DOBRANOCKA
Dodane przez swewa dnia 18/12/2018
Roma Jegor


DOBRANOCKA


No popatrz, a ja zawsze myślałam, że w przychodni, w bardzo sporym mieście, to jest jakaś "służba zdrowia", no, załóżmy, w postaci paru kompetentnych osób, poza panią recepcjonistką i panią od pielęgnacji powierzchni płaskich. Tarara...

Oczywiście że nic z tego.
- Dzień dobry. Dzwonię z poradni. Była pani zapisana u nas na styczeń, na zabiegi. Niestety, proszę przyjść odebrać skierowanie i szukać innej poradni, bo pani doktor jest chora. I będzie chora. Do kwietnia. Gdyby pani chciała to dysponujemy listą telefonów...

No masz! A już byłam w ogródku, już z tą gąską... Och, naiwna, naiwna, naiwna...
- To może ja poczekam. Skoro już czekałam od lata... Wszędzie i tak są kolejki, i pewnie, w każdym innym miejscu, zapiszą mnie znowu na koniec, więc szybciej nie będzie...
- Nie da rady. Nie wiemy czy pani doktor wróci w kwietniu. Choroba może się przedłużyć. Niestety lekarze też chorują. Musi pani zrozumieć.

No pewnie że rozumiem. Zawsze byłam wyrozumiała i empatyczna. Ale łatwiej byłoby mi zrozumieć, gdyby ta poradnia to nie było miejsce leczenia bólu. Ból ma to do siebie, że jest strrrasznie upierdliwy i trzeba się z nim mocno boksować. Ostatnie moje ekscesy upewniły mnie w tym dodatkowo z całą mocą.
Moja mama (osoba wysoce kulturalna) mówi w takich wypadkach "dupa Jaś".

Nic nie poradzę, mamo, że taki Jaś ze mnie. I wiesz, nawet zbytnio nie protestowałam, no bo... nic nie poradzisz skoro lekarz też człowiek.
Widocznie niewielu było takich Jaśków w mojej kolejce, bo za trzy dni miły głos w słuchawce obwieścił, że mogę zostać w przychodniowej kolejce.
- Możemy panią przepisać do naszej drugiej pani doktor ( Musimy jakoś państwa poupychać!). Jeśli pani chce to... na maj.

No i za co tyle szczęścia???!

Dobranoc. Nie chorujcie za nic. A na zdrowie - to te imbiry, miody i kompresy z przyjaznych ramion.
A ból... Z bólem nie ma żartów. Możesz go tylko próbować zabić, zapić, zalepić, zacałować. Jak się nie uda - musisz iść do poradni i leczyć. Najlepiej w maju. Bo maj, dla Jaśków, jest dobry na bóle wszelakie. Jak pszczoły, mlecze i bzy.
Dobranoc.