki do gazowni, za ladą siedziała starsza kobieta. Miała długie włosy i opięty czerwony sweter. Był pobrudzony tuszem z pieczątek. Uśmiechnęła się z wyższością, o którą by siebie nie podejrzewała. Zwróciła uwagę, że ma na biurku w drewnianej ramce zdjęcie dzieci. Pomyślała, że kobieta, która młodsza-już-nie-będzie nie ma tak wielkich, a może nawet żadnych potrzeb seksualnych. Przeszło jej przez myśl, że być może dzieci są kompensacją, pożywieniem, które wkłada się w słoiki i chowa na później w spiżarni, by móc je zajadać ze smakiem, gdy najdzie czas zmiany diety.

Wracała do domu bardzo pobudzona. Jadła frytki oblizując palce. Było mroźno, mimo że teoretycznie była już wiosna. Gdy weszła do domu od razu go pocałowała. Nie rozbierając się, zaczęła rozpinać mu spodnie. Śmiał się, że może faktycznie jest w ciąży i będzie bardzo zazdrosny, jeśli z taką czułością będzie zajmowała się dzieckiem. Wzięła go do ust, robiła to z zapałem i zapamiętaniem, jak nigdy wcześniej. Wciąż miała na sobie białą czapkę, klęczała przed nim. Mając go w ustach, uniosła ręce. Skończyła, on nie. Wiedziała, że zrobiła to dla siebie, siebie przerzuciła w niego.

„Dlaczego przerzuca się siebie w kogoś?” - myślała zasypiając. On już dawno spał, czuła, że jego ciało jest rozluźnione, bezpieczne. W jakimś sensie seks był dla niej odciążeniem. Oddaniem cielesnym siebie komuś. By być lżejszym. Sprawienie przyjemności dotykiem. Gładziła go po brzuchu, spał mocnym snem. Sama jednak była napięta. Przypominała sobie swoją dzisiejszą pasję. Poszukała go ręką, spał, był mały. I wtedy do niej doszło.

Rano wstała wcześniej, mocno pociła się przez sen, więc zaraz po obudzeniu wpisała w wyszukiwarkę: „pocenie się, ciąża”. Doktor Google potwierdził jej obawy. Obudziła go mówiąc, że zrobiła śniadanie i jest już pewna, że jest w ciąży.
Gdy jedli, wyrzuciła z siebie:
- Zauważyłam, że gdy robię ci loda, im bardziej stajesz się twardy, tym mniejsza jest moja głowa.
Zaśmiał się, krztusząc mlekiem.
– To dlatego nie zdjęłaś wczoraj czapki?
Śmiali się chwilę.
- Szkoda, że nie wiem czy będziesz mnie kochał całe życie, czy gdy skończy się między nami pożądanie, po prostu odejdziesz.
- Myślę, że to ty odejdziesz. Chyba, że faktycznie jesteś w ciąży. Kupisz test?
- Nie, jeszcze nie, jeszcze poczekam. Wzgórza jak białe słonie.
- Wiem.
- Seks mnie relaksuje, ustawia w świecie. Ty też tak masz?
- Tak.
- Ale czy ty się nad tym zastanawiasz?
- Nie za bardzo. Wiem, że seks jest dla ciebie bardzo ważny i gdy nie będę spełniać twoich oczekiwań, zostawisz mnie.
- Nie chcemy mieć dzieci - zmieniła temat. Przeżuwając kanapkę, dodała: Ludzie mają dzieci, bo się boją.
- Rozmawialiśmy o tym wiele razy.
- Co myślisz o starych kobietach?
- W jakim sensie?
- Są przeźroczyste? Nie są obiektami seksualnymi?
- Nie sądzę, żeby miały gorzej. Starzy faceci, machający językiem na widok młodych cipek, są przecież obrzydliwi.
- To prawda.

Tego dnia w bibliotece myślała, że libido jest największą znaną jej energią. Później jest śmierć. Potencjalnie samobójstwo. Czy seks jest przeżyciem wielokrotnym, bo dzielę się sobą? A może robiąc loda, tak naprawdę robię dobrze sobie? Nie wierzyła w to, że kobiety zazdroszczą mężczyznom, że sikają na stojąco. Nie takie kobiety jak ona. Łechtaczka była jej sprzymierzeńcem. Była pewna swej seksualności, jednak nie dawała jej spokoju myśl, że traktuje oddanie cielesne jako odciążenie. Rozładowanie – owszem. To rozumiała.

To fizycznie mocne odczucie, że głowa zmniejsza się, gdy on twardnieje. Nie była wtedy głupsza, ale pochłonięta. Nie kochała mniej siebie, nie na rzecz jego. Może to w ogóle nie chodzi o miłość? Może to tylko zwierzęce? Często pytała znajomych, co by chcieli robić, gdyby jutro był koniec świata, odpowiadali: kochać się. Kochać się, tak jakby jutro miał być koniec świata. Dlaczego? Z obawy przed samotnością? Z potrzeby prokreacji, i jednak mimo zabezpieczeń, z chęci posiadania małych ssaków?
Wieczorem kochali się zaraz przed zaśnięciem, szybko, byli zmęczeni. Robili to tak, jakby chcieli mieć to z głowy. Przy szumie komputerów, nie do końca rozebrani.
- Może uprawiamy seks, bo boimy się śmierci? – powiedziała gdy skończyli.
- Dużo o tym ostatnio myślisz.
- Tak.
Przytulił ją.
- Powiedz czego ty się boisz? Ciąży czy śmierci?
- Życia czy samobójstwa.
Całowali się dość długo, by po chwili znów kochać się tym razem powoli, z namaszczeniem i w jej odczuciu lękiem przed samotnością.
- Kocham cię, ale uważam, że nie powinniśmy się tyle kochać – przerwała i położyła się na plecach.
- Idź już spać.
- Mówię poważnie.
- No dobrze – usiadł i odpalił papierosa. Spowiadaj się, o co chodzi?
- Chyba o ascezę.
- Mówisz poważnie? – podrapał się po głowie.
Uśmiechnęła się i pokiwała głową. Znał to spojrzenie, wymagające, zapraszające, od niego już nie było ucieczki.
- Czy ja dobrze rozumiem? Chcesz się nie bać żyć, więc nie chcesz się kochać?
- Coś w tym stylu. Poza tym po co mamy to robić, skoro żadne z nas nie chce dziecka?
- Dla zbliżenia? Żeby być razem? Dla przyjemności?
- Aha! Widzisz!
- Ale przecież ty jesteś hedonistką! Całe twoje ciało to krzyczy!
Milczała, nerwowo obgryzała paznokcie.
- Dobrze, zrobimy jak chcesz. Tylko proszę cię kup jutro test.
Przebierała się w nocy, znów obudziła się przepocona. Ściągnęła z niego koszulkę, a swoją rzuciła na podłogę, wierciła się, nie mogła długo zasnąć. Rano płakała, później przy kawie weszła na stronę porno i próbowała się nie podniecać, nie onanizować, patrzyła spokojnie, pijąc kawę, jakby oglądała film o nosorożcach.
Cały dzień towarzyszyła jej natrętna myśl, że to ona jest mężczyzną, który bierze ją siłą i jej to sprawia przyjemność. Była nimi dwojgiem w relacji. Kupiła trzy testy. Zła i pewna najgorszego. Sikała na stojąco do pojemnika po jogurcie, by później pipetą dawkować mocz do pudełeczek rozłożonych na pralce.
Nie była w ciąży. Nie musiała przekłuwać pęcherzyka.
Wieczorem, tak jak prosiła, nie kochali się, zasnął pierwszy.
Bolała ją głowa. Czuła jak puchnie. Jak pęcherzyk powietrza.




Głowa dorosłego mężczyzny


Umówili się na nic wielkiego – mówiła sobie, kiedy zadzwonił do pracy potwierdzić spotkanie.
Odłożył telefon i zawołał do współlokatora:
– Udało się, przyjdzie!
To pierwszy raz, kiedy mieli to zrobić w czwórkę. Wszyscy się trochę denerwowali.
Kupiła bieliznę w drodze do domu. Po kąpieli dokładnie wmasowała w ciało balsam o duszącym, czekoladowym zapachu. On kupił trzy butelki wina. Powinienem był kupić cztery – pomyślał przy kasie.
Gdy w końcu przyszła, zostały już tylko dwa. Weszła do mieszkania dość niepewnie. Powiedzieli, żeby poszła rozebrać się do bielizny. Siedzieli przy stole. Jej chłopak, Zaid, był już nago, trzymał nogę na nodze. Próbowała złapać jego spojrzenie, uniknął spotkania oczu. Druga dziewczyna – Sofi, była pijana, miała bardzo obfity biust. Zerknęła na jej nogi. Chyba nic ciekawego – pomyślała.
Mężczyzna, który zgrywał wcześniej najważniejszego, wydał jej się zakłopotany. Patrzył na nią z niekłamanym podnieceniem. Usiadła. Nalał jej czystej wódki. Wypiła, uśmiechnęła się. To co teraz? Jak się w to bawi?
– Chcesz patrzeć czy uczestniczyć? – Zapytał Zaid.
Póki co mogę patrzeć. Obfita dziewczyna odpaliła papierosa i zachichotała:
– Spóźniłaś się… zaczęliśmy bez ciebie.
Aha, poprosiła o papierosa i gdy go odpaliła, Sofi padła na kolana, miała wyjątkowo krótkie nóżki, śmiesznie zamachała nimi, zabierając się za kutasa Zaida. On przymknął oczy i jęczał.
Kristin zapytała siebie, czy czuje zazdrość. Nie czuła. Ale nie czuła także podniecenia. Ścisnęło ją w krtani i zaczerwienił się jej dekolt. Położyła na nim dłoń, była chłodna. Popatrzyła na tego drugiego, inicjatora, wgapiał się w swoje bokserki.
– Masz problem? – zaszydziła.
– Chwilowy – odparł, po czym otworzył piwo. Tamci zabawiali się w najlepsze. Ssanie i mlaskanie trwały przy pełnym kuchennym świetle. Zaid próbował, wciąż z zamkniętymi oczami, odpiąć stanik pijanej dziewczynie. W końcu mu się udało. Wszyscy patrzyli teraz na jej wielkie cycki, zwisające do ziemi, gdy ta, nachylona, oddawała się, jak można było bez trudu orzec, sprawiającej jej przyjemność czynności.
Znała twarz swojego mężczyzny, gdy dochodzi i widziała, że mimo jego euforii, daleko mu do tego. Zupełnie bezmyślnie podeszła do niego, pomasowała po karku, by go rozluźnić. I wtedy mu się udało.
– Przestańcie! – krzyknął, uśmiechnął się błogo. Dziewczyny wróciły na miejsca. Polano kolejną kolejkę.
– To co teraz? – zapytała Kristin, gdy przestali żartować z łysiejącego wykładowcy noszącego tupecik.
Współlokator zapytał:
– Patrzysz czy działasz?
– Patrzę – powtórzyła.
Podszedł do swojej dziewczyny, przechylił ją, położył na stole, odsuwając szklanki i popielniczkę, całował po okazałym jak globus brzuchu, zdjął ich bieliznę i wszedł w nią. Kochali się zupełnie bezdźwięcznie, bez radości.
Kristin wstała, by pogłośnić muzykę. Tamci nie całowali się, co ją dziwiło – oni się uderzali, wybijali rytm, do którego ona bezwiednie tupała stopą. Krótkie nogi dziewczyny, wysoko uniesione, układały się w literę A.

Zaid stał nad nimi, przechylał się, by móc obserwować genitalia. Trwało to najwyżej sześć minut. Sofi po wszystkim poszła do łazienki i długo stamtąd nie wracała.
Siedzieli we trójkę. Rozmawiali o wystawie wideo, ale nikomu nie podobała się instalacja. Podśmiechiwali się, że zrobiliby lepszy performance. Dziewczyna wróciła w szlafroku, nalała sobie wina i nachyliła się nad Kristin.
Pocałowała ją i zapytała, czy może jej rozpuścić włosy. Ta zgodziła się. Po chwili zdjęła jej stanik, Krisitin poczuła spojrzenia mężczyzn na swoim ciele, więc wstydliwie zamknęła oczy. Sofi całowała ją po piersiach, co sprawiało obu przyjemność. Panowie po chwili stracili zainteresowanie, dolali sobie kolejkę, dziewczyny zaśmiały się i dołączyły do nich. Zapanowała niezgrabna cisza. Chłopak Sofi pocałował ją przez stół i szepnął:
– Dziękuję, że tu jesteś.
Nie odpowiedziała. Chwilę później odwdzięczał się Sofi francuską miłością na stole. Obrzydzało ją to.
Miała wrażenie, że jest gazelą. Zagrożenie przechodziło przez nią, marzła, pragnęła skryć się pod stół. Nie wiedziała, dlaczego pocałowała tego drugiego, było nawet nieźle, wstali, całując się i dotykając, podczas gdy ci na stole przeszli już do seksu. Próbowała oderwać się od niego, ale wsuwał jej język coraz głębiej i przytrzymywał dłońmi głowę. Nie mogła wytrzymać napięcia, wyrwała się i poszła do łazienki, a gdy wróciła, tamci zabawiali się w trójkę. Chłopcy wobec siebie byli bardziej nieufni. Zaśmiała się na głos, gdy Zaid wydarł się z bólu, kiedy ten drugi wpakował mu kutasa w tyłek. Robili to bardzo mechanicznie, mieli skrzywione twarze. Zasłoniła dłonią usta, wpatrywała się w Zaida z zaciekawieniem, co chwilę wybuchając tłumionym śmiechem. Sofi siedziała po turecku na stole i dogadzała obu na przemian.
Nie wiedziała już, kto jest w kim, przechylała głowę. Więc tak wygląda orgia, pomyślała. Poczuła się znudzona nadmiarem emocji, nalała sobie wina, gdy Zaid złapał ją za rękę zapraszającym gestem. Położyła się na stole, ściągnął jej majtki, kochali się dość namiętnie, jednak miała wrażenie, że na pokaz, w końcu tamci patrzyli, siedząc na krzesłach. Gdy skończyli, oparła się na łokciach, leżąc wciąż nago. Czuła się jak potrawa, jakby wszyscy mieli złapać za widelce.
Chwyciła szklankę i odchyliła głowę, tak że zwisała ze stołu. Otworzyła oczy, gdy pocałował ją ten drugi. Przekręciła się na brzuch i wsparta rękami kontynuowała pocałunek. Jej chłopak z drugą dziewczyną zniknęli, tamten próbował podsunąć jej pomysł, kręcąc fiutem na wysokości jej ust, ale udawała, że nie domyśla się, o co chodzi.
Złapał ją pod ręce i posadził.
– Muszę być teraz w tobie, muszę – powtarzał.
Kiwała głową. Całował ją po udach, wsunął w nią palce, zajęczała i napięła się jak trampolina. Lizał jej cipkę, jęczała i odciągała jego głowę.
– Nie, nie – szeptała.
Całował ją i lizał, kręciło jej się w głowie, nigdy czegoś takiego nie czuła. Uniósł jej nogi i nagle stało się coś dziwnego. Poczuła w sobie jego nos, po chwili coś bardzo zabolało. Ocknęła się z rozkoszy i spojrzała między nogi, przechyliła głowę jak kura, usłyszała krzyk ze środka. Jego cała głowa znajdowała się w niej. Przez chwilę machał nogami, by po kilku minutach rzucić nimi o ziemię. Przestał się ruszać. Pogłaskała go po plecach, choć chciała uderzyć i przez dobre pół godziny próbowała go wypchnąć z siebie, urodzić.. Krzyczała, ale nie za głośno, by nie zwabić tamtych. Unosiła ciało na rękach, wyginając się prawie do mostka. Ból był falowy, raz zapłakała, zagryzła zęby i zawyła do wewnątrz. Zdawało jej się, że usłyszała echo, on też pewnie zawył. Gdy w końcu się udało, była obolała, spocona. On był łysy jak niemowlę. Mokry od jej płynów. Pochyliła się, wciąż miała rozszerzone nogi. Zajrzała do środka z niedowierzeniem i żeby sprawdzić, czy jakaś jego część nie pozostała w niej. Wpatrywała się w siebie z uwielbieniem dla kobiecych możliwości. Pamiętała, że kiedyś nie mogła uwierzyć, że zmieścił się w niej tampon. Gdy po tygodniu prób, leżenia na ziemi w pokoju gościnnym w końcu udało się go umieścić w środku. Tak samo jak nie mogła wyjść z podziwu, gdy jej pierwszy chłopak wszedł w nią i tam jeszcze czuła, że jest na coś miejsce. A teraz głowa! Cała głowa dorosłego mężczyzny!
Wino się skończyło, dolała sobie wódki. Wypiła i nalała kolejną kolejkę. Obróciła go na plecy, twarz miał siną i spokojną, oczy zamknięte, ale erekcja wciąż się utrzymywała, purpurowa.
Sprawdziła puls, nie mogła rozpoznać, czy żyje. Ubrała się już w przedpokoju. Zajrzała do sypialni. Tamci spali przytuleni, jej chłopak chrapał, po czym rozpoznała, że jest bardzo pijany.
Zamówiła taksówkę i zbiegła po schodach.
– Cała głowa dorosłego mężczyzny! – powiedziała dumnie, wsiadając do samochodu.





Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,114,537 Unikalnych wizyt