Dominka Lewicka-Klucznik
Dodane przez joanna fligiel dnia 15/02/2019

OcZKO





1. Co to znaczy być poetką?

Mam wrażenie, że każde wyrażanie się przez sztukę jest pewną kreacją siebie i świata. Być poetką to znaczy widzieć więcej i czuć mocniej. Usłyszeć w prostych codziennych zadaniach frazy, które układają się potem w wiersz. A czasem nie pozwala on spać, zmusza, by przysiąść na ławce i w telefonie lub na kartce zrobić szybkie notatki. To tak jakby mieć mały kamień w bucie. Niby nic, a nie da się chodzić. Być poetą to również odważnie zbierać głos. Według mnie tekst powinien nieść w sobie ładunek, być o czymś, zostawić czytelnika w określonych (lub niedookreślonych) emocjach. Być poetą to wyzwanie, ale nie heroizm.




2. Człowiek jest istotą płciową, płeć wpływa na większość obszarów jego życia. Czy również na poezję?

Płeć wpływa na wszystkie obszary życia. Generuje i warunkuje sposób patrzenia na świat. Myślę, że w tej sferze wiele się zmieniło od czasów, kiedy byłam dzieckiem, ale dalej funkcjonujemy w określonych stereotypach i ograniczeniach. Tyczą one także poezji. Uważnie analizujemy na przykład programy festiwali literackich i jednym z chętniej wyszukiwanych niuansów jest równowaga (albo jej brak) w udziale kobiet i mężczyzn. Podnoszą się głosy i wiele razy jak na dłoni widać mniejsze lub większe dyskryminacje. Płeć wpływa na sposób widzenia świata i jego kreacji. Z drugiej strony niestety bardzo często warunkuje również konkretne doświadczenia, które potem przekładają się na język poetycki. Być może to kwestia mody, a być może w końcu kobiety zaczynają mieć autonomiczny głos i zrywamy z hasłem „poeci do piór, poetki do fryzjera”.




3. Czy podział na poezję kobiecą i męską jest znaczący?

Nie lubię zwrotu „poezja kobieca”. Z zasady jest nacechowany pejoratywnie i umniejsza jej znaczeniu. Być może dlatego, że bardzo rzadko pojawia się przymiotnik „męska”. Karol Maliszewski użył sformułowania „poezja kobiet” i mam wrażenie, że broni się ono doskonale. Myślę jednak, że trzymanie się tego podziału tylko i wyłącznie ze względu na płeć jest ograniczające dla poezji. Wolałabym mówić o dobrej i złej literaturze, o tekstach oryginalnych, nośnych, przykuwających uwagę i tych wtórnych – żeby nie powiedzieć grafomańskich, wykorzystujących kalki oraz metafory, które nieraz doprowadzają do śmiechu lub rozpaczy. A w środowisku – jest różnie. Mam wrażenie, że w wielu miejscach, grupach oraz na wielu imprezach literackich w dalszym ciągu widać prymat „męskiej” poezji nad „kobiecą”, ta granica jest widoczna i nieprzesuwalna. Czeka nas w takim razie zmiana warty.




4. Czy pisania poezji można się nauczyć? Jeśli tak, to w jaki sposób doskonalić warsztat?

Podobno nauczyć się można wszystkiego, choć można pozostać tylko na poziomie pisania według konkretnej instrukcji, szablonu, jaki czerpie się na przykład z warsztatów. A nie istnieje przepis na dobry wiersz, bo to coś więcej niż pieczenie ciasteczek. Dlatego mam wrażenie, że najlepszą lekcją pisania poezji jest jej czytanie, branie udziału w spotkaniach autorskich, festiwalach, poznawanie ludzi i korzystanie z różnego rodzaju warsztatów. Ten bezpośredni kontakt z poezją – szczególnie współczesną – może być doskonałą okazją do tego, by zacząć pisać, ale także by znaleźć drogę i się rozwijać. Stąd setki klubów, grup, stowarzyszeń literackich, które dają okazję do spotkań i rozmawiania o wierszach. Ile z tego wyniesiemy, to nasze.




5. Co czytać i kogo?

Wybór literatury jest jednak dość subiektywny. Wyznaję zasadę czytania jeszcze żyjących twórców, nawet jeśli są to biografie czy też książki historyczne. Tu chodzi o zanurzenie w języku i czerpanie z niego pełnymi garściami, o motywy i inspiracje. Oczywiście istnieje klasyka, lektury obowiązkowe, do których się wraca lub od których się nie odrywa, ale to ta współczesność, która dzieje się na naszych oczach, powinna być elementem lektury. W szkołach też, sic! Nawet jeśli sięgamy po słabą literaturę, to z czasem mamy świadomość tego, że zbliżamy się bardziej do dna. Z perwersyjnego punktu widzenia może to być przyjemne. Podsumowując – czytać tych, z którymi da się jeszcze porozmawiać.




6. Dokończ zdanie: Wybitni poeci/poetki to…

ci, co się wybijają w głowie i w sercu. Unikałbym takich klasyfikacji. Może wybitny był Słowacki czy Norwid. Może Rimbaud czy Baudelaire lub Asnyk (tu powinny być uśmiechy z Kalisza). Nie chciałabym tworzyć podium. Mam świadomość, że jest wiele książek – na przykład debiuty Marcina Królikowskiego czy Ani Wierzchuckiej, które nie wiem, dlaczego przepadły, a z drugiej strony jest Mirka Szychowiak czy też Robert Rybicki i cała długa lista twórców, którzy dają sobie radę. Ale czy to jest parnas? Niech wybitność naszych pokoleń ocenią następne i oby miały przy tym bardzo dużo dylematów.




7. Czego unikać w poezji?

Pisania o niczym. Stereotypów, wspomnianych kalek, grafomanii, utartych dopełniaczówek, albo wręcz wymyślnych (czasem bardzo śmiesznych) fraz. Jakby na siłę chciało się być poetyckim. A przecież na siłę nie da się tworzyć sztuki. Poza tym warto pamiętać o tym, by nie wejść w plagiat. Zabawa cudzymi wersami bez podania źródła to słaby pomysł na wiersz tym bardziej taki, który wysyła się na konkurs lub publikuje na stronie internetowej. I pewnie litania dusz, serc, skrzydeł, aniołów i wszystkich odcieni miłości mogłaby być długa, ale idźcie poza schemat po prostu.




8. Wena, natchnienie, co rozumiesz pod tymi pojęciami?

To jest łapanie momentów. Kiedyś się śmiałam, że piszę w autobusie konkretnej linii, jak jadę do pracy, ale faktem było, że tylko wtedy miałam dla siebie czas na wyłączność. Zazwyczaj zapisuję sobie frazy, czasem za mną chodzą i narastają, aż zbuduje się cała historia, a czasem po prostu zostają i kiedyś do nich wracam. Często są to efekty przejęzyczeń czy literówek. Rodzaj natchnienia, czy też „wypluwania” wierszy, poczułam przy pisaniu „M+M”. Wtedy w ogóle nie myślałam, że to będzie książka i że te teksty na coś się złożą. W moim odczuciu były nawet niekonkursowe. Pierwszy był efektem zdenerwowania, a następne poszły. Byłam z synem na turnusie rehabilitacyjnym, patrzyłam na osoby z niepełnosprawnością, rodziców, terapeutów i stworzyłam w głowie historie bez specjalnego potem grzebania w nich, korekt czy też dopisywania. Nawet kolejność pozostała bez zmian.




9. Co myślisz o tak zwanej „szczerość w poezji”?

Mam wrażenie, że jest to podstawowa cecha poezji. Wiersz musi być szczery, bo tylko wtedy chwyta czytelnika czy słuchacza. Ten aspekt najbardziej widać na turniejach jednego wiersza czy też na slamach. Szczery wiersz pozostawia po sobie ciszę, wwierca się w odbiorcę i zmusza go do refleksji niezależnie od tego, o czym jest.




10. Zalety dobrego wiersza?

Jest coś takiego? Wiersz jest dobry, bo jest dobry. Zatrzymuje i zmusza. Nie pozwala o sobie zapomnieć i nawet jak jesteś na turnieju i wierszy jest 40, to ty i tak pamiętasz te trzy, cztery. Myślę, że nie ma przepisu, a jest autentyczność, obecność podmiotu lirycznego i jego mówienie o czymś ważnym niezależnie od tego, czy są to kwiatki, strata kogoś bliskiego, czy też zmiany cywilizacyjne. Dobry wiersz może mieć trzy wersy lub trzydzieści, a zatrzyma cię nawet na fejsie, kiedy twój palec myśli tylko o tym, żeby przewijać i przewijać.




11. Co jest kluczem do odczytania poezji?

Zdecydowanie empatia. Ona sprawdza się we wszystkich odmianach sztuki. To współodczuwanie z autorem jest siłą tak nośną i tak sprzeciwiającą się szkolnym wytycznym „co poeta miał na myśli?”. Na szczęście często w ogóle nic nie miał, tylko go poniosło. Niewiele czasu poświęcamy na analizę języka i warsztatu, a staramy się ubrać tekst w kontekst biograficzny czy też styl konkretnej epoki. A nie tędy droga.




12. W jakiej kondycji jest polska poezja współczesna?

Dla tych, którzy się nią interesują, w całkiem dobrej. Jest różnorodnie, bogato, są konkursy, spotkania, książki, pisma, fanpage’e, nowe znajomości. Niestety dla przeciętnego Kowalskiego poezja współczesna nie istnieje. Albo ma wymiar komercyjnych instagramowych wydawnictw. Nie ma jej w szkołach średnich, nie wiem, jak obecnie to wygląda na studiach, ale z moich wspomnień szału nie było. Dlaczego nie ma? Bo nauczyciele jej nie pokazują, nie znają, nielicznie bywają na spotkaniach autorskich współczesnych poetów i tym samym nie zachęcają do udziału uczniów. A mówię to z perspektywy organizatora festiwalu literackiego i spotkań autorskich. Są oczywiście wyjątki i oby było ich jak najwięcej.




13. Jeśli debiut to kiedy?

Nie ma dobrego czasu na debiut lub też każdy czas jest dobry, jeśli jesteśmy gotowi. Z praktyki widzę, że to często jest efekt przypadku. Mnie postawiono pod ścianą, bo znajomi napisali projekt, dostał on dofinansowanie i poszedł. Ja teraz też wiele osób „przyciskam kolanem”, bo wiem, że już warto pokazać ich światu w formie stałej, książkowej. Natomiast nie wiem, jak to ocenić, bo w wielu wypadkach nigdy nie będzie dobrego czasu na debiut, a w wielu nastąpił on za późno. Jest to kwestią tak osobniczą i uzależnioną od momentu oraz środowiska, w którym się jest, że ciężko jest określić konkretny czas. Przecież nawet debiuty wydawane w mniej lub bardziej ważnych konkursach literackich po prostu przepadały bez echa.




14. Kilka rad w pigułce, dla debiutującego:

- czytaj!
- chodź na spotkania autorskie!
- czytaj!
- bierz udział w warsztatach – nie tylko w swoim mieście!
- czytaj!
- wyjedź na festiwal, dwa, trzy, rozmawiaj z ludźmi!
- czytaj!
- miej pewność, że to jest najlepszy czas na debiut. Tu nie ma recepty. Nie liczy się, czy dostaniesz stypendium, wygrasz konkurs, znany poeta powie Ci, że to TEN czas. Musisz być pewien, że chcesz tej książki. Bo historia Ci jej nie zapomni.




15. Jak wydać książkę poetycką?

Ilu poetów, tyle dróg. Choć wydaję książki innym, to uwielbiam, gdy ktoś moje bierze w swoje ręce. I zawsze słyszę, że mogłam to zrobić inaczej, to jednak w danym momencie wybrałem takie a nie inne wydawnictwo i jestem przeszczęśliwa, że sporą część odpowiedzialności wziął ktoś inny. I nawet całą otoczkę formalną też. Debiut kosztował mnie tak dużo pracy, a zupełnie nie miałam o niej pojęcia. Teraz stwierdzam, że nic na siłę. Jest tyle możliwości wydania książki, że każdy znajdzie idealną opcję. Mnie blokuje to, że obecnie nawet nie mogę otrzymać stypendium, ale zawsze jest opcja wysłania tekstów do wydawnictw czy też na konkursy. O ile mi się zachce.




16. Co decyduje o popularności książki poetyckiej?

Szczęście. Teraz widzę, że może chodzi też o pijar jak w show-biznesie niemalże. Może już jesteśmy na etapie, że ma się sprzedać. Są propozycje, które przepadają, a są też takie, które stają się popularne, pomimo tego że coś „jak to zachwyca, kiedy nie zachwyca”. I oczywiście wydanie książki we współpracy z Toposem, Domem Literatury w Łodzi, Biurem Literackim czy też innymi znanymi wydawnictwami może być gwarancją popularności, ale w takie założenia bym nie szła. Dla mnie najważniejszy jest czytelnik. Im dalej jest on na co dzień od poezji, tym jest cenniejszy.




17. Spotkania, festiwale literackie, na których warto bywać?

Byłoby nietaktem, gdybym nie powiedziała, że najlepszy jest Festiwal Literatury Wielorzecze. Zapraszam we wrześniu (19-22) do Elbląga. Mam nadzieję, że konkursy pójdą po mojej myśli i otrzymamy dofinansowanie, bo program już jest bogaty. Tyle z autopromocji. Bardzo lubię Głogowskie Konfrontacje Literackie i jestem od nich uzależniona. Ciekawie jest w Kaliszu i w Brzegu u Radka Wiśniewskiego. Na szczęście blisko mam do imprez w Trójmieście, a tam też się dzieje. Poza tym mam straszne niedosyty, bo korci Biała Lokomotywa, Port Literacki czy też FurmanKa. Na wszystko brakuje czasu i większość imprez jest jednak na południu, a może ja mam wszędzie na południe.




18. W jakich konkursach literackich warto brać udział?

Trzeba się zastanowić, czy w ogóle brać. Z jednej strony jest to okazja do tego, by sprawdzić się, skonfrontować warsztat oraz spotkać fantastycznych ludzi na rozstrzygnięciach. Coraz częściej widać jednak, że konkursy stały się polem do nadużyć i sposobem na łatwe czy też niełatwe pieniądze. Jak inaczej nazwać wysyłanie tych samych zestawów na różne konkursy i niewycofywanie ich w przypadku nagrodzenia czy publikacji. Mówię tu oczywiście o sytuacji, gdy regulamin jasno takie aspekty określa. Jak byśmy liczyli na to, że nikt się nie dowie, nikt nie sprawdzi, czy też się nie domyśli. Marzy mi się strona internetowa, na której organizatorzy (ponieważ poza regulaminem i wiarą w uczciwość elity intelektualnej i artystycznej nie mają żadnych narzędzi) mogliby znaleźć teksty nagrodzone w innych konkursach. Marzy mi się taki projekt. Wiem, że taka kontrola nie jest fajna i nie o to w tym chodzi, ale sami widzimy, co się dzieje. Jest wiele konkursów literackich – większość dotyczy poezji i każdy znajdzie coś dla siebie. Są takie o ugruntowanej pozycji jak na przykład Granitowa Strzała, ale też nieco bardziej niszowe, co wcale nie znaczy, że mniej zestawów na nie wpływa. Mamy również konkursowych „wygrywaczy”. Mamy też poetów, którzy piszą pod jurorów. Zastanówmy się więc, czy chcemy się w to bawić i po co to robimy. Jeśli dla zabawy i sprawdzenia się, to konkursy są doskonałym sposobem, by nie tyle wypłynąć, co popływać.




19. Jak ocenisz krytykę krytyków literackich?

Mhmmm… oceniać specjalistów od oceniania? Niedorzeczne. Krytyka zawsze była i pewnie będzie miała się świetnie, choć patrząc na to, jak wiele pism się zamyka, to może być jej trudniej zaistnieć. Mam wrażenie, że literatura idzie swoją drogą i krytyka swoją, a niekoniecznie znajdują punkty styczne i jak czytam recenzje czy opracowania, zastanawiam się, czy celem jest określenie kolejnych pokoleń, stworzenie szkieletu współczesnej literatury, bo z pewnością nie bywa nim zainteresowanie potencjalnego czytelnika tym, co się dzieje. Do legendy mogą również przejść różnego rodzaju zestawienia i szkice przekrojowe. Ilość wzajemnych bluzgów literatów na literatów, jakie wywołują w sieci, może być porównywalna z konfrontacją kibiców Lechii Gdańsk i Arki Gdynia na jednym stadionie.




20. Wybierz jeden z ulubionych wierszy.

Halina Poświatowska

***


lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty

lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo

miłość moją
idącą boso
po śniegu




21. Dlaczego właśnie ten?

Uwielbiam Poświatowską, ten element nienaiwnej kobiecości w tekstach, wrażliwość, która cały czas na karku czuje oddech uciekającego życia. Lubię jej chwytanie chwili, grę słów i najszczerszą z możliwych autentyczność. I lubię moją samotność.




Dominika Lewicka-Klucznik – rocznik 1978, animatorka, filolożka. Od początku istnienia Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego angażuje się w jego działania pisarsko oraz organizacyjnie. Od marca 2014 jest prezeską Stowarzyszenia Alternatywni, które zajmuje się organizacją wydarzeń kulturalnych w Elblągu, a przede wszystkim Festiwalu Literatury „Wielorzecze”. Redaktorką, autorka wstępów, recenzji oraz materiałów promocyjnych. Publikuje w antologiach, pismach literackich i kulturalnych, laureatka ogólnopolskich konkursów literackich i turniejów jednego wiersza. W 2013 wydała debiutancki tom poetycki „Samopas” nominowany do nagrody Orfeusz w kategorii Orfeusz Mazurski. W 2016 roku odebrała nagrodę Kreatora Kultury od Prezydenta Miasta Elbląg za dotychczasową działalność. W tym samym roku ukazał się drugi tom poetycki autorki pt. „Limit na cuda” (Poznań), która został Elbląską Książką Roku. W 2018 roku uhonorowana Nagrodą Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony dóbr kultury.

Prowadzi blog/stronę autorską: (kliknij) Link

O M+M
W styczniu ukazała się jej trzecia książka poetycka – „M+M”. Zupełnie inna od poprzednich. Z jednej strony może się wydawać, że jest to opowieść osobista, ale z drugiej, że doświadczenie poetki wyostrzyło wrażliwość na pewne rzeczy. Bohaterowie książki są postawieni w skrajnej sytuacji i dlatego mogą budzić bardzo różne emocje. Choć czytelnik pewnie nie raz powtórzy, że ta historia jest niemożliwa, może też otworzyć się na ten świat. Marianek i Mariolka są do bólu prawdziwi.

Tom poetycki „M+M” można kupić bezpośrednio u autorki (kontakt fb: Link lub mail: lewicka.klucznik@gmail.com) lub na stronie wydawnictwa Link czy też w księgarniach internetowych