Wakacyjne pocztówki
Dodane przez swewa dnia 17/07/2019
1.

Dorota Nowak

letni stan

gdy na dźwięk twojego głosu jaśnieją strugi światła
a białokremowe perły rozrastają się pęcznieją wtedy
mam nieodpartą ochotę na flirt z tobą – powabne
sygnały przywołują słowa piosenki wybierają rytm

może to za sprawą lawendy w ogrodzie a może kropli
krwi łatwiej ulegam siwym włosom drżącym dłoniom
w kilku słowach sprawiasz że napięte struny wydają
dźwięki wyższe o ton wybrzmiewają zapachem wanilii

wilgotna atmosfera sprzyja utlenianiu się włosów –
owijasz je wokół palca a pukle zmieniają się w czułość
krople przenoszą ciepło do krwiobiegu naszych dzieci
a one bez trudu skaczą po skrzących się kamieniach






2.

Danuta Hein


ORFEUSZ I EURYDYKA

Lubię wyobrażać sobie bycie
łączenie atomów niemetalu
i złotą godzinę przed zmierzchem.

Linie papilarne pokrywają się wtedy woalem
i można udawać,
że rysy serca nie są zakończone grotem,
że ślady życia odrobinę się obchodzą.

Można też udawać, że dni nie są rocznicami zdarzeń, tylko kroplami żywicy,
niebiańskim więzieniem myśli.

Kiedy zmierzch zabierze wszystko,
zagram,
a będzie mi wtórować echo naszych bitew.
Kiedy zmierzch zabierze wszystko,
wniknę
w obolałe aorty Twej kory.

A potem, będę już mógł się obejrzeć
na przekór czarnej rzece
i wrzącemu morzu.

A potem, będę mógł Cię zostawić.
Bo Ty
będziesz we mnie.





3.

Jolanta Stelmasiak


Tao turysty

Nie
nie będę
dziś zwiedzać
kościołów

jeszcze bym mogła
spotkać się z Bogiem

i byłby kłopot
na całe życie




Ustronie Morskie


1.
z umytego deszczem
czystego jak łza żywopłotu
wpatrują się we mnie
oczy powoju

2.
szare zakonnice
na molo
jakie one
do mew podobne

z wiatrem
pofruną

3.
wieczorne dzwony
nie wiem
komu biją
ludziom czy mewom

i dzikiej róży woń
ludziom czy...




Ustronie Morskie II

dziś wszystko się miesza
z czyich obrazów
ta mglistość

róż, błękit
szarości perły...

przykładam twarz do piasku
bicie serca ziemi słyszę
nie fale

przykładam twarz do piasku
jestem szarością, piaskiem
pyłem

trzepot skrzydeł
mew i aniołów




Ustronie Morskie III


pójdę
brzegiem morza

tak zazwyczaj
odchodzą poeci

brudne pióra
wdepczę
w mokry piasek

gdzie odchodzą
anioły i mewy?

ślady stóp pozostawię
jak w piosence








4.


Monika Milczarek

pocztówka z wakacji

patrzę jak morze połyka coraz więcej piasku
w zamian zostawia kwiaty których skóra jest przezroczysta
brak im pępowin a na imię mają zwierzęta

zbieram muszle jak szyszki w lesie
karmię płuca zapachem słonej wody i bursztynów

syren nie widziałam
wymarły bo dzieci dorosły
i przestały w nie wierzyć








5.


Jerzy Bartonezz


Źródło

TO kiedyś bardzo było
czyste i nieskazitelne
promienne
I radosna była w Tym
rezolutność i powaga

Czekanie było w Tym cierpliwe
ale nie korzyści ni spełnienia
pokory wiele było i zadumy
delikatnych gestów
ale nie płochliwych
nadziei cichej niespiesznej
ale i niepewności wiele było

Ktoś wiódł nas
bez obawy
ku przepaści
i nie było odwrotu
szliśmy wiec ufni

Spadaliśmy powoli bezszelestnie
w brązowo-złotą trawę
aż w końcu ziemia
oparła się
o nas
bez obawy

Skuliłaś się
i wtedy Cię odnalazłem
u źródła
leżeliśmy przytuleni powściągliwie
przy wąskiej ścieżce
obcym wędrowcom
patrzyliśmy w oczy ufnie
bez obawy
Pistis Elpis Agape.






6.

Łucja Dudzińska

Słowo. Wiatr

Na plaży – białe kartki konkurują z lotem mew.
Przekrzykują się w zwrotach. Zastanawiam się
czy łapać, pozbierać – może czekać, wrócą same.

Idzie człowiek, bezdomny w zdaniach, w myślach,
który jest, ale nie chce być. Rozgląda się. Czyta.

Chmurne morze jak odwrócone niebo, z siłą spokoju
atakuje ziemię. Zaczyna oddychać, dawać i zabierać.

Na powierzchni unosi się słowo z wielkim poczuciem
wolności. Latawiec w ręku boga człowieka. A zbite
lustro morza połyka prawdę, zjada twarze, ciała,

i słońce. Poleciał, poleciał – daleko – gdzie? Tam?
Do Szwecji? Może. Nie! Na pewno zatonął...




7.


Anna Dwojnych


Ostatni dzień lata

odciskamy dłonie w piasku, to chwilowe
złudzenie, że trzymam przyszłość na sznurku
jak dziewczynka z obrazów mało znanej
artystki. bawi mnie ta lekkość, mimochodem
poranki schwytane w pełnych zdaniach.
słowa rozsupłują się na wietrze zastygają
w muszle. pokruszą się albo ktoś je zabierze.
to nieuchronne jak fala, która zliże
nasze ślady. bieg dzieci, ujadanie psów.







8.

Dorota Nowak


paradoks

puszczając bańki mydlane wspominasz
barwy nasycone światłem i powietrzem
lubisz ten moment gdy krystaliczna kula
nie wytrzymuje naporu powietrza pęka

był upalny wrzesień leżeliście w trawie
złączeni nicią babiego lata zasłuchani
w głosy boskiego chóru świerszczy – nagle
bańka prysła zabolało po raz pierwszy





9.

Elżbieta Lipińska

Wiersz letni


Lato przyszło i z punktu tak się rozpędziło
jak Lamborghini do setki.

Właśnie słuchałam Clifforda Browna.
trąbka niosła wysoko, prosto w słońce.

Rozgrzana do czerwoności prosiła o litość,
więc przestawiłam się na chłodniejszy ton.

Dyfuzja to może być rozwiązanie.
ale na razie nie ma się co z czym mieszać.

Sam Haendel nie wystarczy.
Liczymy na deszcz, ziemia też na to liczy.

Kaczki dopijają wodę w stawach,
ryby próbują wcisnąć się głębiej w wilgotny muł.

Natura trzyma nas mocno w kleszczach.
Na razie szach.




10.

Marzena M. Podkościelna

noc pełna lata

i świdrujące ławice źrenic nad nami
powietrze cierpliwie unosi głosy ptaków
i złote pyły polnych dróg. ziemia kosztuje
niemym językiem ten spokój

miesza się miesza falująca rozkosz
wirowania a ledwie co dotykamy się
skórą otwartych dłoni.

ten kosmos jest nie do pojęcia
lecz przecież Sumerowie też zaczynali
od patrzenia dotykania i innej planety



11.

Daria Dziedzic

latem


obce mi jest LGBT i wszelkie kawy na ławę
o tej porze roku bliskie są mi spacery nad rzekę
zalew o zachodzie słońca okulary przeciwsłoneczne
kremy uv i krótkie szorty z bluzeczką na ramiączkach


ramiączka są cienkie i koronkowe łapie się za nie księżyc
który buszuje mi wierszem w głowie przeczyszcza zwoje
nerwowe odbitym od siebie światłem głowa jest pełna pomysłów
jest wypełniona snami spokojnymi jak morze

morze łasi mi się do stóp stopy próbują przyjąć na siebie sól
sól drażni drobne ranki na piętach włazi między skórę a płytkę
paznokcia paznokciem próbujemy zdrapać zdrapkę znalezioną
pod ławką na szczęście szczęście jest pojęciem względnym

względny jest też świat wokół nas ogródek pole las
wyjątkiem jest teraz plaża i bałwan z piasku
i kiełbaski na ognisku wolność równość braterstwo
smaków i zapachów (sąsiad właśnie mówi, że
grilluje lato na grillu, on ma fantazję, prawda).

20.07.2019