ciało na wakacjach
Dodane przez swewa dnia 10/07/2017
Ciało nr 1

Joanna Lech

Jakby z rozpędu

BerlitzSeam

W spektaklu tym odgrywam wszystkie role, kolejno
ściągam słuchawki, ociekam żywicą i mówię o deszczu.
Stoję tak nieruchomo, jakbym parzyła, mówię o deszczu,
bo jestem rzeką, mówię, że upał, bo lepisz się do mnie
oczami, ale nocą, mówiłeś, śniło ci się, jak wyłam.

I to, jak wbijałam gwoździe w śliwki (kamieniem).
Klęczałam na śniegu, chciałam wyssać ci szpik (z łopatek)
(chciałbyś) (z łopatek czy z bioder?) Zataczałam łuki
w powietrzu (rękami?) i wyłam. Zagrażałam światu.






Ciało nr 2

Emil Adam Wnuk

EWAKUACJA. PAŹDZIERNIK 2016

Ciało leży pośród smukłych, złotych traw
jak bezwładna wesz w głowie blondynki.
Jest moje,
dopóki mięsień sercowy napędza podskórną rzekę,
dopóki rzeka daje i odbiera,
dopóki splot słoneczny pracuje w kieracie
wzlotów i upadków. Wymiociny i to drugie,
wyraz sprzeciwu wobec ostatniej kolacji
z pięciu odmian neuroleptyków.

Wyrzucony na brzeg stupięciokilogramowy wieloryb
o długości dwóch metrów bez siedmiu centymetrów.
Sanitariusze ładują żywe, nieprzytomne mięso do karetki.
Rozcinają spodnie, kurtkę i bluzę
- rozpakowują mięso. Odsłaniają zagadkę,
graficzne tatuaże
jak weterynaryjne albo demoniczne pieczęcie.






Ciało nr 3


Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska

Żelazo, piasek, ogień

Ciało kobiety jest zwierciadłem.
lata malinowe, pierwsze słowa
kochanków w parku mroźną porą,
kochanków listy niespełnione,
połączenie, czekające na gorące tak,
po drugiej stronie horyzontu.
łaszenie. i jeszcze te wszystkie
słowa piwonie rozkwitające
w lekkich głowach, stąpających
po dotąd nienaruszonej płaszczyźnie
morskiego piasku - gładkość i siła.
tak, ciało kobiety to siła. pulsująca,
potężna. wichura i letni wietrzyk,
pragnienie i twarz wystawiona
na to pragnienie. i jego ukojenie.
zapewnienie o wiecznej miłości.
palce splecione z kochankiem
po odejściu kochanka, po zdradzie,
po rozbitych na miał obietnicach
podróży we dwoje ku śmierci.
wybaczanie i czekanie, bezbrzeżne.
wypieranie się, zaprzeczanie -
siebie, sobie, skórze - zgadzanie
na ból. i proszenie o ból. więcej,
więcej byle tylko obok jego sen.
ciało kobiety to noszenie. nierówny
rytm: puk, puk – puk, puk!, puk.
cichszy, głośniejszy, nabijanie chwil
obcym ciałem w sobie, współobcym?
jednością? Bogiem? krwią. a potem
ponowne zgadzanie, głaskanie,
przyjmowanie. ból rośnie, już nie
wszerz, w głąb. brak miejsca, woli,
tlenu. bezwzględny marsz, marsz
zniszczenia, śmierci, czarny marsz.
korzenie rozpychają się, chytrze
zagarniają ostatnie połacie
wolności, wysysają soki, witki
zielenią: wiosna! lato! rodzi się
zawstydzenie, wycofanie, usuwanie
w cień, potakiwanie i wyparcie
pierwszego krzyku, siebie, kobiety
w sobie. ono - jest zwierciadłem.









Ciało nr 4

Marcin Sas

kompozycja

koleżanka pisze że zaczęła elektrowstrząsy
kolega że pracę że na razie brak czasu
wyszedłem z pracy wieczorem
autobusem te same chmury
przejeżdżam

przed chwilą ludzie szli
po ludziach i jestem ciekaw
po co się robi makijaż
przed wyjściem
po co patrzeć jak kończy się słońce
autobus rytmicznie
zachodzi
koleżanka zaczęła elektrowstrząsy
w wakacje

nie jestem w stanie
zamknąć tego klamrą






Ciało nr 5

Małgorzata Południak

O statkach
 
     Baśce Trzybulskiej

Baśka opowiada o ziemi, glinie, o właściwych tropach
w głębokiej wodzie. Mamy tak samo. Zamykamy domy jednym kluczem.
Wypatrujemy czegoś w krzewach. Wsłuchane w muzykę, książki.
Przyglądamy się wierzchołkowi labiryntu, kominom,
które odpływają po wypaleniu. W szczeble wplątane pióra,
dźwięczny głos w oddali. Bażant żyje.
 
Niezgrabnie naśladuje bieg, może lot? Kaprysy. Przekładam na nasz język.
Z kolejnych domów bliżej do wioski, listy od ludzi, ich życzenia.
Senne opowiadania o znaczkach. Odważniki, precyzyjnie ustawione
na szali, jakby były częścią opowieści. O tym, jak nikt z nas nie wychodzi na swoje.
Jesteśmy wzajemnie pożyteczne. Puszczamy mimo uszu świsty i gwizd.
 
Dogasa zapałka. Ten moment, kiedy wybiegamy do ogrodu.
Przyciągamy kamienie, klatki, wzrok sąsiadów. Mówimy o tym samym
na innych płaszczyznach. Wzorami z kopert, które zalegają
w szufladach. Wraca podróżowanie w przestrzeni, pamięć ciała.
Za chwilę nie będzie nikogo, kto biega po wodzie.
 
Stoimy w cieniu wiatru. Dokładnie wiemy, skąd przychodzi zmęczenie.
Jak szybko gęstnieje krew. Black orchid. Będziemy o tym myśleć.
W kółko, w leśnej pętli. I nic z tych rzeczy nie zniknie. Dzwonki.
Domki. Kolaże. Zdania dzielone przecinkami. Suszone owoce
popijane sodówką. Nasz śmiech i brak złudzeń, że dosięgną naszych
rąk. Szkoda. Mamy widok na kawał świata. Lasy, góry, ocean, dom
za domem.





Ciało nr 6

Elżbieta Lipińska

Las kategoryczny

Las dla każdego znaczy co innego.
Mój las jest sosnowy, z niewielką domieszką świerku,
ma poszycie jak miękka poduszka z piasku, igliwia i kępek mchu,
jak mój pierwszy. Więc kiedy słyszę słowo "las",
widzę majestatyczne nagie pnie, prowokujące do uniesienia głowy,
żeby się przekonać, czy one gdzieś się kończą i co jest dalej.

Lasy liściaste, spotkane znacznie później, rozczarowały mnie
i tak już zostało. Są chaotyczne, zabałaganione, bez charakteru,
wszystko jest w nich rozmazane i nieostre. Ani śladu majestatu i tajemnicy.
Więc teraz, kiedy spotkam sosny, wjeżdżam tunelem wprost w dzieciństwo.
Nie było łatwo unieść głowę tak wysoko, żeby wreszcie zobaczyć ciemną,
soczystą zieleń, a – ryzykując utratę równowagi - może i kawałek błękitu czy złota.

Ten zielony kontur, jak wycięty żyletką na tle ostrej jesiennej niebieskości,
przyniósł mi potem inny las, oglądany z perspektywy miękkiej piaszczystej poduszki,
podścielonej, żeby pomniejszyć i tak już zbyt wielki zawrót głowy:
niebo niebieskie nade mną, prawo moralne za lasem.






Ciało nr 7

Anna Tomaszewska

kartka z podróży

średnia wieku kobiet odpoczywających w Bad Karlshafen wynosi
250 lat. jestem wśród nich najmłodsza. zanurzamy ciała w solankach,
chcemy żyć dłużej niż mury opactwa Krukenburg, chcemy być różowe
i mieć sprawne uda. będziemy je rozchylać, będziemy zdobywać świat,
ten, leżący poza granicami SPA Bad Karlshafen.

zaułki Golsar pachną sterylnie. średniowieczem. ja pachnę piżmem
i mam wąskie usta. nie zmieszczę w nich miasta Goslar, ale ciebie tak.
na Marktplatz przewodnik pokazuje kamienice z muru pruskiego, wieże
kościołów i kaplic. poszłabym na majowe, gdybyś nauczył mnie
modlić się w tutejszym języku. gdybyś obiecał użyć go.

hotel jest tani. w recepcji urzęduje źle maskowana ździra,
śmieje się podając kluczyk z numerem 69. śmieję się,
kiedy wreszcie jesteś blisko, tak blisko, że sąsiedzi za ścianą
słyszą każdy ruch, który wymyślam dla ciebie.



Ciało nr 8

Ludwik Perney

Nadzy chłopcy

Młody poeta zaciska dłonie na oparciu fotela, uśmiecha się
i nieruchomieje. Prowadzący mówi o jego rozliczeniach,
homoerotykach. Wiersz o żołądku, przełykaniu, przełyku.
Młody poeta jest dojrzały – odciął młodość debiutancką książką.

Stary poeta kokietuje uśmiechem, zaznacza, że wiersze
nie są autobiograficzną notą. Jego peel jest chłopcem,
pływa nago w basenie, ociera się o innego nagiego chłopca.
Stary poeta jest nagim chłopcem – odciął się od starości książką.

Młody poeta przeżył wystarczająco dużo, żeby nie pamiętać
– nie pamięta pierwszego obrazu, który zapamiętał jako dziecko.
Stary poeta przeżył wystarczająco dużo, żeby pamiętać wiele
– basen w Cygańskim Lesie, piękne nagie ciało kolegi z dzieciństwa.



foto - http://www.historia.beskidia.pl

Ciało nr 9

Łucja Dudzińska

sztuka walki

Ubrać skórę, wyjść na ulicę. Bez wyrzutów pielęgnować
organy. Znaki karnacji zmieniają się w trofeum. Wnikają
w cerę jak rdza i murale. Nadal bez sensu huśtasz ciało

w przestrzeni. Ludzkie mięso nagle podgrzane w trzewiach
do temperatury 39.9 szuka pozycji horyzontalnej, unosi się,
bredzi. Zapada spokój. Pokój to początek dnia przed wojną
o przetrwanie, o zabicie złych komórek, które będą zarażać.

Siedlisko zarazy trzeba przespać albo spalić. Unosisz głowę
z poduszki, myśląc: dlaczego ptaki mogą siedzieć na liniach
wysokiego napięcia i znienacka nie spadną rażone prądem.



Ciało nr 10

Magda Gałkowska

atawizm

babcia stwierdziłaby, że "poczuła wolę bożą"
co zamyka temat, bo nadal trochę wstyd
przyznać, że pragnie i żadnego boga
w tym nie ma. są tylko coraz mniej jędrne

piersi i pośladki. i uda, które pracowicie
ćwiczy przez kilkanaście kilometrów
dziennie. porno nie działa. zbyt idealne
i uległe dziewczyny łykają wszystko,

co się im wciska. wiedzą, że chodzi jedynie
o lizanie lodów przez wystawową szybę i boga
w tym nie ma. są tylko endorfiny, kilometry
i pot na coraz bardziej umięśnionych udach.



Ciało nr 11

Klaudia Wiercigroch-Woźniak

Orientacja

obok siebie leżą
Sendecki Podgórnik Szczygieł

niedzielne słońce ostro na dyżurze

wybieram Sendeckiego
nakrywam głowę

wiersze rzucają cień
aż po sutki




Ciało nr 12

Rafał Różewicz

Mała epoka
Danielowi Madejowi

Siedzę pod kocem, rzecz jasna
na łóżku i mam podkrążone nogi.
Wyglądam na takiego, co zbudował
Mur Chiński, bo koc pochodzi z Państwa

Środka. Tędy idzie mrówka,
tuż pod murem, idzie do roboty,
choć mur już ukończony. A żeby tradycji
strzelania do robotników stało się

zadość, strzelam w nią palcem,
jakbym strzelał z łuku. Żartuję,
nie jest to wcale Mur Chiński,
a zakłócenie pochówku pod murami

Kremla. Bo dla tej mrówki jestem
Stalinem, który jeszcze
spod ziemi, jak ja spod koca,
potrafił pstrykać na swoje ofiary.


Autorem zdjęcia jest Paweł Dąbrowski




Ciało nr 13

Paweł Biliński

Via del Mare
 
nie pytaj jak się czuję
teraz liczy się jedynie wiatr
i sznurek o który opieram stopy
plaża po lewej i plaża po prawej
tylko tyle potrzebują żeby istnieć
 
morze jest tu od wczoraj
wcześniej zaledwie wydmy droga parę drzew
i cykady odmierzające czas od stworzenia
 
lepiej nie pytaj jak się czuję
od kiedy wypala mnie sierpień
zatrzymany między lazurem a błękitem
spowiadam się falom z myśli
bezbożnych jak garście piasku
 
od słońca przyjmuję pokutę






Ciało nr 14

Monika Luque-Kurcz
 
" letnią nocą"
 
każdego wieczoru
zsuwałam się wzdłuż własnego ciała
do niego
jakby włosy były lianą a ściana
przestrzenią
 
był taki cichy
 
obmywałam się w nim
do bieli stóp
 
owinięta  w czysty ręcznik
zgarniałam gwiazdy
 
w powietrzu unosił się zapach wiatru i
środka do dezynfekcji
 
ubranie zostawało nad rzeką
świtem
uciekałam



 

Ciało nr 15

Anna Dwojnych

Danse amante

 jak to brzmi! podpowiem ci
brzmi do tańca, znasz kroki?
będzie jedna noga, potem dwie
nogi ręce mózg na ekranie
najpierw polifonia później
poliamoria granie na
niedoczekanie organy
wewnętrzne także zwariują
(tak bardzo mi tlenu brak)
ciśnienie rośnie w miarę
skakania kojarzysz tę
melodię? to nie skrzypce
skarbie to syntezator






Ciało nr 16

Dorota Nowak

winna

nie ma ciebie
wtedy rozpuszczam włosy
rozświetlam spojrzenie cieniem do powiek
z drobinkami skrzącego się srebra

pierwszy krok do grzechu
którego nie będzie





Ciało nr 17

Katarzyna Zwolska-Płusa

kęsy

I
spotkał ją (tę molestowaną dziewczynkę)
w latach '30,
swoich '60.
trudno to połączyć, żeby się nie rozpłakać – myślała,
gdy jemu śniło się, że leżą z czymś malinowym
pomiędzy udami,
że tak właśnie zżerają ich potwory.

II
innym razem przyśniło mu się jak wkłada język
pomiędzy jej wargę a podbródek,
a potem ich osobne dzieci
rodzą się ponownie we wspólnym łóżku.

III
nie otwieraj i nie dotykaj
takich dziewcząt,
bo ich ciała upadną.
wiem, że to słodkie,
gdy te ciała upadają
tuż obok ciebie, obtoczone
w słońcu jak w jajku.




Ciało nr 18

Maciej Filipek 

SZPITAL

Odprowadziliśmy żywe ciało płaczące.
Już zdążyło wmówić sobie ciało martwe.
Dużo łez rzęsistych na skórze
udało się zatuszować ulewnym deszczem.
Płacz jest jak przezroczysta forma wstępna krecika.
Ma światłowstręt. Tkankę żłobi jak ziemię.

Żeliwną bramę wziąłem za szczękę.
Jestem odwiedzającym ciałem obcym,
więc przed nocą wypluje mnie.
Winorośle wspinające się po szpitalnym murze można pomylić z liszajem,
a gromadę ptaków z infekcją przemieszczającą się po organizmie.
Uścisk dłoni ordynatora wziąć za jedyny gest czułości wobec chorego.

Powierzamy żywe ciało płaczące w opiekę.
Tak jak szatniarzowi kładzie się płaszcz na rękę.
Bierzemy przydzielony nam numerek dziewiąty.
Ktoś z boku słyszy, to co ja uznaję za frazę z filmu: 
nie ma już pańskiej małżonki i co pan nam zrobi? 




Ciało nr 19

JoAnna Idzikowska - Kęsik


ucieleśnienie


" ja twoje ciało
nie przestanę widzieć"

Tadeusz Różewicz


i tak to się zaczęło

rozum podpowiadał dramat
w jednym kiepskim akcie
serce nawet nie drgnęło
dumne nieprzejednane
ale ciało zrobiło swoje
wyrwało się z uprzęży prawa
gwieździście niemoralnego
pobiegło sobie tylko znaną dróżką
mając w perspektywie
widnokręgi zespołu nienasyconego
dotyku w transie

i tak to się skończyło

rozum warczał że to musiało nastąpić
było nieuniknione i banalnie realne
serce migotało nierytmicznie
a ciało wykonało test na którym
zalśniły dwie niepożądane kreski
pobiegło do lekarza położyło się drżące
na niewygodnej kanapie u terapeuty
mając w perspektywie
nieuleczalną dwubiegunową chorobę
kochania w afekcie


23 VIII 17







Ciało nr 20

Joanna Fligiel

Migawka

Bez wahania(?)rozbieram się do naga.
Ciało mam lekkie, nieuformowane
piersi, biodra. Poznaję
w puderniczce mamy
- odbicie splotu włosów gejszy.
Smakuję na początku i na końcu środek.
Znalazłam w brudowniku świerszczyk
(już nie zapomnę: niedużej blondynki
z fryzurą pazia, skórę umazaną
samochodowym smarem, odcisków palców
na każdej czarno-białej fotografii).
Jestem zdenerwowana, zaraz wejdzie
mama z nocnikiem mojego braciszka.
Teraz, gdy wiem, jak to jest być kobietą.


foto - Alicja Brodowicz





Ciało nr 21

Ewa Świąc

Piszesz, że komary

Tu gorzej, ciężkie muchy kleją się do policzka.
Zastanawiasz się czy kleją się do ciebie, bo to ty –
musia przytulanka, czy wilgoć poza oknem zepchnęła je
zbyt nisko. Krążą tak przy ziemi przepełnione
jakimś swoim wewnętrznym sokiem.

Jeszcze trudniej, gdy już nie przeganiasz,
ręka ciężka od płynów osiada nisko, nisko.
Czekasz, aż przypłynie chmura, całe stado chmur
zawiśnie nad głową i wyleje się woda z nieba.
Potop? A więc długo oczekiwany potop? Już, za chwilę.

Wąż ogrodowy strzela ci prosto w oko.



foto - Ewa Świąc